Kategorie:

O co chodzi w dzikowej aferze? Merytoryczne wyjaśnienie bez ideologii

W mediach od niedawna głośno jest o dzikach i ich sanitarnym odstrzale w celu walki z afrykańskim pomorem świń (ASF). Wokół tematu narosło pełno mitów, manipulacji i kłamstw, zarówno od strony merytorycznej, jak i faktograficznej. Znajdźmy więc odpowiedź na fundamentalne dwa pytania: czy odstrzał dzików pomoże w walce z chorobą i czy możemy ufać zapewnieniom polityków rządzących w tej sprawie w związku z pojawieniem się wielu sprzecznych informacji.
Dzik
Autor: Robert Adamec

Dziki i afrykański pomór świń (ASF)

Dzik (Sus scrofa) to ssak z rzędu parzystokopytnych. Jest wszystkożerny,
żywi się zarówno mięsem, roślinami, jak i grzybami. Jego udomowionym
odpowiednikiem jest świnia domowa (Sus
scrofa domestica
), wywodząca się z populacji dzików (wyhodowana kilka
tysięcy lat temu) i będąca z nimi bardzo blisko spokrewnioną, w tym też bliską genetycznie. Ich podobieństwo czyni je podatnymi na te same choroby, w tym na
afrykański pomór świń (ASF – z angielskiego african
swine fever
).
ASF to choroba wirusowa dziesiątkująca
liczebność świń udomowionych, a wywodząca
się z Afryki. Naturalnymi gospodarzami wirusa ASF, często bezobjawowo przechodzącymi infekcję, są tam dzikie świnie: guźce, dzikacze i dzikany. W pierwszej połowie XX wieku choroba ASF występowała tylko tam. Z czasem
jednak rozprzestrzeniła się do Europy Południowej i Zachodniej w krajach takich
jak Portugalia, Hiszpania i Włochy. Później – już w XXI wieku – pojawiła się w
Europie Wschodniej: w Gruzji, Rosji, Białorusi, na Ukrainie oraz Litwie, aż w
2014 przypadki afrykańskiego pomoru świń odnotowano również w Polsce. Choć
rezerwuarem wirusa ASF są świnie, to przenosić go mogą także inne zwierzęta, w
tym ludzie. Obecnie nie ma skutecznej, powszechnej szczepionki przeciwko ASF, a
w celach prewencji wykrycie ogniska choroby skutkować musi wyeliminowaniem
populacji. Niezwykle ważna jest też bioasekuracja, o której będę pisał dalej.
afrykański pomór świń
Świnie zabite w Rosji w związku z ogniskiem ASF; autor: Eduard Korniyenko; za: Reuters
Afrykański pomór świń stwarza
poważne zagrożenie dla hodowców oraz całych mięsnych sektorów gospodarek,
zwłaszcza tych, w których branża ta pełni istotną rolę (jak ma to miejsce np. w
Polsce). Czyni ogromne straty finansowe i surowcowe, a warto też dostrzec te
etyczne i moralne. Dlatego problem jest szczególnie poważny. Angażuje
polityków, rolników, myśliwych, weterynarzy, naukowców oraz społecznych
aktywistów.

Odstrzelenia ilu dzików chciał rząd?

Ze względu na brak skutecznych
działań w kierunku przeciwdziałania rozpowszechnianiu się ASF rolnicy-hodowcy
coraz bardziej zaczęli się burzyć przeciwko obecnej władzy. Jak zareagował rząd?
Oczywiście eksperci Prawa i Sprawiedliwości (PiS) doskonale zdają sobie sprawę
z tego, że ich wyborczy sukces w roku 2019 (kiedy odbędą się trzy wybory: do
Parlamentu Europejskiego, do Sejmu i do Senatu) zależy w niemałym stopniu od
tego, czy to ich partia czy PSL otrzyma poparcie środowisk wiejskich i
niewielkich miejscowości, a w tym środowisk rolniczych. W związku z tym
postanowiono pokazać rolnikom, że coś się robi. Pytanie tylko co dokładnie i czy
słusznie.
minister środowiska Henryk Kowalczyk dziki ASD
Minister środowiska Henryk Kowalczyk; autor: Łukasz Kowalski; za: IAR
Najpierw rząd PiS postanowił
zwołać pod koniec grudnia spotkanie z myśliwymi ze wszystkich okręgów
łowieckich i ministrem środowiska Henrykiem Kowalczykiem, w trakcie którego przedstawiciel
władzy zarządził odstrzał na terenie
całego kraju, a nie tylko na obszarach gdzie występuje ASF. Zarządzono odstrzał 210 tysięcy dzików (taką liczbę podała rzeczniczka Polskiego
Związku Łowieckiego, minister mówi o 185 tysiącach), przy czym metapopulacja tego
gatunku w Polsce to około 215 tysięcy osobników. Choć dziś politycy PiS twierdzą,
że chodziło im o standardowy, a nie dodatkowy (sanitarny) odstrzał na rok łowiecki 2018/2019 to nie
jest to prawda z bardzo prostego powodu – słowa te padły 28 grudnia 2018 roku,
kiedy sporo z zaplanowanych (180 tysięcy osobników minimum) na trwający rok
łowiecki (kwiecień 2018 – marzec 2019) odstrzałów już wykonano (168 tysięcy osobników już zabito – stan na listopad 2018). Ponadto na początku
minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski sam mówił o odstrzale sanitarnym,
dodatkowym. Mówienie więc przez ministra o odstrzeliwaniu już odstrzelonych
dzików, w dodatku na pilnie zwołanym spotkaniu pod koniec roku, w czasie ferii
świąteczno-noworocznych, nie ma najmniejszego sensu. Niech ostatnim dowodem będzie fakt, że 20 grudnia minister Henryk Kowalczyk mówił o masowej depopulacji dzików w Polsce.

Jak zmanipulowano fakty, by nie przyznać się do błędu

Na początku zaprotestowali
naukowcy i ekoaktywiści. Wtedy też zaczęto mącić
w powyżej opisany sposób robiąc z naukowców głupków, którzy wszczynają alarm o nic. Rząd
próbował napuścić naukowców i ekoaktywistów na myśliwych z wzajemnością, ale
okazało się, że wszystkie te trzy środowiska mówią wspólnym głosem – znaczna
część myśliwych też była przeciwko dodatkowemu odstrzeleniu około 200 tysięcy
dzików. Co więcej, manipulacje władzy z myśliwych zrobiły „tych złych” w oczach
społeczeństwa. Z rolników-hodowców uczyniły z kolei głupków, którzy łykną
manipulacje i poprą działania rządu Prawa i Sprawiedliwości. 
odstrzał dzików
Propagandowa tabelka z Internetu, zwróćcie uwagę na daty i słowo „planowane”

W międzyczasie podniósł się duży sprzeciw
i niezadowolenie społeczne. Wtedy zamiast przyznać, że pomysł ministra
Kowalczyka był nietrafiony (a merytorycznie o tym dlaczego taki był napiszę za
chwilę, poniżej), zwolennicy i politycy PiS próbowali tworzyć szum informacyjny
za pomocą zmanipulowanych danych, jak np. słynna już tabelka (szersza analiza tej kampanii dezinformacyjnej, którą warto przeczytać, znajduje się tutaj) czy nietrafione porównania
do dzików w Niemczech (gdzie ich metapopulacja jest o wiele większa), by nie
przyznać się do popełnienia poważnego błędu. Oznaczałoby to otwarte
stwierdzenie, że chciano niepotrzebnie wybić tysiące dzików, by dać rolnikom
fałszywy powód do głosowania na PiS. Rządzący zrzucili winę na rzekomo
niedoinformowanych naukowców i powołujące się na nich media, podczas gdy
naukowcy od początku mieli rację.

Czy dodatkowy odstrzał dzików ma sens w walce z ASF?

Wiemy już, że masowego wybijania dzików jednak nie będzie. Po wyjaśnieniu fałszywych informacji obecnych w
Internecie i w ustach polityków, zobaczmy dlaczego odstrzeliwanie dzików w
aktualnej sytuacji nie jest dobrym sposobem walki z afrykańskim pomorem świń. Już
na początku warto zauważyć, jeszcze w kontekście „fake newsów”, że
przedstawicielstwo Komisji Europejskiej („rządu” UE) w Polsce uznało odstrzał
dzików jako jeden ze sposobów walki z ASF. Zwolennicy rządu podchwycili to
publikując hasła typu „Komisja Europejska popiera odstrzał dzików w Polsce”,
podczas gdy stwierdzono po prostu fakt –
zabijanie jest jedną z metod i w określonych okolicznościach może być
potrzebne. Ale nie w takiej liczbie, jaką początkowo planowało Ministerstwo
Środowiska i Ministerstwo Rolnictwa. Nie tu i nie teraz. Dlaczego?
bioasekuracja
Niewłaściwa bioasekuracja podczas polowania; za Gazeta.pl
Europejski Urząd ds.
Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) wystosował naukową opinię dotyczącą zwalczania
afrykańskiego pomoru świń. Jego rekomendacje są następujące. Jeśli populacja
nie została jeszcze dotknięta epidemią, wówczas intensywne odstrzeliwanie i
niedokarmianie dzików na linii graniczącej z terenami objętymi afrykańskim pomorem świń może
być skutecznym rozwiązaniem dla zmniejszenia ryzyka pojawienia się ASF. Dlatego
też początkowo zapowiadane odstrzały w miejscach nie objętych restrykcjami w
związku z ASF częściowo miały merytoryczne uzasadnienie. Jednak minister środowiska się z
nich wycofał. Nie zdecydował się natomiast o zablokowaniu odstrzałów na
terenach objętych przez ASF. Tymczasem EFSA rekomenduje, aby w miejscu i czasie trwania
epidemii unikać strzelania, bo rozprasza to dziki w terenie i zwiększa szansę
na rozprzestrzenienie się choroby w nowe miejsca. Co więcej, krew będąca
pozostałością po polowaniach bez odpowiedniego zabezpieczenia, może być źródłem
infekcji. Niestety po relacjach z polowań widać, że nie zawsze przestrzega się
właściwych zasad.

Bioasekuracja w walce z ASF

Bioasekuracja,
ważna w zwalczaniu rozprzestrzeniania się ASF, polega na zabezpieczaniu ciał
odstrzelonych dzików (mowa o odstrzałach, które muszą być wykonywane nawet w
trakcie epidemii), a także niedopuszczaniu do rozlewu krwi (dosłownie) zabitych
zwierząt. Ważne jest też oddzielanie świń hodowlanych od tych dzikich – tu również
brakuje odpowiedzialności ze strony niektórych hodowców, co widać na poniższym
zdjęciu. Oprócz tego istotna jest utylizacja ciał świń już zarażonych. Tak
naprawdę rozprzestrzenienie się ASF z Afryki do Europy to wina człowieka –
niewłaściwego obchodzenia się z chorymi osobnikami i ich ciałami, a ponadto
nielegalny obrót świniami i wieprzowiną – czemu również powinny zapobiegać
władze. Najwyższa Izba Kontroli (NIK) na początku 2018 roku źle
oceniła
realizację zapobiegania ASF w Polsce. Warto dodać, że program
bioasekuracji w związku z ASF wprowadził
jeszcze rząd PO-PSL, ale późniejszy rząd PiS ją zaniedbał, co zaowocowało
pogorszeniem sytuacji i negatywną oceną NIKu.  

bioasekuracja świnie
Brak bioasekuracji; autor: Mateusz Matysiak
Podczas protestów wobec odstrzałów pod
agendą organizacji „Nauka dla Przyrody” opublikowano list
środowiska naukowego kierowany do premiera Mateusza Morawieckiego, pod którym
podpisało się ponad tysiąc naukowców, a w którym autorzy przekonują, że masowy odstrzał nie jest obecnie sposobem rozwiązania problemu. „Uznaliśmy, że potrzebny jest silny głos
sprzeciwu ze strony szerokiego środowiska naukowego, wobec wdrażanych przez
ministrów rolnictwa i środowiska planów całkowitej depopulacji dzików w Polsce” – skomentowała jedna z koordynatorek Nauki dla Przyrody, dr Zofia Prokop.

Na koniec chciałbym dodać kilka słów od siebie, jako obserwatora wydarzeń, niezależnie od ustaleń faktów i merytorycznych przesłanek. Po pierwsze, uważam że nagonka na myśliwych jest nieuzasadniona. Spora część tego środowiska stanęła po tej samej stronie, co naukowcy. Po drugie, źródłem informacyjnego zamieszania są sprzeczne wieści pochodzące od rządu oraz niezgodne ze sobą dane ministrów z danymi Polskiego Związku Łowieckiego (PZŁ), jakie prezentowała rzeczniczka PZŁ. Szczerze przyznaję, że i ja chwilowo nie wiedziałem co mam o całej tej sytuacji myśleć ze względu na wszechobecną, wyrafinowaną dezinformację. W związku z tym nagonka na alarmistycznych ekoaktywistów jest także nieuzasadniona. Ofiarami nierozsądnej polityki ustawionej pod nadchodzące wybory padli myśliwi, rolnicy, hodowcy, naukowcy, ekoaktywiści, dziennikarze i oczywiście same dziki. 
Prowadzenie bloga naukowego wymaga ponoszenia kosztów. Merytoryczne przygotowanie do napisania artykułu to często godziny czytania podręczników i publikacji. Zdecydowałem się więc stworzyć profil na Patronite, gdzie w prosty sposób można ustawić comiesięczne wpłaty na rozwój bloga. Dzięki temu może on funkcjonować i będzie lepiej się rozwijać. Pięć lub dziesięć złotych miesięcznie nie jest dla jednej osoby dużą kwotą, ale przy wsparciu wielu staje się realnym, finansowym patronatem bloga, dzięki któremu mogę poświęcać więcej czasu na pisanie artykułów.

 

 

bioksiążka

 

Najnowsze wpisy

`

Liczba komentarzy: 70 na temat “O co chodzi w dzikowej aferze? Merytoryczne wyjaśnienie bez ideologii

  1. Może warto porównać ile zwierząt hodowlanych zabito prądem przez ASF i jakie to generuje straty. I jaka jest alternatywa? Czy jak wszyscy zaczną myć kalosze ta epidemia sobie zniknie?

    1. Nie ma sensu pytanie o alternatywę dla intensywniejszego odstrzału w sprawie ASF ponieważ to działanie NIE JEST skuteczne, więc NIE CHCEMY alternatywy (no chyba, że chcesz rozprzestrzeniania ASF?).
      Skutecznym przeciwdziałaniem jest ścisłe stosowanie bioasekuracji. A tego rolnikom się robić nie chce…
      Co do zabijania zwierząt hodowlanych prądem – a jak idą na talerz to jak sięje zabija? W jakich warunkach żyją? Ile miliardów zabija się co roku?

    2. I można tłuc i tłuc a do łba i tak nic nie wchodzi. Rozumiemy że jest problem z hodowlami, ale planowane odstrzały NIC NIE POMOGĄ LUB POGORSZĄ SYTUACJE. To przypomina pytania moich rodziców "to co, mają nic nie robić?" Tak, jeśli nie strzelanie do dzików nic nie zmieni lub poprawi sytuacje to TAK, należy nie strzelać do dzików.

      Jeśli "wszyscy zaczną myć kalosze" jak to ująłeś to na pewno będzie bliżej wygaszenia epidemii, owszem. Bioasekuracja to nie mycie kaloszy, tylko przystosowanie hodowli do wysokich wymogów sanitarnych, detali ci nie podam bo to nie moja działka, ale przykład bardzo prosty z brzegu: W Polsce tylko 5% chlewni jest ogrodzonych. Więcej o procesie mogłem sobie poczytać choćby tu (2 minuty google) http://www.technologia.kpodr.pl/index.php/produkcja-zwierzeca/trzoda-chlewna/481-bioasekuracja-ferm

  2. Odstrzelenie 200 tys dzików,podczas dwóch dodatkowych polowań jest po prostu niemożliwe.Jeżeli przez cały rok strzela się taką liczbę,to niemożliwe jest zrobienie tego podczas dwóch polowań.
    2.Dzik nie jest zwierzęciem,które migruje tak jak np łoś.
    3.Tak naprawdę,nie wiadomo dokładnie,jaka jest populacja dzików.Mają bardzo wysoki przyrost nat.I faktyczna depopulacja jest praktycznie…niemożliwa.No chyba,żeby je wytruć,czy znależć jeszcze inne formy unicestwienia.

    1. Jest niemożliwe, ale rolnikom się powie, że się walczy jak się da, a mysliwi się nie wywiązują 😀
      Faktem jest, że rząd dąży do depopulacji, przecież oficjalnym celem jest 0,1 dzika na km2
      2. Płoszony polowaniami będzie przemieszczał się na większe odległości. A jeśli wybije sięgo na jakims obszarze to przywędruje on na niego z innych. W tym przypadku także z terenów na wschód, gdzie są zarazone ASF.
      3. 100% może i nie, ale faktem jest gwałtowny spadek populacji na skutek polowań, które są od kilku lat zdecydowanie większe. Tegoroczny mniejszy limit jest wynikiem własnie spadku populacji. Gdyby porównać % strzelanych dzików to cały czas wzrasta.
      Co do mnożenia się dzika – intensywny odstrzał wzmaga rozmnażanie, to normalne i dobrze znane zjawisko u kopytnych.
      Nie ma znaczenia czy będzie to całkowita depopulacja czy drastyczny spadek populacji – zarówno dla przyrody jak i dla walki z ASF będzie to problem.

    2. Być może pomysł był nierealny technicznie. Ba! Być może nawet celowo, w końcu chodziło o politykę (głosy rolników, albo odwrócenie uwagi od innych tematów). Nie zmienia to jednak w niczym faktu, że protestować trzeba, bo a nuż kiedyś jakiś inny durny pomysł chwyci…

  3. Poproszę o więcej takich artykułów,a nieco mniej facebookowych wygłupów z memami i krytyką antyszczepionkowców i altmedowców (tak, tak – już wszyscy wiedzą, że są be). W takich rozmemłanych sytuacjach takie teksty są dosłownie na wagę złota. Brawo!

  4. Kilka informacji w tekście wymaga sprostowania. Ja nigdzie nie znalazłem informacji o palnie odstrzału dodatkowych 210 tysięcy dzików. Po drugie wykonanie takiego odstrzału w ciągu dwóch miesięcy jest niemożliwe nawet, jeśli do lasu wyślemy wojsko 🙂 owe 210 tysięcy to realizacja planu rocznego plus odstrzału sanitarnego. Sednem sprawy jest jednak co innego: słynne 0.1 dzika na km2, przedstawiane jako oficjalny plan władz w walce z ASF. Jego realizacja oznacza zmniejszenie populacji dzika o 90% (stan po okresie rozrodu)do poziomu 30 tys sztuk.

    1. W artykule są bezpośrednie i pośrednie dowody na plan odstrzału dodatkowych 210 tys. dzików. To, że taki odstrzał w 2 miesiące jest nieprawdopodobny nie ma tu znaczenia, ponieważ ta informacja miała jedynie trafić do rolników z przekazem, że rząd coś robi ws. ASF, co również wyjaśniłem w tekście.

    2. Tyle, że naukowiec powinien odróżniać PR od rzeczywistości. Według linkowanych w tekście artykułów prasowych już 7 stycznia wiadomo było jak rozumieć z liczbę 210 tysięcy:
      "Według danych PZŁ do końca listopada zabito 168 tys., a planuje się osiągnąć pułap 185 tys. zastrzelonych zwierząt. Niewykluczone, że takie same polowania będą kontynuowane również w lutym. Według informacji podawanych przez PZŁ, sumarycznie może zginąć 210 tys. dzików." (za artykułem "Polacy bronią dzików").

      Sumarycznie!

      Tymczasem "list naukowców" został opublikowany z dniem 9 stycznia, a więc dwa dni za późno, aby miał sens.

    3. Politycy potrafią sprytnie mataczyć. Faktem jest, że plany mówią o wybiciu dzików do poziomu 0,1 os/km2 i że były naciski na myśliwych na jak najintensywniejsze odstrzały, nawet ciężarnych loch

  5. Wszyscy mówiąc o rolnikach myślą o rolnikach zacofanych, nie przestrzegających żadnych form bioasekuracji itp.
    Obecnie rolnik ma nalozonycg wiele form bioasekuracji włącznie z prowadzeniem dzienniczka rozmieszczenia trutek na szczury i notatek dziennych co zostało zaobserwowane! Maty itp są obiwiazkowe i czasami można zaobserwować dywany przed posesjami, które mają być polewane płynem (dezynfekcja kół pojazdów itp). Żadnemu rolnikowi nie opłaca się narażać na ryzyko swojego stada. Generuje koszty, ale też że względów emocjonalnych.
    Wiele ludzi posiada niezarejestrowane zwierzęta i to tacy rolnicy wywożą swoje świnie np. do lasu w czasie kontroli! Należy piętnować takie zachowania, a nie ogół hodowców.
    Na odstrzał już jest dawno za późno. Nie było żadnej prewencji, ,gdy dziki przechodziły wschodnia granicą, to teraz już można tylko żałować a nie wybijać wszystko.

    Jeszcze jakbym od strony rolników było w artykule to już można nazwać rzetelnym.
    Hodowca zarejestrowany i nie. Prewencyjne wybijanie świń w całej wsi to dopiero była katastrofa, znaleziono środków asf u "głupiego kombinatora", niech płacą wszyscy (sic!).

    1. Dlatego pisałem o niektórych rolnikach, a nie o ogóle rolników. Również nie chcę piętnować tej grupy ani napuszczać na nią innych grup.

    2. Nieprawdą jest, że tylko ludzie z niezarejestrowanymi zwierzętami nie stosują bioasekuracji. Często drobnym hodowcom nawet bramy nie chce się zamknąć nie mówiąc o porządnej bioasekuracji, albo chociaż podstawowej. Tak samo jest z myśliwymi, dlatego polowania przyczyniaja się do roznoszenia ASF, to człowiek przenosi je z dzików na świnie.

    3. Ja rozumiem, że to tragedia, straty w hodowli, plus z powodów powiedzmy moralno-religijnych nie toleruję bezsensownego pozbawiania życia, ale proszę zrozumieć, że wybijanie całych stad nie jest "karą dla wsi za jednego kombinatora" tylko jedynym sposobem na zatrzymanie tej choroby jak na dziś. Pretensje można mieć wyłącznie do "kombinatora", jak oglądałom zestawienie najczęściej odnotowanych wektorów zakażenia to "nielegalny handel zakażonymi sztukami"…

  6. Panie Łukaszu. Nie wiem czy przypadkiem czy z pełną premedytacją podaje pan tylko częściowo prawdziwe informacje. Chodzi dokładnie o oponie komisji europejskiej w sprawie dzików. Podane źródła TVN24 nie podają całej a zarazem prawdziwej informacji. Komisja europejska jasno stwierdziła że działania przeprowadzane w Polsce są zgodne z jej zaleceniami.

    1. KE nic nie stwierdziła. Rzecznik jedynie powiedziała, że trzeba walczyć z ASF… No co za niespodzianka. Nie odniosła się do konkretnych działań.

    2. Berblek to nagranie potwierdza to co napisałem. Ona nie odnosi się w żaden sposób do konkretnych działań, które są krytykowane przez naukowców. Stwierdza jedynie, że trzeba walczyć z ASF…

    3. @TRZYSZCZ24
      No nie, przecież jasno powiedziała, że polowania są jednym z działań, które mogą być użyte w walce z ASF. I że mogą być użyte, pod warunkiem, że są stosowane w odpowiednich miejscach i w odpowiedni sposób, oraz że zgodnie z ich informacjami Polska właśnie tak robi. Słuchaj od 1:47

      Oczywiście możliwe, że się myli. Jeżeli rzeczywiście jest tak, jak mówi Łukasz, że te masowe polowania się odbywają w rejonach objętych epidemią, to jest to w istocie poważy błąd. Ale nie widzę tutaj żadnych źródeł potwierdzających, że tak jest.

    4. Z tego komunikatu wynika, że polowania zbiorowe są prowadzone poza „strefą cichych polowań”, a więc i poza rejonami objętymi epidemią i z zachowaniem bufora (czyli tak, jak zaleca EFSA). Rzeczywiście większość pasa polowań wielkoobszarowych znajduje się w strefie z restrykcjami, ale to nie to samo, co strefa zakażona

    5. No właśnie. Powiedziała tylko, że polowania MOGĄ być dobrą metodą. W czechach gdzie ogniska były wyspowe były. Przy walce z frontem obszaru zwartego wystepowania ASF nie są. A na pewno nie prowadzone w ten sposób.
      Sam potwierdzasz to co piszę – ta wypowiedź rzeczniczki kompletnie nic nie wnosi d o tematu.

    6. Wnosi, bo ona mówi, że mogą być dobrą metodą, jeżeli są prowadzone w odpowiedni sposób, oraz że zgodnie z ich informacjami w Polsce właśnie są prowadzone w odpowiedni sposób.

    7. Berbelek,
      co konkretnie jest nie tak?
      No sporo. Minął rok i widać, jakie są skutki.
      Dlaczego źle? tak na szybko:
      – złe rozpoznanie epidemiologiczne i zła alokacja środków między rozpoznanie a odstrzał a inne formy prewencji
      – prowadzenie odstrzału na terenach już zakażonych za pomocą polowań wielkoskalowych
      – skandaliczne zaniedbania bioasekuracji podczas polowań
      W efekcie mamy szybkie rozprzestrzenianie się choroby – najpierw skokowo w rejon Warszawy, następnie skokowo w rejon Leszna. Również tempo rozprzestrzeniania się nie-skokowego – na przykład na Warmii – nie odpowiada normalnemu tempu oszacowanemu wcześniej. Pytanie, czy źle oszacowano to tempo, czy też raczej źle prowadzimy działania prewencyjne, zwiększając tempo.

  7. "Zarządzono odstrzał dodatkowych 210 tysięcy dzików (taką liczbę podała rzeczniczka Polskiego Związku Łowieckiego, minister mówi o 185 tysiącach)"
    Gdzie tam jest napisane, że chodzi o dodatkowy odstrzał? Było zarządzane polowanie wielkoobszarowe, które polega po prostu na synchronizacji polowań zbiorowych

    "populacja tego gatunku w Polsce to około 215 tysięcy osobników"
    Skąd takie liczby? Dzików w marcu ubiegłego roku było koło 80 tys., a przynajmniej tak sugerują szacunki PZŁ (nie są do końca wiarygodne, ale chyba nikt inny tego nie liczy)

    1. Gdyby nie chodziło o dodatkowy odstrzał to by znaczyło, że minister chciał odstrzelenia już odstrzelonych dzików. Jeśli masz go za głupka, to możesz się upierać przy swoim. Ja uważam, że głupków chciał zrobić z nas.

    2. "Gdyby nie chodziło o dodatkowy odstrzał to by znaczyło, że minister chciał odstrzelenia już odstrzelonych dzików"
      Ale w jaki sposób Ty to wywnioskowałeś? To, że ktoś podaje liczbę to nie znaczy, że to jest "dodatkowy" odstrzał — równie dobrze może podawać całoroczny. Poza tym nawet gdyby chodziło o dodatkowy, to z tego wcale nie musi wynikać, że chciał odstrzelić już odstrzelone dziki. Tym bardziej gdyby tych dzików rzeczywiście, jak mówisz, było na początku sezonu koło 200 tys., wtedy przyrost populacji w pewnych warunkach mógłby skompensować taki dodatkowy odstrzał

      Zapomniałem podać źródło o tych 80 tys. wcześniej

    3. Stąd, że minister mówił o roku łowieckim 18/19. Mówił o nim pod koniec grudnia, kiedy już ta liczba została niemal całkowicie wystrzelana. Czyli gdybyś Ty miał rację, znaczyłoby to, że mówił o odstrzelaniu już zabitych dzików, a to nie ma sensu.

    4. Ale przecież on nie powiedział, że "od teraz odstrzelimy 210 tys. (czy ile tam) dzików", prawda? Mógł równie dobrze mówić o docelowym planie do końca sezonu.

    5. Ogólnie trudno mi zrozumieć Twój tok rozumowania, ale wydaje mi się, że to błędne koło: zakładasz, że oni mówili, że od teraz do końca lutego/sezonu odstrzelą 210 tys., na tej podstawie stwierdzasz, że nie mogli mówić o całym sezonie, bo przecież by musieli drugi raz te same odstrzelić, i z tego wywnioskowujesz że jednak nie mówili o całym sezonie, tylko o wystrzelaniu od teraz. Obawiam się że — jeśli dobrze to rozumiem — to tu się nic ze sobą nie klei

      Równie dobrze można uznać, że mówili o całym sezonie, i podali liczby ich ograniczające a nie dodatkowy plan — nie widzę nijak w jaki sposób to jest sprzeczne z tymi wypowiedziami

    6. Panie Łukaszu. Populacja Dzika w 2017 roku wynosiła ok 215 tys. To najnowsze dane które znalazłem. Populacja ta dzięki odstrzałowi jest mniej więcej trzymana na stałym poziomie. Owszem dzik rozmnaża się bardzo szybko, ale wątpię aby ich liczba była dwukrotnie większa niż ta podana wyżej ( cały czas zaznaczam że to najnowsze dane które znalazłem czyli 215 tys sztuk). Jeśli to co pan mówi miałoby być prawdą – czyli odstrzelenie 185 tys plus 210 tys oznaczałoby to że chcemy odstrzelić więcej dzików niż w ogóle istnieje. Co jest nielogiczne i absurdalnie nie realne. Wynika z tego że mowa o 210 tys sztuk do odstrzału odnosiła się do zwiększenia owego jedynie o kilka kilkanaście procent – co potwierdzają sami myśliwi. Błagam Pana aby w imię przekonań politycznych nie trzymał się pan swego błędnego zdania. ( Ostatnie zdanie było już bardzo emocjonalne i być może nie potrzebne jednak bardzo męczy i niepokoi mnie cała afera o dzika)

    7. Ja również prosiłbym o klaryfikację źródła tego stwierdzenia:
      "populacja tego gatunku w Polsce to około 215 tysięcy osobników"
      Z góry dzięki

    8. Rok łowiecki trwa od kwietnia danego roku do marca kolejnego roku, więc to że zabito do listopada 2018 blisko 179 tys. dzików nie znaczy, że od stycznia nie dałoby się już wystrzelać całej mniej więcej takiej właśnie populacji, ponieważ od kwietnia 2018 do stycznia 2019 dziki cały czas się rozmnażały.

    9. @Anonimowy
      "Owszem dzik rozmnaża się bardzo szybko, ale wątpię aby ich liczba była dwukrotnie większa niż ta podana wyżej ( cały czas zaznaczam że to najnowsze dane które znalazłem czyli 215 tys sztuk)."

      Wyżej podałem oszacowania PZŁ, z których wynika że dzików było 82 tys. (nie wszystkie obwody są dzierżawione przez koła łowieckie, więc można założyć że te szacunki mogłyby być wyższe, ale nie większe niż 90 tys.). Ze względu na metody liczenia te liczby mogą w jakimś stopniu zakłamywać rzeczywistą liczebność dzików, ale zgodnie z danymi PZŁ wynika, ze w istocie plan łowiecki jest ponad dwukrotnie wyższy niż szacowana populacja. Łukasz po prostu podał prawdopodobnie liczby nie z tego roku (albo sobie gdzieś znalazł na losowej stronce, trudno powiedzieć, bo nie chce się podzielić źródłem), co trzeba, ale ta proporcja nie jest jakaś niemożliwa. Co więcej gdyby populacja dzików, jak mówisz, była trzymana na stałym poziomie, to znaczyłoby to że działania łowieckie są nonsensowne, ponieważ ich długoterminowy plan to redukcja populacji a nie utrzymanie

    10. Wyżej podałem limit z danymi które znalazłem odnośnie populacji dzika. Nie prawdą jest że dąży się do całkowitego wybicia Dzików. Dąży się do utrzania bezpiecznej jej liczby. Panie Łukaszu chce mi pan powiedzieć że z od października do nawet marca populacja dzika wzrosłaby pieciokrotnie. Jest to niemożliwe. Proszę po prostu przyznać się do błędy i zakończyć ten temat. Każdy może się mylić.

    11. Niestety podlinkowałem dane (o liczebności gatunku) ale nie weszły jako komentarz. W każdym razie są one na stronie gusu i polskiego związku łowieckiego. Panie Łukaszu przecież sam pan napisał że do października 2018 odstrzelono blisko 180 tys dzików. Cały czas chodzi tutaj o to że po 1 – odstrzelenie dodatkowych 210tys jest niemożliwe
      2 – nikt nie mówił o odstrzeleniu dodatkowych 210 tys a jedynie o zwiększeniu odstrzału o kilka, kilkanaście procent.
      3 – jest to zgodne z zaleceniami komisji europejskiej.
      Błagam zakończmy już tę dyskusję. No po prostu nie ma pan racji a afera z dzikiem to jedynie polityczne działo.

    12. Nie ma żadnych zaleceń KE o zwiększeniu odstrzału. Zwiększenie odstrzału o kilkanaście %, o którym piszesz nie wlicza odstrzału sanitarnego. A to za jego "pomocą" chcą wybić dzika do poziomu 0,1/km2

  8. Panie Łukaszu, czytając ten wpis, widzę że cała niedziela to jednak za mało, żeby zrozumieć istotę sprawy :(.
    Piszę to jako osoba ze względów zawodowych będąca w centrum tego wszystkiego, co się obecnie dzieje.
    Podejmuje się Pan tematu, tylko dlatego, że jest "na czasie", a tak naprawdę nie ma Pan o nim pojęcia. Nieświadomie wprowadza Pan w błąd innych. Przez to wszystko trudno byłoby mi dalej czytać bloga i mieć nadzieję na sprawdzone informacje…

    A dla lepszego zrozumienia w czym rzecz polecam np.
    https://www.rp.pl/Rolnicy/301149962-Dzik-dziennikarski-dzik-polityczny-dzik-rangi-panstwowej-dzik-prawny-dzik-nagi—komentuje-Michal-Rudy.html?fbclid=IwAR0n0hk29uZVAkPeiu2QvlCh5CJ6chLaDGFhQUXK4yXoS_Xn4jyBx77UdbU

    1. Anonimowy, dlaczego uważa pan, że artykuł w gazecie ma wyższą rangę rzetelności niż wpis na blogu i gwarancję, że wszystkie zawarte tezy są sprawdzone i wiarygodne? Zarówno ten artykuł jak i wyżej zamieszczony są interpretacją osoby piszącej na podstawie nie koniecznie poprawnych, dostępnych informacji i żaden z nich nie ma dosć wiarygodności by używać go jako podstawy do korekcji drugiego.

    2. No dobrze, to zacytujmy ten "świetny" tekst. Stoi w nim:

      "W dniu 10 stycznia 2019 r. Zarząd Główny Polskiego Związku Łowieckiego oświadczył, że w całym sezonie łowieckim 2018/2019 plan łowiecki obejmuje do odstrzału, łącznie na obszarze całej Polski, 185 tys. dzików. Każde państwo "walczy" z afrykańskim pomorem świń, między innymi, przez depopulację dzików. Dobrym przykładem są Niemcy. A w nich nie stwierdzono jeszcze nawet ani jednego przypadku, tej choroby."

      … i to jest najlepszy dowód na to, ze autor tekstu z Rzepy nie rozumie, o czym pisze. To, że w Niemczech nie stwierdzono jeszcze żadnego przypadku, jest właśnie przesłanką do odstrzałów, nie na odwrót. Dlaczego: to jest wyjaśnione w notce na tym blogu.

  9. Troszkę za mocno politycznie wydaje mi się. Wstęp super, ale później ciężko sie czyta. Politykę trzeba rozumieć, w Polsce się ją tylko krytykuje. Każda partia ma na celu dążenie do władzy lub jej utrzymanie bez znaczenia jakie maja założenia. Nic nie robią – źle, coś robią – tylko po to żeby wygrać wybory. Skoro choroba dotarła z Afryki przez zachodnie kraje Europy do nas, to w innych krajach też nie mogli sobie z nią poradzić, lepszymi lub gorszymi i mniej przemyślanymi metodami.

  10. Powiem tak: Pochodzę ze wsi, mój dziadek hodował świnie, które były częścią jego utrzymania. Hipotetycznie jestem hodowcą: Mam do wyboru zabić dziki w mojej okolicy, które potencjalnie mogą przywlec mi ASF co spowoduje, że całe moje stado zostanie wybite co do jednego (dajmy na to 2000 sztuk), albo ich nie wybić. Jak myślicie co zrobić?

    Dodatkowo gdy wybije: Państwo zabija dziki. Pozyskuje zdrowe mięso, sprzedaje je na zachód (w Niemczech uwielbiają Polską dziczyznę i dobrze za nią płacą). Rolnik hoduje swoje swoje 2000 świń sprzedaje->płaci podatek.

    Gdy nie wybije dzików: Państwo zabija 2000 sztuk rolnika przez co całe mięso musi być zutylizowane, zero zysku dla kogokolwiek. Dodatkowo państwo musi wypłacić odszkodowanie rolnikowi bo to stado świń to było jego jedyne źródło utrzymania. (Same straty)

    1. Nie, wybicie dzików w okolicy nie zabezpieczy twoich świń. Wręcz przeciwnie.
      To co powinieneś zrobic to stosować bioasekurację.

      Dziki nie są tylko źródłem "zdrowego mięsa", są częścią naszej przyrody i spełniają ważną funkcję w ekosystemie. Z tego powodu ich wybicie/drastyczne zmniejszenie populacji jest szkodliwe.

    2. "Mam do wyboru zabić dziki w mojej okolicy, które potencjalnie mogą przywlec mi ASF co spowoduje, że całe moje stado zostanie wybite co do jednego"

      Tylko że to są dwa oddzielne cykle ASFV — z jednego (cykl dzik-habitat) do drugiego (cykl hodowlany) wirus trafia głównie, czy raczej prawie wyłącznie, za pośrednictwem człowieka; polowania nie są alternatywą dla bioasekuracji, tylko jej uzupełnieniem.

    3. Po pierwsze nie jesteś w stanie wybić wszystkich dzików w okolicy, jakkolwiek byś się starał — nawet jeżeli przeprowadzisz odstrzał idealnie, dziki zarażone się nie rozbiegną, to musisz mieć na uwadze, że nie da się targetować polowania na dziki chore, bo nie zawsze wiesz przed odstrzałem, które są zarażone. A co dopiero mówić o tropieniu akurat tych zarażonych.

      Po drugie nawet jeżeli uda Ci się odstrzelić dziki do poziomu poniżej CCS i zmniejszyć zagęszczenie do minimalizującego szansę utrzymania zakażenia (które jest, przypominam, nieznane), to ASF nie zniknie od razu, tylko z pewnym opóźnieniem.

      Po trzecie nawet jak jakimś cudem odstrzelisz wszystkie dziki w okolicy, to cykl dzik-habitat nie składa się tylko z dzików — wirus może przetrwać w środowisku naturalnym przez jakiś czas nawet jak dzików już tam nie ma i cały czas istnieje wtedy ryzyko zawleczenia go do hodowli przez człowieka.

      Tak czy inaczej jeżeli jesteś hodowcą, to najlepsze co możesz zrobić to w ogóle nie oglądać się na polowania i nie fetyszyzować redukcji populacji dzika, tylko skupić się na tym, co możesz zrobić w obrębie hodowli. Odstrzał rzecz jasna może pomóc, jeżeli jest prowadzony prawidłowo i tam, gdzie trzeba, ale skupianie się na nim jako jedynym działaniu to, nomen omen, strzał w stopę.

    4. Najdziwniejsze jest to, że w Czechach i Niemczech jak tylko w Polsce się ASF pojawił to nikt nie miał problemów ze zmniejszeniem populacji, i tam nikt nie protestował tak jak u nas.

      Byłeś/byłaś kiedyś na gospodarstwie rolnym? Jak bioasekuracja w postaci mat ochronnych ma pomóc jeśli dzik podejdzie pod ogrodzenie? Co jeśli dzik latem buszował w moim polu i zostawił wirus na słomie w noc zanim zwiozłem słomę do gospodarstwa? Jak mam zdezynfekować słomę? Zmniejszenie populacji dzików jest jedną z cegiełek jak i bioasekuracja. Bioasekuracja nie rozwiąże wszystkich problemów.

      Poprawnie przeprowadzone łowy nie rosprzestrzenią ASF jeśli w czasie łowów też będzie zachowana bioasekuracja.

      I nie mówię że to zabezpieczy gospodarstwa, ale znacząco zredukuje ryzyko.

  11. ,,Choć dziś politycy PiS twierdzą, że chodziło im to standardowy, a nie dodatkowy (sanitarny) odstrzał na rok łowiecki 2018/2019 to nie jest to prawda z bardzo prostego powodu […]"

    Czy tam nie powinno być ,,o" zamiast ,,to" (,,chodziło im O…")?

  12. Mialo być bez ideologi, tymczasem autor (celowo? – takie odboszę wrazenie). Nie odróżnia zapisów prawnych od wypowiedzi polityków, które nie niosą ze sobą ŻADNYCH konsekwencji wykonawczych.

  13. DZIKI NIE POZMNOZYLY BY SIE GDYBY MIALY TEGO WIRUSA.TO JEST WSZYSTKO SCIEMA.poczytajcie o samym wirusie i jego skutkach.To ze rolnikom kazano wybic zdrowe świnie,to tez o czyms swiadczy

    1. W skrócie: Agnosiewicz skompromitował się tym tekstem. Niestety. A ja przestałem zaglądać na portal, bo nie wystarczy się mądrze nazwać.

  14. W tej aferze z dzikiem w tle chodzi tez o kompromitacje naukowcow. Nauki polskiej – i nie tylko. Tego nie widac byc moze na pierwszy rzut oka, jednak jesli sie dokladniej przyjrzec historii ASF w Polsce to trudno o inne wnioski. Po pierwsze kompletnie zlekcewazono kilka lat temu – gdy ASF "stal juz u bram" , w okolicach Petersburga – mozliwosc, ze epidemia moze tez dotknac Polske. Ten problem i mozliwe skutki nie "zaistnialy" ani w przestrzeni publicznej, ani w swiadomosci administracji, ani rolnikow, ani mysliwych. Ani nikogo. "Jakos to bedzie". Pojdzie sie na pielgrzymke do Czestochowy i git. Pierwsze polityczno – administracyne – zakaz polowan na dziki, w strefie przygranicznej – byly podjete przez GLW na podstawie oderwanych od rzeczywistosci, bazujacych na kompletnym braku doswiadczen z ASF pierwszych zaleceniach ESFA . Ktore opracowali…..naukowcy. Z dzisiejszej perspektywy grono owczesnych doradcow tej instytucji mozna okreslic jako bande oszolomow z tytulami naukowymi. Jeden zreszta z Polski – do dzis bijacy piane. To byli i sa z pewnoscia doskonali fachowcy na swoich dzialkach, lecz kompletnie zawiedli w konfrontacji z "nowym patogenem" zalecajac dzialana na polach, o ktorych nie mieli zielonego pojecia. ESFA dopiero pozniej dokoptowala paru ludzi, ktorzy znali sie nie tylko na wteterynarii, ale i na biologogii dzika i lowiectwie. Wystarczy sobie porownac zalecenia ESFA sprzed 5 – 6 lat i te obecne ….One sie istotnie roznia, lecz wspolnym jest to, ze zostaly kazdorazowo opracowane przez…naukowcow. Wnioski ?

  15. ID I NAPISZ DZIŚ TEN ARTYKUŁ ALEMAMAINE ZEITUNG, BO TERAZ NIEMCY BĘDĄ TŁUKLI DZIKI I JESZCZE SIATKI ROZMIESZCZĄ NA GRANICY Z POLSKĄ, BY USTRZEC SIE ASF Z POLSKI !!! GDZIE TERAZ SĄ POLSCY EKOLODZY I TROSKLIWI POSŁOWIE Z PO ??? JEDŻCIE DO MERKEL !!!! BROŃCIE DZIKÓW ALBO WŁASNEJ GŁUPOTY

    1. No taaaaak… Przecież uprzedzaliśmy, że odstrzał jest niepotrzebną masakrą, która nic nie wniesie? Mimo to akcję odstrzału przeprowadzono. Sprzeciwy ekologów czy części polityków NIC A NIC nie zmieniły w sytuacji odstrzałów.

      Czyli odstrzały przeprowadzono, opozycję zignorowano, ASF się rozprzestrzenił, a wina – jak zwykle Tuska 😉

      I jak myślisz, w jaki sposób ASF znalazło się w rejonie Leszna, a wcześnije w podobny sposób znienacka znalazło się wokół Warszawy? To są odległości rzędu 200km od najbliższego czynnego ogniska. Chory dzik w życiu nie pokona nawet ćwierci tego dystansu – zwykle zaszywa się gdzieś i niestety czeka na śmierć.

  16. Co jest konieczne, aby zatrzymać ASF !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    1. Wprowadzenie natychmiastowego odstrzału sanitarnego w całym kraju radykalne i głębokie zredukowanie populacji dzików, które są wektorem tej bardzo groźnej choroby (ASF). Tak zrobili to Czesi Niemcy a ja o tym mówiłem w Brukseli 21 listopada
    2. Wprowadzenie natychmiastowy zakaz importu zbóż z kierunku wschodniego gdzie nie jest prowadzona bioasekuracja
    3. Wyposażyć koła myśliwskie w wystarczającej PODKREŚLAM ilości chłodni do przechowywania odstrzelonych dzików
    4. Na terenach zasiedlonych przez ASF radykalny odstrzał dzików i utylizacją bez względu czy odstrzelony dzik jest zdrowy czy chory to pominie okres oczekiwania na badania i radykalnie zmniejszy ryzyko rozprzestrzeniania się tej choroby.
    5. Wprowadzenie radykalnych i surowych kar dla wszystkich osób, które utrudniają polowania
    6. Nałożenie kar dyscyplinujących na służby weterynaryjne, które rzekomo trzymają się procedur, które w wielu przypadkach same nie przestrzegają bioasekuracji.
    Inne działania są tylko działaniami pozorowanymi, marketingowymi, marnującymi pieniądze nie przynoszące żadnego efektu a jedynie straty w gospodarstwach które chowają trzodę chlewną.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *