niedziela, 12 lipca 2015

Wierzę w duchy, nie wierzę w ewolucję

Zastanawia mnie, jak to jest, że są ludzie i jest ich całkiem sporo, w krajach powiedzmy, cywilizowanych, którzy twierdzą, że wierzą w duchy, a nie wierzą w ewolucję. Że są ludzie, którzy wierzą w lecznicze działanie czarów czy nieskutecznych ziół, a nie chcą przyjąć do wiadomości faktu, że istnieją prawdziwe lekarstwa. I osoby bez problemu spożywające owoce uprzednio w uprawie opryskiwane różnymi środkami, a sprzeciwiają się wprowadzeniu roślin transgenicznych, jako śmiercionośnych i trujących. 

(źródło: Pixabay)

Znacie to? Macie kogoś w rodzinie, kto choruje. I nie chce udać się do lekarza, na badania. ,,Jeszcze mi chorobę wykraczesz!’’ – usłyszycie. Choć nie ma czegoś takiego, a udanie się do kompetentnego specjalisty jest podstawą. Może sami tak macie? Wiele osób, choć na co dzień racjonalnych, daje się zwodzić szarlatanom czy zabobonom.

Dlaczego tak się dzieje, że odrzucając racjonalne, potwierdzone, udowodnione wyjaśnienia czegoś, jednocześnie wierzymy w rzeczy irracjonalne, nieudowodnione (czy wręcz o udowodnionej nieprawdziwości), absurdalne? Często nie zwracamy na to wcale uwagi. W jednej dyskusji głupotę przyjmiemy za fakt, a nad istnieniem czegoś realnego będziemy dyskutować.

Niejednokrotnie z takim podejściem spotkałem się u osób naprawdę mądrych i racjonalnych, a i podejrzewam, że także mi zdarza się wpaść w taką ,,pułapkę’’, pewnie nawet nie do końca świadomie. Jak myślicie, skąd się to bierze? Dlaczego się utrzymuje? Jakie jeszcze dorzucilibyście przykłady?

Powiecie, że zbyt często poruszam ostatnio tematy ,,kontrowersyjne’’. Być może. A może nie, może wcześniej ich brakowało?

40 komentarzy:

  1. ja tam w duchy nie wierzę... pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  2. twój blog jest ostatnio taki...z pazurem;-) ale dobrze się to czyta. co by daleko przykładu nie szukać, w aptece jest pełno absurdów. Pacjenci często bardziej wierzą reklamie niż lekarzowi czy farmaceucie. Albo gorzej, negują zalecenia lekarskie na rzecz suplementów o wątpliwym działaniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://i0.kym-cdn.com/photos/images/newsfeed/000/141/644/7nTnr.png?1309330974

      Usuń
  3. a w temacie "twój komentarz będzie widoczny po zatwierdzniu" co mi się przed chwilą wyświetliło...ostatnio mój czytelnik przysłał mi trzy razy ten sam komentarz oraz wiadomość, że pojawia mu się powyższy komunikat i on nie wie jak zatwierdzić ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kontrowersyjne tematy są najciekawsze, pisz o nich jak najwięcej. :)
    Może ludzie po prostu z lenistwa nie chcą się wybrać do lekarza? A ci, co próbują sami się leczyć, ufają bardziej sobie niż lekarstwom?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawda jest taka, że nikt po prostu po lekarzach nie lubi chodzić :D Sama unikam jak tylko mogę, a ileż razy ktoś mi się chwali że nie był u niego taki, a taki czas, a się świetnie ma xD Opinia na temat dzisiejszych ,,profesjonalnie" wykwalifikowanych lekarzy, wisi na włosku i tracimy jako pacjenci do nich zaufanie z dnia na dzień, z afery na aferę ;)

      Usuń
  5. Lubię kontrowersyjne tematy. A od siebie dodam, że przez praktycznie całe swoje dzieciństwo wierzyłem w istnienie tych wszystkich czarów, o których marzyłem i czytałem. Ale też wiem, że warto sobie zdawać sprawę z dokonań dzisiejszej nauki, szczególnie takich, które mogą pomóc w życiu przeciętnemu człowiekowi. A ducha żadnego nie widziałem, więc nie wierzę, ale znam ludzi, którzy twierdzą, że widzieli i w związku z tym wierzą, więc jak zobaczę to uwierzę :P Pozdrawiam!
    indywidualnyobserwator.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Będąc na pierwszym roku, z podekscytowaniem opowiadałam mojej mamie o właściwościach wina- nie pamiętam, o czym dokładnie mówiłam, było to jednak coś, o czym mówił nam prowadzący i bardzo mnie zainteresowało. Mama popatrzyła na mnie z powątpieniem i spytała: "Wierzysz w to?". Nieno, po co wierzyć w naukę, jak można wierzyć w boga, nie? To, co naukowcy odkryją poddawane jest wątpliwościom, ale to, co proboszcz wyszczeka na ambonie jest przyjmowane jako oczywiste.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proboszcz z ambony to taki sam człowiek jak ty i ja. Wszystko poza Ewangelią jest interpretacją prywatną jego osoby lub oficjalnym stanowiskiem Kościoła, które on przekazuje. Głębia "irracjonalnego" myślenia, o którym mowa w artykule bierze się tylko i wyłącznie z Biblii i nauk Jezusa.

      Usuń
  7. ciekawy temat, ale chyba każdy na tym się łapie :) Jednak zmieniają się i wyniki badan, i nauka, i tezy i hipotezy, a niektorych naukowych potwierdzeń też nie widzimy, wiec też nie można być na bank z tym pewnym :p

    OdpowiedzUsuń
  8. A mi coś nie gra. Bo skoro piszesz o ziołach, że nieskuteczne, to dlaczego na blogu wisi post wychwalający chociażby czystek? :)
    Tak, ja bardziej wierzę w czary, modły i zielska, niż leki. W ciągu ostatniego roku 2 razy leczyłam się lekami aptecznymi i dwa razy leczenie zakończyło się kolejnymi choróbskami (raz grzybica, raz wątroba). Zwykłe, częste dolegliwości zawsze leczę ziołami i nie dość, że są skuteczne, to nie wywołują skutków ubocznych :)
    A co do cudzych wierzeń...to, w co ktoś wierzy, to nie nasza sprawa :) Niech ludzie wierzą w co chcą, nawet w cudowne uzdrawiające obrazy - jeśli im to pomaga, to jest ok! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałem o nieskutecznych ziołach, nie o wszystkich ziołach.

      Usuń
  9. Rzeczy, które Ty nazywasz "irracjonalne, nieudowodnione" dla ludzi, o których piszesz są jak najbardziej prawdziwe i realne. Piszesz, że spotkałeś się z takim podejściem u ludzi mądrych i racjonalnych więc pomyśl co i w jaki sposób musiało ich przekonać do tego aby wbrew panującym ogólnie przeświadczeniom oraz wbrew "racjonalnemu" społeczeństwu mówić o rzeczach Twoim zdaniem irracjonalnych jako o czymś w 100% pewnym i prawdziwym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi o zestawienie. Bo jeżeli ktoś akceptuje fakty, a swoją drogą wierzy w duchy - jest to bardziej zrozumiałe, niż jak ktoś odrzuca fakty, a jednocześnie wierzy w te przykładowe duchy.

      Usuń
    2. Tylko "fakty", o których ty mówisz czyli np. "Ewolucja", mówię o ewolucji od atomu helu do Człowieka (nie o ewolucji dotyczącej przystosowania się gatunku do warunków, w których żyje) są tak naciągane, że chyba nie trzeba o tym pisać.

      Usuń
    3. Dopóki nikt nie potwierdzi tego w sposób empiryczny to jest to nie prawda.

      Usuń
    4. Istnieje coś takiego jak dowód pośredni i czy teoretyczny i są one tak samo dowodami jak dowody bezpośrednie.

      Usuń
  10. W takie pułapki często wpadają ludzie starsi np. jeśli chodzi o lekarzy i zabobony.
    To wynika chyba z tego, że ludzie nie potrafią myśleć logicznie na szeroką skale. Nie potrafią łączyć faktów z różnych dziedzin i o nich dyskutować. Często na jakieś pytane pojawia się odpowiedź "bo tak" i z takim argumentem już nie chce się walczyć...

    OdpowiedzUsuń
  11. nie raz jest tak, że lekarz nic nie wie i to odstrasza od latania po specjalistach. kilka lat temu jak przeziębiłam nerki dostałam lek który ojciec bierze na zwyrodnienie kręgów kręgosłupa. jeszcze uczulenia dostałam na to, wysypka, gorączka, spałam całe dnie... poszliśmy do innego lekarza, a ten tak samo bez badań, tylko lek zmienił dalej na kręgosłup. od tego czasu omijam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, kiepska służba zdrowia, niedouczeni lekarze... ale myślę, że to w dużej mierze niezależny problem.

      Usuń
  12. Psychika człowieka "racjonalnego" jest taka, że wypiera wszystko co dla niego według jego stanu wiedzy oraz jego poczucia racjonalności jest niemożliwe.

    Co mogłoby przekonać taką osobę do tego, że "Duchy istnieją"?

    Chyba tylko to gdy takiego ducha by zobaczył i to więcej niż jeden raz po ówczesnej konsultacji z psychiatrą, że na pewno jest zdrowy. Czy jeżeli kolega, pan w telewizji lub ktokolwiek inny powiedział mu, że "duchy" istnieją to czy by uwierzył? Raczej nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie nie taka jest ''psychika człowieka racjonalnego''.

      Usuń
    2. Czyli jeżeli powiem Ci, że na żywo doświadczyłem obecności "Ducha" to mi uwierzysz? Jak nie to ile osób miałoby Ci to powiedzieć żebyś uwierzył i został przekonany? Chyba, że wierzysz tylko "amerykańskim naukowcom".

      Usuń
    3. Nie o to chodzi. Wierzyć możesz sobie w co chcesz.

      Usuń
    4. No właśnie, bo te wszystkie duchy czy inne zjawiska paranormalne to już tylko kwestia wiary, może to być silne wewnętrzne przekonanie, intuicja, ale niestety dopóki nie ma 100% dowodów nie da się nikogo do takich rzeczy przekonać. Mnie fascynuje temat śmierci klinicznej, tych wszystkich wizji i tego co później dzieje się z tymi ludźmi, tyle książek, filmów i informacji jest na ten temat, tyle opisów tego typu historii, ale tak naprawdę dowodów naukowych, że mogłyby to być realne doświadczenia nie ma żadnych i w sumie ogólnie na temat NDE niewiele wiadomo. Jednak dla ludzi którzy to przeżyli są to realne wydarzenia, więc w takich sytuacjach rzeczywiście najlepiej doświadczyć czegoś na własnej skórze żeby w coś uwierzyć.

      Usuń
    5. Doświadczenie śmierci to dość...jednorazowa przygoda. A "świetliste tunele" to raczej efekt niedotlenienia mózgu niż zjawisko nadprzyrodzone.

      Usuń
  13. Muszę się zgodzić, że czasami bardzo mądrzy ludzie wierzą w irracjonalne rzeczy. To trochę smutne... dlatego trzeba ich uświadamiać, bo wtedy mają większą szanse na wyleczenie.

    OdpowiedzUsuń
  14. "I osoby bez problemu spożywające owoce uprzednio w uprawie opryskiwane różnymi środkami, a sprzeciwiają się wprowadzeniu roślin transgenicznych, jako śmiercionośnych i trujących. " - znów łączysz różne wątki w jednej narracji. to błąd.
    GMO - w/g badań i ustaleń ekspertów są nieszkodliwe...
    Dla przypomnienia - w/g badań i ustaleń ekspertów nieszkodliwa była też benzyna ołowiowa... i taki stan utrzymywał się przez dziesięciolecia!
    Nieszkodliwy był też... azbest... ba uważano go wręcz za materiał prometejski, tani, łatwy w obróbce, lekki, stosunkowo wytrzymały.
    Za zbawcę ludzkości uznano swego czasu DDT...
    mam wymieniać dalej?
    sugeruję odrobinę pokory - na dziś dzień możemy przyjąć że GMO samo w sobie jest nieszkodliwe, ale gdy w grę wchodzi okres latencji mierzony dziesięcioleciami, to może jednak warto zachować nieufność?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bezpieczeństwo spożywania specjalnych GMO jest sprawdzane od dziesięcioleci. Porównywanie metodologii, technik naukowych, standardów itd., kiedyś, a teraz - no nie.

      Usuń
    2. Od ilu "dziesięcioleci"?
      Pisząc o ołowiu miałem na myśli to co Lem nazywał " ekspertolizą", czyli rozpuszczaniem prawdy w ekspertyzach.
      A metody badawcze? No to jak dziś wykryto by szkodliwość azbestu, skoro nie wchodzimon w reakcje chemiczne z organizmem, a efekt kancerogenny pojawia się po latach? Z tego co pamiętam z ostatnich wykładów sympozjum z ratownictwa chemicznego to także dziś nie ma stuprocentowych metod oznaczania substancji niebezpiecznych, dlatego wprowadzono kategorię substwncji potencjalnie niebezpiecznych.

      Usuń
    3. Tak, ale nie mówimy tutaj o konkretnej substancji, mówimy o organizmie transgenicznym. Co może nam z jego strony zagrażać? Ma zmodyfikowaną sekwencję. Więc produkt tej sekwencji bądź sama sekwencja. Jeśli produktem jest np. beta karoten, a sekwencja i tak zostanie strawiona, to już teoretycznie nie powinno być to szkodliwe. Wieloletnie badania tylko to potwierdzają.

      Usuń
    4. Taki organizm nie działa w próżni!
      Sam może nie jest toksyczny dla ludzi ale już rośliny "odporne" na szkodniki, powodują np wymieranie pszczół, a to już jakmnajbardzij jest zjawiskomdla nas niebezpieczne!

      Usuń
  15. A jeszcze jedno...
    tzw oficjalna medycyna... nie od dziś słychać głosy, także ze środowisk z medycyną związanych że często terapia jest bardziej zabójcza od samej choroby...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I pacjent o tym wie, a przynajmniej kompetentny lekarz powinien poinformować, że (zapewne chodzi Ci o chemioterapię), leczenie chemioterapeutyczne atakuje także zdrowe komórki.

      Usuń
    2. Antybiotykoterapia także... Hormonoterapia przy okazji zapłodnienia w próbówce itp.

      Poza tym cały szereg terapii wycinkowych w stylu leczenia nadciśnienia przy użyciu środków szkodzących neuroprzekaźnikom...

      Owszem część lekarzy informuje o zagrożeniach ale też zazwyczaj z uroczym uśmiechem informuje iż "i tak nie mamy wyboru".

      Usuń
    3. Poza tym zagrożenia są też rozpisane na ulotkach.

      Usuń
    4. Ale już nie terapie alternatywne... (nie mówię o homeopatii czy suplementacji, głodówkach lub orzeszkach z drzewa magicznego itp.).
      Przypadek autentyczny, chirurg dokonał zabiegu, pomimo iż doskonale wiedział że pacjent ma problemy dermatologiczne - wystarczyło by przekierowanie... w sumie ma szkodliwość ale..

      Usuń
  16. Ja stawiam na podejście racjonalne w kwestii leków. Pewne lżejsze schorzenia można leczyć domowymi sposobami jednak w sytuacjach kiedy okazują się być niewystarczające stawiam na leki z apteki - na receptę.

    OdpowiedzUsuń
  17. Lenistwo intelektualne plus błędy poznawcze - polecam książkę "Why people belive weird things", szczególnie ostatni rozdział, który wyjaśnia "why SMART people belive weird things" ;)

    OdpowiedzUsuń