poniedziałek, 7 września 2015

Za praprzodków - bój się!

W niniejszym wpisie głos oddaję Mai Kochanowskiej, zajmującej się psychologią, autorce ''Wszyscy jesteśmy nieracjonalni'' i właścicielce bloga NeuroSkoki. Mowa będzie o bioewolucyjnych przyczynach zaburzeń lękowych. 

Zgodnie z założeniami psychologii ewolucyjnej mechanizmy psychologiczne jakie obserwujemy u współcześnie żyjących ludzi powstały w wyniku rozwiązywania problemów adaptacyjnych, z jakimi mieli do czynienia nasi przodkowie żyjący w czasach prehistorycznych. Psycholodzy ewolucyjni próbują zrozumieć umysł człowieka tłumacząc funkcje, jakie dane mechanizmy psychologiczne spełniały w przeszłości ewolucyjnej w kontekście reprodukcji i przetrwania. Przeczytajcie jak psychologia ewolucyjna tłumaczy zaburzenia lękowe i co wskazuje na ich ewolucyjny charakter.

(Pixabay)

Według psychologii ewolucyjnej funkcją stresu jest przygotowanie organizmu na zagrożenie. Jest to zatem normalna, zdrowa reakcja, która zwiększa szansę na reprodukcję i przetrwanie gatunku. Problemy powstają wtedy, kiedy mechanizmy psychologiczne regulujące reakcje stresowe staną się rozregulowane, np. reakcja stresowa jest zbyt silna albo lęk wywołują bodźce, które nie są rzeczywistym zagrożeniem.

Warto jednak zauważyć, że objawy, które są zaburzeniem według kryteriów psychiatrycznych niekoniecznie muszą być nieadaptacyjne z perspektywy ewolucji. W znaczeniu ewolucyjnym mechanizm jest funkcjonalny, jeśli uśredniając dla wszystkich osobników i środowisk, w których żyją, maksymalizuje przetrwanie i reprodukcję. Psychologia kliniczna i psychiatria opierają natomiast swoje kryteria zdrowia i zaburzeń na podstawie poziomu cierpienia indywidualnej osoby oraz jej jakości życia. Jest zatem możliwe, że w niektórych sytuacjach to, co psycholodzy kliniczni i psychiatrzy nazwą zaburzeniem, z perspektywy psychologów ewolucyjnych będzie adaptacyjną odpowiedzą na sytuację, w jakiej znalazła się dana osoba. Potwierdza tę tezę na przykład praca Mykletun i wsp. (2009), którzy wykazali, że wśród pacjentów, u których współwystępuje depresja i lęk śmiertelność jest niższa niż u osób z diagnozą jedynie depresji, mimo że ci pierwsi charakteryzują się słabszym zdrowiem i gorszym funkcjonowaniem. Z drugiej strony, z perspektywy ewolucyjnej bardzo niska podatność na stres nie jest adaptacyjna, ponieważ osoby takie są bardziej narażone na przedwczesną śmierć (np. szybko jeżdżąc na motocyklu, a w przeszłości narażając się niepotrzebnie na kontakt z niebezpiecznymi zwierzętami). W klasyfikacji zaburzeń nie znajdziemy jednak zaburzenia o takich objawach, nie zdarza się też raczej aby ktoś zgłaszał się do psychologa lub psychiatry z taką „przypadłością”, ponieważ osoby, u których trudno jest wzbudzić reakcję stresową nie odczuwają z tego powodu dyskomfortu.

Zespół lęku uogólnionego
Zespół lęku uogólnionego można opisać w skrócie jako przesadne „zamartwianie się”. Osoby z tym zaburzeniem odczuwają uporczywy lęk, niezwiązany z jednym określonym czynnikiem. Lęk wywołują u nich często codzienne sprawy, np. przesadnie martwią się obowiązkami zawodowymi, potencjalnymi problemami finansowymi, zdrowiem swoim albo swojej rodziny, małymi konfliktami z małżonkiem itp.

Bateson, Brilot i Nesse (2011) tłumaczą zespół lęku uogólnionego za pomocą teorii detekcji sygnałów. Chociaż wspominają w swojej pracy głównie o tym zaburzeniu, czytając o kolejnych przedstawionych przeze mnie zaburzeniach lękowych zapewne zauważycie jednak, że za pomocą tej teorii można wyjaśnić również inne rodzaje lęku. Wyobraźmy sobie człowieka w czasach paleolitu, który idąc usłyszał szelest w krzakach. Mamy w takiej sytuacji cztery możliwości:

Człowiek stwierdza, że szelest wzbudziło niebezpieczne zwierzę, zaczyna czuć stres i rzuca się do ucieczki albo przygotowuje do walki. Okazuje się, że w krzakach rzeczywiście było niebezpieczne zwierzę, ale dzięki szybkiej reakcji człowiekowi udaje się ujść z życiem.

Człowiek stwierdza, że szelest wzbudził wiatr i ignoruje sygnał. Okazuje się, że naprawdę był to tylko wiatr i człowiek bez stresu idzie dalej.

Człowiek stwierdza, że szelest wzbudziło niebezpieczne zwierzę, zaczyna czuć stres i rzuca się do ucieczki albo przygotowuje do walki. Okazuje się jednak, że był to tylko wiatr, reakcja stresowa była zatem niepotrzebna (fałszywy alarm).

Człowiek stwierdza, że szelest wzbudził wiatr i ignoruje sygnał. Po chwili z krzaków wyskakuje niebezpieczne zwierzę, a nieprzygotowanemu człowiekowi nie udaje się ujść z życiem (chybienie).

Problemem jest, w którym miejscu najlepiej ustawić próg detekcji sygnału. U osoby z niskim progiem detekcji sygnału częste będą fałszywe alarmy, w wyniku czego organizm często będzie pod wpływem niepotrzebnego stresu. U osób z wysokim progiem detekcji sygnału będzie jednak wysokie ryzyko chybienia, a to w czasach prehistorycznych oznaczało wysokie ryzyko śmierci. Z perspektywy ewolucyjnej bardziej korzystny jest zatem niski próg detekcji sygnału, ponieważ koszty fałszywego alarmu są niższe od kosztów chybienia (zwane jest to też hipotezą konserwatyzmu adaptacyjnego).

Według Bateson, Brilot i Nesse osoby z lękiem uogólnionym charakteryzują się bardzo niskim progiem detekcji sygnału, dlatego bardzo częste są u nich fałszywe alarmy. Na przykład jedna uwaga od szefa, chociaż w rzeczywistości nie jest zagrożeniem, u osoby cierpiącej na to zaburzenie od razu może wywołać myśli typu „co zrobię, jak mnie zwolni, gdzie znajdę pracę, jak wyżywię dzieci itd.”. W erze paleolitycznej mogło to być adaptacyjne. Osoby z tak niskim progiem detekcji sygnałów co prawda często niepotrzebnie znajdowały się pod wpływem stresu, ale jednocześnie miały dużą szansę na przeżycie i przekazanie swoich genów kolejnym pokoleniom. We współczesnym świecie tak niski próg nie jest już jednak korzystny.

Teoria detekcji sygnałów zakłada także, że próg detekcji powinien zależeć od prawdopodobieństwa wystąpienia zagrożenia oraz od podatności osobnika na zagrożenie. Osobnik znajdujący się w środowisku, w którym zagrożenie jest bardziej prawdopodobne (np. środowisko, w którym brakuje miejsc do ukrycia się), powinien częściej doświadczać stresu od osobnika, który znajduje się w bardziej bezpiecznym otoczeniu (np. takim, w którym znajduje się wiele kryjówek). Reakcja stresowa powinna być również częstsza u osobników, którzy są bardziej podatni na zagrożenie, np. u osobników chorych. Potwierdzają te tezy badania na zwierzętach, a także niektóre dane dotyczące lęku u ludzi. Na przykład niższa waga noworodka zwiększa ryzyko wystąpienia zaburzeń lękowych w późniejszym okresie życia (większa chorobliwość, czyli z perspektywy ewolucyjnej większa podatność na zagrożenia). Lęk częściej występuje też u osób o niskim statusie socjoekonomicznym, co można wytłumaczyć większym prawdopodobieństwem zagrożenia oraz większą podatnością (większe prawdopodobieństwo niekorzystnych wydarzeń oraz mniej zasobów do poradzenia sobie z nimi).

Fobie specyficzne
Na ewolucyjny charakter fobii wskazują przede wszystkim obiekty, które najczęściej wywołują lęk. Częsty jest wśród ludzi lęk wysokości, fobie przed pająkami, wężami, burzą, ciemnością, krwią, natomiast nie zdarzają się raczej fobie przed samochodami, gniazdkami elektrycznymi czy papierosami, chociaż we współczesnym świecie, a na pewno w naszym klimacie obiekty te są znacznie bardziej niebezpieczne niż np. pająki. Fobie najczęściej dotyczą zatem tego, co w czasach prehistorycznych było rzeczywistym zagrożeniem. Można też zauważyć, że wiele typowych lęków powstaje w rozwoju człowieka w okresie, w którym w czasach prehistorycznym powstawało dane zagrożenie. Na przykład lęk wysokości i lęk przed obcymi rozwija się ok. 6 miesiąca życia, kiedy dziecko zaczyna raczkować i oddalać się od matki.

Ciekawe jest też, że znacznie łatwiej jest u osób nie cierpiących na fobię uwarunkować lęk na obiekt, który w dawnych czasach był realnym zagrożeniem, niż na obiekt, który takim zagrożeniem nie był. W badaniach Öhman (1975) już jednokrotne połączenie obrazka przedstawiającego węża ze wstrząsem elektrycznym wystarczało aby uwarunkować u uczestników badania lęk przed wężami, natomiast nawet pięciokrotne połączenie szoku elektrycznego z obrazkiem przedstawiającym dom nie było wystarczające aby uwarunkować lęk przed tym obiektem.

W innym badaniu (Tomarken, Mineka, Cook, 1989) pokazywano badanym slajdy z obrazami wywołującymi lęk (np. węże) oraz slajdy z neutralnymi obrazami (np. kwiaty). Slajdy prezentowano w losowej kolejności i w 1/3 przypadków łączono je ze wstrząsem elektrycznym, w 1/3 z odgłosem brzęczenia, a w 1/3 jedynie pokazywano slajd. Następnie pytano uczestników badania jak często według nich obrazowi węża towarzyszył wstrząs elektryczny. Większość badanych podawała zawyżone dane – wydawało im się, że wstrząs elektryczny był obecny przy 42-52% wyświetleń slajdów z wężami. W dalszej części badań, kiedy zastąpiono węże zagrożeniem współczesnym – gniazdkiem elektrycznym, efekt ten nie wystąpił. Badani podawali, że wstrząs był obecny przy ok. 34% slajdów z gniazdkiem.

Fobia społeczna
U osób z fobią społeczną silny lęk wywołują sytuacje społeczne, takie jak wystąpienia publiczne, czy rozmowy, zwłaszcza z osobami o wyższym statusie. Oprócz odczucia lęku, w trakcie sytuacji społecznych częste u tych osób jest także czerwienienie się. Psycholodzy ewolucyjni wskazują, że łagodna nieśmiałość i zażenowanie w dawnych czasach mogły pomagać w uzyskaniu akceptacji w grupie i chronić przed niebezpiecznym wykluczeniem z grupy. Czerwienienie się i unikanie wzroku można porównać do zachowania zwierząt, które chcą pokazać uległość, aby załagodzić negatywne reakcje innych członków grupy. Również ludzie, widząc zażenowanie i zaczerwienienie u osoby, która wyrządziła pewną szkodę, traktują tego typu zachowanie jako substytut przeprosin.

Na ewolucyjny charakter fobii społecznej może wskazywać też naturalna u ludzi wrażliwość na twarze o groźnym wyrazie. Kilka badań (m.in. Öhman, Lundqvist, Esteves, 2001) wykazało, że ludzie szybciej są w stanie wypatrzeć groźne twarze wśród neutralnych niż przyjazne. Reakcje w fobii społecznej wydają się być normalnymi reakcjami, ale występującymi w nieadekwatnych sytuacjach. Potrzeba pokazania uległości jest u takich osób znacznie wyolbrzymiona i wystarczy bardzo łagodny bodziec (np. niewielki wyraz niezadowolenia u rozmówcy albo nawet całkowicie przyjazna rozmowa z osobą będącą autorytetem), aby wywołać taką reakcję.

Zespół lęku panicznego
Zespół lęku panicznego charakteryzuje się występowaniem silnych napadów paniki w sytuacjach, w których nie istnieje żadne obiektywne zagrożenie. Zgodnie z hipotezą Kleina (1993) ataki paniki powstają w wyniku wyolbrzymionej reakcji organizmu na obniżoną ilość tlenu. Fizjologiczny mechanizm alarmujący przed uduszeniem oparty jest na stężeniu dwutlenku węgla oraz mleczanu w mózgu. Według hipotezy Kleina u osób z zespołem lęku panicznego częste są fałszywe alarmy wskazujące na proces duszenia się. Wspiera tę hipotezę m.in. odczucie duszności jakie często towarzyszy atakowi paniki oraz hiperwentylacja (wykonywanie szybkich oddechów), które ma zapobiec uduszeniu się.

Zauważono też, że ataki paniki nie występują u osób z brakiem systemu alarmującego przed uduszeniem (rzadka genetyczna choroba zwana klątwą Ondyny) a także u osób w ciąży i w połogu, u których stężenie dwutlenku węgla jest obniżone. Z drugiej strony, u pacjentów z zespołem lęku panicznego ataki paniki dosyć często występują w trakcie odpoczynku albo snu, a także w okresie przed wystąpieniem menstruacji kiedy stężenie dwutlenku węgla jest podwyższone. Ataki paniki częste są też u osób z niewydolnością oddechową.

Agorafobia
Agorafobia jest lękiem przed przebywaniem w miejscach, z których ucieczka może być trudna lub zawstydzająca, lub w których niemożliwe może być uzyskanie szybkiej pomocy. Często jest opisywana jako „lęk przed przestrzenią” jednak jest to mylne określenie. Osoby z agorafobią, owszem, często obawiają się przebywania na otwartych przestrzeniach, np. dużych placach, ale lęk wywołuje u nich często również przebywanie w zamkniętych miejscach, np. sklepach albo podróżowanie komunikacją miejską. Bardzo często agorafobia współwystępuje z zespołem lęku panicznego i rozwija się jako skutek ataków paniki. Po wystąpieniu ataku paniki w danym miejscu, pacjent zaczyna unikać tego miejsca, z czasem liczba miejsc, których się obawia staje się coraz większa i w skrajnych przypadkach pacjent w ogóle nie wychodzi z domu.

Według psychologii ewolucyjnej agorafobia, podobnie jak inne zaburzenia lękowe jest wyolbrzymieniem naturalnego lęku, który w czasach prehistorycznych spełniał funkcje adaptacyjne. Często rozwija się u młodych ludzi, w okresie, w którym nasi ewolucyjni przodkowie, a także współcześni ludzie opuszczają dom rodzinny. Stres związany z opuszczeniem domu u gatunku terytorialnego, jakim był i jest człowiek, jest wskazany i zmniejsza ryzyko przed zagrożeniami, jakie młody osobnik może napotkać poza swoim obecnym terytorium. U osób z agorafobią stres obecnie nie jest adaptacyjny, ponieważ jest zbyt silny i zbyt często pojawia się w miejscach, które nie są rzeczywistym zagrożeniem (zbyt wiele fałszywych alarmów i zbyt wysokie koszty fałszywych alarmów w stosunku do kosztów ewentualnego zignorowania zagrożenia).

Bibliografia:
Problemy walki o byt W: David M. Buss Psychologia ewolucyjna. Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk, 2003.

Bateson M., Brilot B., Nettle D. (2011). Anxiety: An Evolutionary Approach. The Canadian Journal of Psychiatry, 56(12), 707-714.

Marks I. M., Nesse R. M. (1994). Fear and Fitness: An Evolutionary Analysis of Anxiety Disorders. Ethology and Sociobiology, 15, 247-261.

Öhman A. (2009). Of snakes and faces: An evolutionary perspective on the psychology of fear. Scandinavian Journal of Psychology, 50, 543-522.

Stein D. J., Bouwer C. (1997). A Neuro-Evolutionary Approach to the Anxiety Disorders. Journal of Anxiety Disorders, 11(4), 409-429.

17 komentarzy:

  1. a myslalem ze to jakas nowa choroba z zdjecia pff :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Współczuję ludziom chorującym na agorafobię. To musi być straszne...

    OdpowiedzUsuń
  3. To zdjęcie bardzo mnie zaintrygowało;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo osób narzekało, więc zmieniłem (już dwukrotnie) na coś łagodniejszego :-P.

      Usuń
  4. Zaciekawieni grafiką? Wygooglujcie trypofobia.
    Mnie to osobiście obrzydza i sprawia, że mam uczucie niepokoju.

    OdpowiedzUsuń
  5. ciekawe, nie miałem pojęcia skąd mogą brać się lęki, faktem jest, że ludzie nie boją się np samochodów czy gniazdek elektrycznych ale po wypadku już taki lęk może się pojawić, poza tym przychodzi mi do głowy jeszcze strach przed lataniem

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam niewątpliwie lęk wysokości i lęk przed ciasną przestrzenią, boję się np. wind "puszek".

    OdpowiedzUsuń
  7. trypofobia mnie przeraża, odrzuca i ogólnie jest nie do zniesienia!
    Ale i tak przeglądam te chore grafiki :PPP

    OdpowiedzUsuń
  8. Myślałam, że będzie coś o plastrach woku a tu proszę - lęki. Dobry temat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. heheh a już sądziłam że tylko ja tak myślałam :)

      Usuń
  9. A ja myślę,że to wszystko bujda. Każdy się czegoś boi, musi być to koniecznie nazywane fobią ?

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdjęcie okropne :D Mam trypofobię, nie znoszę gniazd nasiennych, porowatych struktur etc. Trochę szkoda, bo chciałam zrobić na balkonie domek dla dzikich pszczół, ale jak zobaczyłam projekty, to zrezygnowałam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Na mnie to zupełnie nie działa, zdecydowanie bardziej boję się ludzi. Złych ludzi...
    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dość oczywiste.
    Ciekawe jednak czemu nie ma nic o homofobii czy ksenofobii, czyżby oba te terminy były bzdurą ułożoną na potrzeby propagandy polityczno społecznej ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fobia nie ma jednego, jedynego znaczenia, a co najmniej kilka i mieszanie ich, tak jak to właśnie w swoim komentarzu zrobiłeś, nie ma sensu i jest zwykłym populizmem.

      Usuń