czwartek, 21 lipca 2016

Prawo naturalne

Całą Polską wstrząsnęło dziś nagranie na którym widać, jak agresywni mężczyźni atakują osobę o ciemnej karnacji, a w tle słychać kobietę, nazywającą napadniętego pechowca „brudasem” (w komentarzach pod artykułami na ten temat także nie brakuje obrzydliwych treści). Takie i podobne ataki, skierowane na przykład na mniejszości seksualne czy etniczne są zwykle usprawiedliwiane przez populistów twierdzeniem „takie prawa natury”. Rzekomo istniejące prawa, według których panem-władcą jest biały, heteroseksualny katolik (mężczyzna), a cała reszta to niewolnicy, którym ów szlachetny bóg co jakiś czas poluzuje nieco obrożę, smycz i nie użyje bata. Nie mam rzecz jasna nic do białych, heteroseksualnych katolików jako takich, ale nad wyraz często właśnie taki jest wydźwięk wszelkich nienawistnych ideologii we współczesnym świecie.

prawo naturalne

W związku z powyższym chciałem napisać trochę o tym, czym naprawdę są prawa natury, jeśli  w ogóle można coś takiego wyszczególniać. Wiem, że ideologicznie pojęcie to istnieje odmiennie od przyrodniczego, ale jest tak absurdalne, niekonkretne i żywe w przestrzeni publicznej niemal tylko w ustach populistów, że jak sądzę, warto przyćmić je tym bardziej realnym znaczeniem. Zawężę jednak temat do biologii, bo jak wiecie to jest właśnie moja specjalność. Czym więc są prawa natury?

O ile w fizyce wszystkich fundamentów nie odkryto, bo w końcu wciąż poszukuje się nowych cząstek, faktów na temat czarnych dziur, Wielkiego Wybuchu, ciemnej materii i wielu innych, tak biologię obnażył jako pierwszy Karol Darwin w połowie XIX wieku. Jest oczywiście masa rzeczy, których nie wiemy, na przykład na temat dziedziczenia epigenetycznego, nowotworów, funkcjonowania mózgu i wielu innych, ale to są szczegóły. Fundamentem biologii, uniwersalnym zbiorem praw jest teoria ewolucji biologicznej. Ponieważ jednak mówimy o prawach, nie będę tym razem pisał o mechanizmach ewolucji. Poświęcę ten wpis doborowi naturalnemu, ale nie tylko.

Czym właściwie jest dobór naturalny, zwany też naturalną selekcją? Pojęcie powszechnie znane, rzadko jednak rozumiane. Ludzie często myślą, że dany gatunek robi coś po to, by przeżyć i przedłużyć swój byt. Dostosowanie do zmiany klimatycznej albo nowego drapieżnika? To efekt próby przetrwania gatunku! Cóż, wcale to w ten sposób nie działa. Dobór naturalny funkcjonuje bardziej, jak automat. To, co w danych warunkach ma większe szanse przetrwać i się liczniej rozmnożyć, będzie preferowane i pogłębiane w przyszłych pokoleniach. Osobniki danego gatunku nie zmieniają się więc po to, by przetrwać – dzieje się tak, ponieważ te z nich, które nie przetrwały, nie rozmnożyły się. Potomstwo „silniejszych” z kolei nabyło cechy po rodzicach. To, co działa dobrze – zostaje w obiegu, a to co słabo lub źle – wypada (czasem bardzo szybko, czasami powoli).

dobór płciowyZwykły dobór naturalny to jednak nie wszystko. Istnieją jeszcze co najmniej dwa inne rodzaje tego prawa. Pierwszym jest dobór płciowy, napędzany przez preferencje seksualne. Samica woli samce, które mają dłuższe i bardziej barwne pióra? Nawet jeśli przeszkadzają one w chowaniu się przed drapieżnikami? Cóż, nie szkodzi. Owe pióra z pokolenia na pokolenie będą coraz dłuższe i bardziej kolorowe. Przynajmniej do czasu, aż nie spowodują zbyt częstego padania ofiarą ze strony drapieżników. Analogicznie do ludzi można przytoczyć np. sytuację, w której kobiety wybierają na partnerów głównie mężczyzn empatycznych i inteligentnych. Wówczas te cechy będą napędzane przez dobór płciowy w ludzkiej populacji.

Kolejnym jest dobór krewniaczy, który stymuluje ewolucję altruizmu. Dzięki niemu jesteśmy jako ludzie zdolni do empatii, bo pierwotnie najpewniej przez to owe zjawisko wyewoluowało. Na czym polega? Osobniki, które mają skłonność do pomagania swoim pobratymcom sprawiają, że cała rodzina ma większe szanse na przetrwanie, a co za tym idzie, sekwencje DNA odpowiedzialne za poczucie potrzeby pomagania innym łatwiej się rozprzestrzeniają w populacji. Prawdopodobnie tak oto, w wielkim skrócie i uproszczeniu, powstało uczucie współczucia. Zobaczcie, do jakich pięknych zjawisk potrafi doprowadzić tak proste, „mechaniczne” prawo natury, jakim jest ewolucja.

Możliwe, że słyszeliście jeszcze o doborze sztucznym, czyli selekcji prowadzonej celowo przez człowieka, w wyniku której powstają nowe rasy czy gatunki roślin i zwierząt. Zastanawiam się tylko czy to zjawisko można nazwać prawem natury? Z jednej strony to owa natura i jej prawa doprowadziły do powstania inteligentnych małp człekokształtnych, jakimi są ludzie, z drugiej jednak dobór sztuczny nie jest bezpośrednio efektem jej działania. Można zresztą uznać, że dobór sztuczny to pewnego rodzaju manipulacja doboru naturalnego i przestać się nad tym zastanawiać, przynajmniej tak powierzchownie, jak robię to w tej chwili.

Kończąc temat doboru warto zwrócić jeszcze uwagę na postulowany dobór grupowy. Jakiś czas temu napisałem artykuł o pięciu mitach na temat ewolucji biologicznej. Jednym z mitów był właśnie dobór grupowy. Ma on polegać na tym, że ewolucję stymuluje grupa, na poziomie której działa ten proces. Ugruntował się jednak dogmat, według którego jednostką doboru jest pojedynczy osobnik i jego geny. Na ogół jest to prawdą, ale istnieją pewne kontrowersyjne przypadki. Bo czy jeśli mamy wioskę, w której ktoś nie zastosuje odpowiedniego dla danej choroby zakaźnej leku (bo na przykład przeczyta w Internecie, że Jerzy Zięba straszy lekiem wywołującym nowotwory), przez co sam zachoruje, a następnie zarazi resztę ludzi w wiosce, to czy nie jest to coś w rodzaju doboru grupowego?

ewolucja

Różne typy doborów to nie wszystko, choć na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że tak właśnie jest. Istnieje jednak jeszcze jedno ważne prawo ewolucji biologicznej, jakim jest dryf genetyczny. Polega na „dryfowaniu” wersji genów przez zjawiska losowe, przypadkowe. Nie jest to więc ewolucja ukierunkowana, przystosowawcza – jak w przypadku doboru naturalnego i reszty. Na czym, tak na prosty rozum, polega dryf genetyczny? Jeśli jakiś osobnik antylopy przypadkowo potknie się i skręci sobie kark, ślimak zostanie rozdeptany przez konia bez względu na to, np. jakiego koloru jest jego muszla, a silny i zdrowy wilk połknie za szybko kawałek mięsa i udławi się kością, to mamy do czynienia z dryfem. Przypadkowa jest też segregacja chromosomów – podczas powstawania plemników i oocytów, czyli w trakcie gametogenezy (kiedy ma miejsce mejoza), podwójny zestaw chromosomów zostaje rozdzielony i to, który z nich stworzy w zygocie nowy genom uznaje się na tym poziomie za przypadkowe. Wspominam o „tym poziomie”, bo rzecz jasna to czy dany osobnik w ogóle się rozmnoży, będzie zależało od doboru naturalnego.

Mam nadzieję, że gdy po raz kolejny (lub pierwszy, jeśli ktoś miał szczęście) usłyszycie o prawach naturalnych od jakiegoś religijnego fundamentalisty czy ideologicznego fanatyka, przyjdzie Wam na myśl ten właśnie wpis i zignorujecie populistyczne opinie.

Chcesz wesprzeć rozwój mojego bloga? Możesz to zrobić zostając jego patronem tutaj

16 komentarzy:

  1. Ciekawe że osoby o nastawieniu liberalnym, otwartym i ogólnie wiemy o kogo chodzi, z uporem tłumacza wszystkie altruistyczne zachowania ludzkie w/g teorii "samolubnego genu' - oczywiście żeby "dopiec" konserwatystom i osobom religijnym. Jednocześnie te same osoby nie próbują wyjaśniać zachowań "ksenofobicznych" za pomocą tej samej teorii - choć pasuje tu idealnie! ... bardzo ciekawe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bardzo rozumiem jak wyjaśnienie powstania altruizmu miałoby dopiekać osobom religijnym i konserwatystom oraz dlaczego ksenofobia miałaby być poza prawami ewolucji biologicznej.

      Usuń
  2. Abstrachując od naukowego tła, zauważyłam jeszcze jedno "prawo" - rasizm to wszystko co przedstawiciele białej rasy robią ludziom posiadający inny kolor skóry. Mam wrażenie, że tylko takie przypadki są nagłaśniane przez media i ostro krytykowane, a już zaczepne i agresywne działania skierowane przeciwko białym, dziwnym trafem są przemilczane. A wątpie czy biały człowiek mogłby się czuć bezpieczny np. w typowym, niewielkim afrykańskim miasteczku, albo w ich dzielnicy. Z autopsji tego problemu nie znam, ale trochę przeczytałam reportaży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mamy choćby arcyrasistowską politykę afirmacyjną wobec "afroameruykanów" w USA. W efekcie "biały" który zdobywa większa ilość punktów kompetencyjnych, i tak nie ma szans studiować na wybranej uczelni, bo miejsce to jest zajęte przez "Afroamerykaniana" gdyż dodano mu "punkty za pochodzenie"

      Usuń
    2. I ma to konkretne merytoryczne uzasadnienie w zmniejszaniu różnic społecznych itd., trudno mówić o tym jako o rasizmie czy dyskryminacji, po prostu działa się na rzecz zwiększenia statusu społecznego czarnoskórej biedoty, która ma DUŻO NIŻSZE szanse na dostanie się na uczelnie wyższe. Nie będę oceniał czy ten projekt jest zły czy też nie, ale na pewno nie zamierzam krytykować rozwiązania, które ma uzasadnienie merytoryczne, funkcjonalne i przynajmniej częściowo oddaje sprawiedliwość.

      Usuń
    3. Właśnie, że nie ma uzasadnienia... Wyższa uczelnia, uniwersytet i przy naborze nie decydują talent, wiedza, kompetencje - tylko polityka i kolor skóry? Sam siebie słyszysz? A jak niejaki Giertych będąc Ministrem Edukacji zrobił amnestię dla matołków, to też w takie tony jak powyżej uderzałeś? Masakra..

      Usuń
    4. Oczywiście, że decyduje wiedza, talent i kompetencje. To nie działa tak, że biorą byle kogo, byle był czarnoskóry. Po prostu przez dyskryminację społeczną, przez którą czarnoskórym trudniej dostać się na studia wyższe, mają jakieś tam niewielkie premie przy rekrutacji by wyrównać szanse i tyle.

      Usuń
  3. No nie wiem, jak jakiś czarnoskóry zaatakuje w głośnej sprawie białoskórego, to jest zwykle wielka afera i to nawet, jeśli okazuje się, że atak wcale nie był na tle rasowym. Poza tym przypominam historię, do której bez odnoszenia się dyskusja na temat rasizmu jest praktycznie jałowa.

    Oczywiście rasizm wobec białoskórych też ma miejsce i w odniesieniu do konkretnych przypadków można dyskutować, ale na płaszczyźnie społecznej jest znikomy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak policja odstrzeli czarnoskórego bandytę, to są zamieszki, grabienie sklepów i podpalanie samochodów

      Usuń
    2. Bo nad wyraz często policja w USA bez powodów odstrzela czarnoskórych. Bandytę sam sobie dopowiedziałeś, wszystko zależy od danego przypadku.

      Usuń
  4. Wystarczy włączyć sobie wiadomości z RPA.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale sytuacja w RPA to też efekt Apartheidu, nic nie dzieje się bez przyczyny. Oczywiście żaden rasizm nie jest uzasadniony, ale niezależnie od tego zdobywanie się na takie komentarze bez znajomości podstaw historii dla danego tematu jest ignorancją.

      Usuń
  5. Z prawem naturalnym człowiek się rodzi, ma wewnętrzny zapis najwyższych norm etycznych. Prawa naturalnego nie można się nauczyć.Żyjemy w świecie w którym obowiązuje prawo Mojżeszowe, wróg prawa naturalnego.W tym prawie można robić wszystko co się chce, nie obowiązują żadne zasady prawdy naturalnej.Polakom to pasuje, bo można robić w świecie myśli interesiki, kogoś zniszczyć i zarobić. Małgorzata.

    OdpowiedzUsuń
  6. Istnieje jeszcze jeden dobór - rodzicielski, rzecz raczej wstydliwa.
    Na przykład
    Jeżeli z powodów "religijnych" rodzice zabijają jedno z urodzonych właśnie bliźniąt, jak to się dzieje w niektórych częściach świata (np na Madagaskarze) to po odpowiednio długim czasie bliźniąt będzie się rodzić mniej.
    Inne przykłady dopowiedzcie sobie sami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podciągnąłbym to raczej pod dobór kulturowy.

      Usuń