wtorek, 16 sierpnia 2016

16 mitów i półprawd na temat homoseksualizmu

Homoseksualizm już od dłuższego czasu nie witał na moim blogu. Czas to zmienić. Być może jest to oklepany temat, ale nie dla wszystkich, a postaram się też przedstawić trochę informacji, które nie istnieją w powszechnej, społecznej świadomości dotyczącej wiedzy o homoseksualizmie. Nie zabraknie paru truizmów, które ze względu na obecną sytuację trzeba powtarzać, ale będą jedynie dopełnieniem, nie grającym głównej roli.

homoseksualizm


Homoseksualiści mają takie same mózgi jak heteroseksualiści

Różnice w budowie mózgu pomiędzy mężczyznami i kobietami są niewielkie i jedynie ilościowe. Z tego możemy się domyślać, że różnice pomiędzy mózgiem homoseksualisty i heteroseksualisty będą jeszcze mniejsze. I choć to prawda, to nadal występują. Ciekawostką jest, że z tego powodu geje trochę inaczej metabolizują przeciwdepresyjny lek – fluoksetynę – niż heteroseksualiści. Oczywiście to, że homoseksualiści mają nieco inne mózgi od heteroseksualistów nie jest żadnym kryterium w klasyfikacji chorób. W ten sposób mężczyzn w odniesieniu do kobiet można by uznać za chorych i vice versa.

Homoseksualizm wykreślono z listy chorób przez głosowanie i naciski aktywistów LGBT

Jest to tylko częściowo prawdą. Kiedy zbadano i porównano zdrowych homoseksualistów do zdrowych heteroseksualistów (badanie robiono na mężczyznach) zauważono, że nie ma między nimi różnic. Wcześniej porównywano więźniów o skłonnościach homoseksualnych, do zdrowych heteroseksualistów – trudno więc wyciągać z tego logiczne wnioski. To i dalsze badania dały powód zarządowi Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego (APA) do wykreślenia homoseksualizmu z listy chorób. Decydował tylko zarząd, mała grupa naukowców-ekspertów.

Tak się jednak złożyło, że niektórzy członkowie APA byli przeciwni takiemu postanowieniu i zorganizowali kampanię, a następnie wymusili przeprowadzenie referendum w organizacji. Zliczając głosy wszystkich członków, tu także okazało się, że w dużej przewadze psychiatrzy są za wykreśleniem homoseksualizmu z listy chorób. Tak więc wynik referendum de facto nie zmienił decyzji zarządu, opartej o badania naukowe. Nie można zatem powiedzieć, że homoseksualizm wykreślono z listy chorób na zasadzie głosowania. Co do nacisków działaczy homoseksualnych, prawdą jest, że takowe miały miejsce. Zastanawiam się tylko czy krytykowanie tego nie byłoby tym samym, co wypominanie kobietom protestów, jakie przeprowadzały na rzecz równouprawnienia.

Homoseksualizm nie występuje u zwierząt

Występuje i to bardzo często, ale jego charakter może być różny. U niektórych ptaków czy ssaków wygląda mniej więcej tak, jak u ludzi, tj. wszystko wskazuje na łączenie się w pary, a nawet próby odchowywania potomstwa (robiono eksperymenty z podkładaniem jaj, które pary gejów-pingwinów wysiadywały, a następnie wychowywały młode, jak swoje). U innych zachowania homoseksualne są sposobem na ustalenie hierarchii lub łagodzenia agresji w grupie, czego przykład stanowi szympans bonobo, najbliżej spokrewniony z człowiekiem gatunek. W grupach tych zwierząt stosunki homoseksualne są częstsze od heteroseksualnych.  U muszek owocowych natomiast samce najpierw odbywają stosunki jednopłciowe, prawdopodobnie by odebrać nasienie konkurentowi, po czym szukają samic do zapłodnienia – homoseksualizm u owadów jest najwyraźniej strategią uzyskania dostępu do rozmnażania.  

homoseksualizm u zwierząt

Homoseksualizm to choroba

Jest to nieprawda, powtarzana często przez osoby, które ideologizują naukę. Homoseksualizm nie jest zaburzeniem z bardzo prostej przyczyny – nie powoduje psychopatologii, czyli zaburzeń psychicznych. Kiedy homoseksualizm uznano w XX wieku za chorobę, badania na ten temat były przeprowadzane wyłącznie na więźniach, którzy wykazywali tzw. homoseksualizm zastępczy. Stąd na długie lata zapanował błędny wniosek, że homoseksualizm to choroba. Dopiero gdy wykonano badania, w których porównywano zdrowych homoseksualistów z środowiska poza więziennego do zdrowych heteroseksualistów funkcjonujących normalnie w społeczeństwie zauważono, że nie ma między nimi istotnych różnic i że psychopatologii homoseksualizmowi przypisywać nie wolno.

Homoseksualizm to dewiacja

Dewiacja seksualna, czyli inaczej parafilia seksualna to stan, w którym dotknięta nim osoba stymuluje się seksualnie w taki sposób, że medycznie lub społecznie krzywdzi siebie bądź innych. Do dewiacji seksualnych należą np. ekshibicjonizm, sadyzm, masochizm, pedofilia, zoofilia i inne. Wszystkie one mają powyższy charakter. Homoseksualizm natomiast nie – jest normalną orientacją seksualną, tak samo jak bi- i heteroseksualizm. Faktem jest z kolei to, że homoseksualista, tak samo jak bi- i heteroseksualista, może być dewiantem, np. gej może być jednocześnie ekshibicjonistą, tak samo jak mężczyzna heteroseksualny. Orientacja seksualna jest po prostu niezależna od dewiacji seksualnych – nie występuje tu żadna zależność.

przyczyny homoseksualizmu

Homoseksualizm jest determinowany wychowaniem

Takie oficjalne stanowisko wystosowały różne międzynarodowe i krajowe towarzystwa i organizacje naukowe, ale podkreślając w przyczynie fundamentalny czynnik biologiczny. Wszystko wskazuje jednak na to, że to czy ktoś będzie gejem wynika wyłącznie lub przede wszystkim ze zdarzeń biologicznych w czasie prenatalnym. Wiadomo na przykład, że silniej metylowany gen receptora dla androgenów, leżący na chromosomie X, będzie wykazywał niższą ekspresję, czyli będzie po prostu mniej aktywny i tym samym androgeny, takie jak testosteron będą na płód oddziaływały słabiej. To może zmienić nieco rozwój mózgu w tym plastycznym dlań okresie. Poza tym odkryto wersje sekwencji DNA, które prawdopodobnie zwiększają szansę, że dana osoba będzie homoseksualna.

Homoseksualizm można wyleczyć terapią konwersyjną

Nie można, u podstawy z bardzo prostej przyczyny. Jak już wiemy, homoseksualność jest determinowana biologicznie na etapie wczesnej i późniejszej embriogenezy, a być może nawet dziedziczona na zasadzie „nosicielstwa” i od czasu do czasu ujawniona (jako że stopień metylacji DNA, o którym pisałem wyżej, nie jest zero-jedynkowy). Aby „wyleczyć” kogoś z homoseksualizmu, musielibyśmy cofnąć się w czasie do okresu, kiedy otrzymywaliśmy od rodziców molekularne cegiełki i ich chemiczne znaczniki, ewentualnie trochę później. Sama terapia konwersyjna jest szkodliwa, bo polega na wzbudzaniu u osoby homoseksualnej lęku, zmuszaniu do masturbacji i w ostateczności prowadzić może do zaburzeń lękowych. Żaden szanujący się lekarz czy psycholog, ani jakikolwiek specjalista nie podejmie się czegoś takiego z tak oczywistego powodu, jakim jest fundamentalne „Nie szkodzić!”.

Homoseksualizmem można się zarazić

Nie ma żadnych dowodów na to, że homoseksualizm jest zaraźliwy, ale zabawmy się. Orientacja seksualna siedzi w głowie. Mózg rozwija się do około dwudziestego – dwudziestego piątego roku życia, ale fundamentalna neurogeneza ma miejsce w okresie prenatalnym (przed narodzinami). Gdyby homoseksualizm był determinowany bardzo konkretną sekwencją genetyczną, to potencjalnie mógłby ją przenosić np. jakiś wirus i zarażać homoseksualizmem nienarodzonych, gdyby wbudował się w odpowiednim miejscu i czasie. Jest to oczywiście nieprawdopodobne, zwłaszcza dlatego, że wiele wskazuje na to, iż homoseksualizm jest determinowany epigenetycznie i hormonalnie. Osobiście sądzę, że nawet gdyby homoseksualizmem można było się zarazić, to naprawdę nie byłoby się czego obawiać.

czy homoseksualizm to choroba


Badania na bliźniakach jednojajowych dowodzą, że homoseksualizm nie jest wrodzony

Niektórzy tłumaczą, że skoro zdarzają się bliźniacy jednojajowi, gdzie jeden jest homoseksualny, a drugi nie, to znaczy, że homoseksualizm nie może być wrodzony. Osoby twierdzące w ten sposób nie mogą się bardziej mylić, a dodatkowo zdradzają, że nie mają podstawowej wiedzy z embriologii. Dlaczego więc badania na bliźniakach jednojajowych jednoznacznie wskazują na wrodzony charakter homoseksualizmu? Otóż zgodność orientacji homoseksualnej u bliźniaków jednojajowych jest bardzo duża. To znaczy, że bardzo często para bliźniaków jednojajowych jest homoseksualna (u bliźniaków dwujajowych zdarza się to rzadziej, choć zgodność jest nadal wysoka, a u zwykłego rodzeństwa i tego adopcyjnego jest niska i wynosi 9% i 11%).

Gdyby czynnik biologiczny nie był dominujący w determinacji orientacji, to zarówno u bliźniaków jednojajowych, dwujajowych, zwykłego rodzeństwa oraz rodzeństwa adopcyjnego poziom zgodności byłby mniej więcej taki sam. Trzeba też wiedzieć jak w ogóle powstają bliźniacy jednojajowi. Jest to nic innego, jak naturalny rodzaj klonowania. Zarodek zostaje w jakiś sposób podzielony, a na wczesnym etapie rozwoju jego komórki są tak totipotentne, czyli zdolne do różnicowania się w każdy inny rodzaj komórek, że z jednego zarodka może powstać wiele nowych zarodków, a dalej płodów. Badania, które teraz omawiamy wskazują na to, że orientacja będzie u bliźniaków taka sama, jeśli w tym, a nie innym czasie się podzielą.

Na to, że homoseksualizm jest w dużej mierze wrodzony wskazują także fakty, takie jak: silna korelacja określonych sekwencji DNA z występowaniem homoseksualizmu, skrajnie nierówna inaktywacja chromosomu X u matek gejów w porównaniu do matek heteroseksualnych mężczyzn, wzrost prawdopodobieństwa wystąpienia homoseksualizmu u młodszych synów, czy badania epigenetyczne dotyczące receptorów dla androgenów na komórkach macierzystych. Nie jest to kwestia ostatecznie rozstrzygnięta, ale dane te pokazują, że czynniki biologiczne są istotne i najprawdopodobniej dominują nad tymi środowiskowymi.

Dzieci wychowywane przez pary gejów lub lesbijek źle się rozwijają

To kolejny, powtarzany do znudzenia mit. Pary jednopłciowe wychowują dzieci już od dekad – pierwsze związki partnerskie dla homoseksualistów ustanowiono jeszcze w latach 80. w Europie, w Danii, a pierwsze małżeństwa jednopłciowe w 2001. roku w Holandii. Różne grupy badawcze sprawdzały jak rozwijają się dzieci wychowywane przez takie pary i nie wykazano jakichkolwiek odchyłów od normy czy zaburzonego rozwoju. Istnieją nawet badania, w których okazywało się, że dzieci par jednopłciowych rozwijają się lepiej, co tłumaczono tym, że ojcowie-geje i matki-lesbijki (zwłaszcza te drugie) rzadziej zmuszają dzieci do robienia czegoś, czego nie chcą, a zgodnego z normami kulturowymi. Na przykład rzadsze jest w takich rodzinach zmuszanie dziewczynek do noszenia spódnic czy zakazywanie chłopcom zabawy lalkami. Swoją drogą sam znam wielu mężczyzn, którzy w dzieciństwie lalkami się bawili. Gejem jest tylko jeden spośród nich.

dzieci gejów

Od czasu do czasu można usłyszeć, że jakieś dziecko gejów lub lesbijek udzieliło w gazecie wywiadu i stwierdziło, że to, że miało rodziców tej samej płci, źle na niego wpłynęło. Są to rzadkie przypadki i każdy należałoby analizować z osobna, ale na ogół osoby te uległy moim zdaniem modnej obecnie propagandzie „antyLGBT”. Może są po prostu ludźmi z jakichś przyczyn mocno zagubionymi, a może podstawionymi. Nie będę oceniał tego rodzaju doniesień w kontekście uczuć samych takich osób, ale z pewnością trzeba przyznać, że wykorzystywanie ich tragedii do propagandy antyspołecznej jest nieetyczne. No i pomyślcie, ile na takich pojedynczych osób przypadłoby tych szczęśliwych, którzy wychowywali się w tego rodzaju rodzinach? Rodzice heteroseksuali też z pewnością niejedno nieszczęśliwe dziecko oddali światu. To nie argument.

Warto zdawać też sobie sprawę z tego, że po równouprawnieniu czarnoskórych w USA, od czasu do czasu do gazet lub telewizji przychodziły dzieci par mieszanych – np. ojciec czarny, matka biała – i skarżyły się dokładnie tak samo, jak obecnie zdarza się skarżyć dzieciom gejów lub lesbijek. Zwyczajnie nie jest to obiektywny, uczciwy, reprezentatywny ani jakikolwiek argument w takiej dyskusji.

Badanie Regnerusa udowodniło, że dzieci gejów i lesbijek mają gorzej

Regnerus badał dzieci wychowywane przez pary jednopłciowe i różnopłciowe. Jednak do tej pierwszej grupy wrzucał dzieci z rozbitych rodzin, gdzie jeden z rodziców był homoseksualny. Czyli na przykład, stereotypowa sytuacja – gej udaje heteroseksualistę, zakłada rodzinę, by się nad nim społecznie nie znęcano. Przychodzą lepsze czasy, świat jest bardziej tolerancyjny. Gej się rozwodzi. Takie przypadki klasyfikowano do grupy rodzicielstwa homoseksualistów, przez co znalazło się w niej sporo dzieci z rozbitych rodzin. A porównywanie takowych, do dzieci z udanych rodzin różnopłciowych jest niepoprawne metodologicznie. Badanie Regnerusa zostało skrytykowane za metodologię, do błędu przyznał się sam autor. Jego badanie ostatecznie dowiodło jedynie to, że małżeństwa jednopłciowe – jeśli chcemy zadbać o dobro dzieci – powinny zostać zalegalizowane, bo wówczas mniej będzie rozbitych przez tego rodzaju historie rodzin.

Homoseksualizm jest niekorzystny ewolucyjnie, bo nie pozwala na przedłużenie gatunku

Przekonaliśmy się już na przykładzie szympansów bonobo czy muszek owocowych, że to nieprawda i że jest wręcz przeciwnie. Istnieje hipoteza, według której homoseksualizm u ludzi utrwalił się dlatego, że heteroseksualni mężczyźni ufali tym homoseksualnym, co ci wykorzystywali do zapładniania ich kobiet, pod ich nieobecność. Wyjaśnienie ewolucyjne jest jednak wciąż niepewne, bo może być tak, że homoseksualizm powstaje podczas wczesnego rozwoju zarodkowego de novo lub jedynie zależnie od stopnia metylacji określonych genów, jak wspomniany gen receptora dla androgenów.

Geje nie potrafią być monogamiczni

Obiło mi się o uszy, że w Polsce ponad 80% gejów deklaruje, że docelowo chce żyć w monogamicznym, poważnym związku. Nie wiem na ile jest to prawdą, ale osobiście też znam tylko takie osoby. Dobra, to tylko anegdotka, ale warto zaznaczyć tutaj, czym w ogóle jest monogamia, bo jest ona często pojęciem kompletnie niezrozumiałym. Jeżeli w danym czasie para ludzi czy zwierząt tworzy związek i w tym okresie nie dopuszczają się kontaktów seksualnych z innymi osobami, to mamy do czynienia z relacją monogamiczną. Zwróćcie tylko uwagę na fakt, że można być w związku monogamicznym, zakończyć go, a potem spróbować w kolejnym. Na tym polega monogamia seryjna, czyli zjawisko, które, uogólniając, występuje u człowieka (wbrew populistycznym opiniom, że jesteśmy poligamistami). Pisanie więc, że geje są rozwiąźli, bo mają przeciętnie więcej partnerów, niż heteroseksualiści (domniemając, bo nie znam takich badań) nie jest argumentem na to, że geje nie są monogamiczni. Możesz mieć nawet 100 partnerów, ale z każdym być w monogamicznym związku. W mediach naprawdę ciężko o rzetelne informowanie na temat monogamii, niezależnie już od kontekstu.

lgbt

Występuje zależność pomiędzy homoseksualizmem, a pedofilią

Wyjaśniłem już wyżej, że dewiacje seksualne są niezależne od orientacji seksualnych, tak więc nawet jeśli występuje tutaj jakaś korelacja, to nie ma związku przyczynowo-skutkowego. To, że liczba piratów zmalała, nijak ma się do tego, że globalne ocieplenie nabrało rozpędu. To tylko korelacja.

Religie nie akceptują homoseksualizmu, gdyż jest on grzechem

Ten punkt jest akurat mało naukowy, ale postanowiłem go zawrzeć, bo też istnieje na ten temat jedno wielkie nieporozumienie w opinii publicznej. Przyszło mi to do głowy, gdy na Światowych Dniach Młodzieży pojawiła się także przystań dla osób i sojuszników LGBT, a w mediach wysypały się komentarze, że to prowokacja, obraza religii i papieża itp. zarzuty. Skoro homoseksualizm to grzech, to jak gej, lesbijka, biseksualista czy osoba transpłciowa mogą chcieć uczestniczyć w takim wydarzeniu? W rzeczywistości osoby LGBT wcale nie są z automatu nastawione antyreligijnie – wiele z nich jest wierząca i praktykująca.

Coraz więcej religii otwiera się na homoseksualizm przy stwierdzeniu, że zapisy ze świętych ksiąg sprzed setek i tysięcy lat są nieadekwatne do obecnego stanu wiedzy, więc nie należy ich brać dosłownie. To tak samo, jak z ewolucją. Kościoły większości krajów Europy udzielają już małżeństw lub błogosławieństw gejom i lesbijkom i choć nam w Polsce może się to wydawać niesłychane, na świecie jest to normą. Na naszym kontynencie oraz w Ameryce Północnej istnieją nawet meczety i synagogi, błogosławiące takie małżeństwa. Obecny papież (Franciszek) stwierdził w tym roku, że chrześcijanie powinni prosić homoseksualistów o wybaczenie za lata dyskryminacji i przestać marginalizować tę grupę osób.

małżeństwa homoseksualne
Reuters, www.canada.com

Homoseksualizm wynika z nierozwiązanych problemów z dzieciństwa

Istnieje takie wyjaśnienie genezy homoseksualizmu, ale z badań na bliźniakach jednojajowych jesteśmy już pewni, że determinacja orientacji pierwotnie zachodzi na etapie wczesnego rozwoju zarodkowego. Sam zaś pomysł, że homoseksualizm wynika z problemów z dzieciństwa, złych relacji z matką lub ojcem i innych tego typu to wymysł w nurcie fundamentalnej psychoanalizy, która choć zapoczątkowała rozwój psychologii, to sama w sobie jest pseudonaukowa z bardzo oczywistej przyczyny. Jest niefalsyfikowalna – nie jesteśmy w stanie sprawdzić tego, czy jest prawdziwa, bo nie ma hipotetycznych dowodów świadczących przeciwko niej. Nie ma możliwości weryfikacji. Psychoanalityk może arbitralnie decydować o tym, że to czy tamto wynika z takiej czy innej historii z dzieciństwa. To jak wróżenie z fusów.

Lista ta mogłaby być zdecydowanie dłuższa, ale i tak rozrosła się bardziej, niż myślałem. Choć tytuł „X faktów o Y” nasuwa na myśl krótki i łatwy tekst, starałem się uczynić go bardziej konkretnym i merytorycznym. Mam nadzieję, że się udało.

Źródła
Bocklandt, Sven, et al. "Extreme skewing of X chromosome inactivation in mothers of homosexual men." Human Genetics 118.6 (2006): 691-694.
Habr-Alencar, Soraya F., et al. "The effect of hetero-and homosexual experience and long-term treatment with fluoxetine on homosexual behavior in male rats." Psychopharmacology 189.3 (2006): 269-275.
Allen, Laura S., and Roger A. Gorski. "Sexual orientation and the size of the anterior commissure in the human brain." Proceedings of the National Academy of Sciences (1992): 7199-7202.
Burri, Andrea, Tim Spector, and Qazi Rahman. "Common Genetic Factors among Sexual Orientation, Gender Nonconformity, and Number of Sex Partners in Female Twins: Implications for the Evolution of Homosexuality." The journal of sexual medicine (2015): 1004-1011.
Cantor, James M. "Is homosexuality a paraphilia? The evidence for and against." Archives of Sexual Behavior (2012): 237-247.
Hieronim Bartel. Embriologia. Wydawnictwo Lekarskie PZWL. Warszawa 2012.
Hoskins, Jessica L., Michael G. Ritchie, and Nathan W. Bailey. "A test of genetic models for the evolutionary maintenance of same-sex sexual behaviour." Proceedings of the Royal Society of London B: Biological Sciences (2015): 20150429.
http://rodzinyzwyboru.pl/wp-content/uploads/2014/10/Raport_Rodziny-z-wyboru-w-Polsce.-%C5%BBycie-rodzinne-os%C3%B3b-nieheteroseksualnych.pdf
http://williamsinstitute.law.ucla.edu/wp-content/uploads/LGBT-Parenting.pdf
http://williamsinstitute.law.ucla.ed...s-sep-2014.pdf
http://news.nationalgeographic.com/news/2004/07/0722_040722_gayanimal_2.html
http://www.abs.gov.au/AUSSTATS/abs@.nsf/Lookup/4102.0Main+Features10July+2013
http://www.apa.org/helpcenter/sexual-orientation.aspx
http://www.apa.org/pi/lgbt/resources/biblarz-stacey.pdf
http://www.apa.org/pi/lgbt/resources/parenting-full.pdf
http://www.insee.fr/fr/ffc/ipweb/ip1435/ip1435.pdf
http://www.ons.gov.uk/ons/dcp171778_422175.pdf
http://www.psychology.org.au/Assets/Files/LGBT-Families-Lit-Review.pdf
http://www12.statcan.gc.ca/census-recensement/2011/as-sa/98-312-x/98-312-x2011001-eng.pdf
https://www.aclu.org/files/assets/windsor_-_lamb_5.19.pdf
Joel, Daphna, et al. "Sex beyond the genitalia: The human brain mosaic."Proceedings of the National Academy of Sciences (2015): 15468-15473.
Kinnunen, Leann H., et al. "Differential brain activation in exclusively homosexual and heterosexual men produced by the selective serotonin reuptake inhibitor, fluoxetine." Brain research (2004): 251-254.
Manning WD, Fettro MN, Lamidi E. Child Well-Being in Same-Sex Parent Families: Review of Research Prepared for American Sociological Association Amicus Brief. Population Research and Policy Review. 33 (4), s. 485, 502, 2014.
Miller, Edward M. "Homosexuality, birth order, and evolution: Toward an equilibrium reproductive economics of homosexuality." Archives of sexual behavior 29.1 (2000): 1-34.
Moore MR, Stambolis-Ruhstorfer M. LGBT Sexuality and Families at the Start of the Twenty-First Century. Annual Review of Sociology. 39, s. 491507, 2013.
Napolitano, Lisa M., and Laurie Tompkins. "Neural control of homosexual courtship in Drosophila melanogaster." Journal of neurogenetics (1989): 87-94.
Patterson CJ. Children of Lesbian and Gay Parents: Psychology, Law, and Policy. American Psychologist. 64 (8), s. 72736, 2009.
Perrin EC, Siegel BS; Committee on Psychosocial Aspects of Child and Family. Promoting the Well-Being of Children Whose Parents Are Gay or Lesbian. Pediatrics. 131 (4), s. e1374 83, 2013.
Regnerus, Mark. "How different are the adult children of parents who have same-sex relationships? Findings from the New Family Structures Study."Social Science Research 41.4 (2012): 752-770.
Rice, William R., Urban Friberg, and Sergey Gavrilets. "Homosexuality as a consequence of epigenetically canalized sexual development." The Quarterly review of biology 87.4 (2012): 343-368.
Rice, William R., Urban Friberg, and Sergey Gavrilets. "Homosexuality via canalized sexual development: a testing protocol for a new epigenetic model." Bioessays 35.9 (2013): 764-770.
Swaab, Dick F., and Michel A. Hofman. "An enlarged suprachiasmatic nucleus in homosexual men." Brain research (1990): 141-148.
http://www.primates.com/bonobos/bonobosexsoc.html
www.sfgate.com/news/article/Central-Park-Zoo-s-gay-penguins-ignite-debate-2825165.php

Chcesz wesprzeć rozwój mojego bloga? Możesz to zrobić zostając jego patronem tutaj

68 komentarzy:

  1. Czy w takim razie, już odstawiając względy moralne i prawne, pedofilia też nie jest chorobą, ani dewiacją?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dewiacją jest jak najbardziej, co wyjaśnia w dosyć oczywisty sposób punkt o dewiacjach.

      Usuń
    2. Ile razy można tłumaczyć... Pedofile KRZYWDZĄ dzieci, geje nikogo nie krzywdzą!

      Usuń
    3. Jak dla mnie trochę pokrętna logika, w świecie zwierząt też występuje pedofilia i najwyraźniej nie jest tam krzywdzeniem nikogo, występuje również w niektórych krajach (śluby z małymi dziewczynkami) i nie jest uznawana za nic niemoralnego, z kolei w tych samych krajach homo jest bardzo niemoralny. Wychodzi na to, że to ludzie według swojej moralności uznają co jest dewiacją, a co nie jest. Inne przykłady to seks sado-maso, albo gerontofilia, czy choćby zoofilia (skąd wiecie że zwierzę czuje się krzywdzone?), mamy też dendrofilie (krzywdzenie drzew?). Naprawdę nie wydaje mi się aby wyznacznikiem dewiacji było to czy ktoś krzywdzi siebie lub innych, ale może się mylę.

      Usuń
    4. W klasyfikacji ma, bo dlaczego miałoby być zaburzeniem, gdyby nie prowadziło do problemów klinicznych czy społecznych? Gdyby cukrzyca wydłużała życie i nie powodowała żadnych problemów zdrowotnych, to pewnie nie byłaby uznawana za chorobę :-P. A komentarz wyżej raczej odnosił się do kwestii etycznej, niż medycznej, tak przynajmniej się domyślam.

      Usuń
    5. @Anonimowy - dokładnie! Dlatego argument, że legalizacja związków homoseksualnych doprowadzi do legalizacji seksu z dziećmi jest niedorozwinięty umysłowo (jeśli można powiedzieć tak o jakimś argumencie).

      Usuń
    6. Równie dobrze można by powiedzieć, że legalizacja związków hetero doprowadziłaby do legalizacji pedofilii. Argument tak samo głupi przeciwko czemukolwiek.

      Usuń
    7. @Mr. Rose

      Nie chcę pani obrażać, dlatego zadam po prostu pytanie - czy zastanowiła się pani nad tym, co pani napisała? Proszę przeczytać swój komentarz tak, jakby ktoś inny go napisał - czy uważa pani, że to ma jakiś sens?

      W pewnych krajach/kulturach uznaje się za coś normalnego/moralnego śluby z małymi dziewczynkami, więc wszystko (tam) jest ok? Naprawdę myśli pani, że to co dzieje się tym dziewczynkom to nie jest krzywda, bo tam jest to coś "normalnego"?

      I jakie znaczenie ma normalność/moralność przy próbie oceny tego, czy komuś dzieje się krzywda?

      Taka hipotetyczna sytuacja: jest sobie pewna kultura, w której za chociażby publiczne odezwanie się zostałaby pani ukamienowana (taki tam sobie przykład, niespecjalnie oderwany od rzeczywistości niestety). Tam nikt nie uważałby, że stało się coś złego - wręcz przeciwnie. Nakazy moralne zostałyby zachowane. Przykład drastyczny nie po to, żeby pani dopiec, ale żeby zmusić do myślenia. Niech mi pani powie - czy uważa pani, że pani stałaby się tam krzywda?

      Proszę trochę pomyśleć zanim coś pani napiszę. Mogę dać pani pewną poradę - ja sam, zanim opublikuję komentarz, najpierw kilkukrotnie go czytam. Jeśli nadal uważam, że ma sens - dopiero wtedy go wysyłam.

      I jeszcze jedno - jakie znaczenie ma to, co dzieje się w "świecie zwierząt" dla próby określenia jak najbardziej etycznych norm zachowań wśród ludzi? Nie wiem, czy małym zwierzaczkom szkodzi odbycie stosunku płciowego z dorosłymi przedstawicielami ich gatunku - ale też nie muszę tego wiedzieć, bo mówimy o ludzkich dzieciach. I wiemy doskonale że to je krzywdzi.

      Usuń
    8. Chodzi o kryteria oceniania czegoś jako dewiacji. Jeżeli są kraje, gdzie pedofilia jest czymś normalnym, a są takie (w Brazylii np sąd orzekł, że współżycie z nieletnimi to nic złego, co wywołało protest UNICEFu), to na takiej samej zasadzie uznano, że homoseksualizm nie jest dewiacją.
      W Europie już działają organizacje promujące tzw. "pozytywną pedofilię", więc może za kilka lat naukowcy wykażą, że jednak nieletnim nie dzieje się krzywda?

      Usuń
    9. Twój argument jest w tej chwili ad absurdum w kontekście homoseksualizmu, bo równie dobrze można by argumentować, że trzeba zakazać heteroseksualizmu, bo inaczej zalegalizują w przyszłości pedofilię.

      Legalność związków homo/heteroseksualnych osób dorosłych ma się nijak do pedofilii. To, że istnieją sobie jakieś tam grupy ludzi, też ma się nijak. No bo, proszę państwa, trzeba zdelegalizować chodzenie pieszo, bo gdzieś tam w kraju X parę osób lubi kopać w mur - tak mniej więcej wygląda Twoja wypowiedź.

      Usuń
    10. A czy ja coś napisałem o zakazaniu homoseksualizmu, czy legalności związków homoseksualnych? Chodzi mi o kryterium oceny, wedle której coś się uznaje za dewiacje, bo chcę się upewnić, czy bariera, która oddziela normalność homoseksualizmu od normalności pedofilii tkwi jedynie w przyjętej obyczajowości. Jeśli tak, to ta ulega ciągłej ewolucji. wspomniałeś o kryterium krzywdy, natomiast ja przytoczyłem przykład na to, że są kraje i kultury, gdzie współżycie z nieletnim nie jest rozpatrywane jako czynienie mu krzywdy. Czy w związku z tym przestaje być dewiacją?

      Załóżmy jeszcze, że zbadamy ten mózg pedofila, który też nie będzie się różnił od normalnego mężczyzny. O ile mi wiadomo pedofile nie wykazują też zaburzeń psychicznych - przecież latami tkwią w związkach na pozór normalnych i nikt nie jest w stanie zauważyć ich upodobań.

      Usuń
    11. Są kraje, w których uważa się oficjalnie, że przykładanie baniek chińskich do skóry leczy raka. Czy to znaczy, że one zaczną leczyć raka? W Korei Południowej wycofano ze szkół publicznych dział o ewolucji biologicznej. Czy to znaczy, że ewolucja przestaje być faktem? Dzieci wykorzystywane przez pedofilów są krzywdzone i nie jest to kwestia kulturowa, co do samej pedofilii, czy wykazuje jakieś patologie wobec samego pedofila - nie zagłębiałem się. Co do homoseksualizmu w kontekście parafilii: Cantor, James M. "Is homosexuality a paraphilia? The evidence for and against." Archives of Sexual Behavior (2012): 237-247.

      Usuń
    12. No właśnie zbliżamy się do sedna. Minęło ileś tam lat, żeby w przypadku homoseksualizmu przejść od choroby i społecznego odium do normalności. Być może nie będzie trzeba nawet tyle czekać, by jacyś naukowcy stwierdzili, że właściwa stymulacja erotyczna dziecka nie tylko nie czyni mu krzywdy, ale np, wspomaga rozwój.

      Na razie Amerykańskie Stowarzyszenie Psychiatryczne ukuło sobie termin "pedofilna orientacja seksualna". Jak myślisz, w jakim celu?
      Można też prześledzić ewolucję w Europie, dotycząca obniżania się dozwolonego wieku inicjacji seksualnej (Dania - 12 lat) i przyzwolenie dla uchodźców na małżeństwa z dziećmi ze względu na ich dobro (bodajże Szwecja).
      Na koniec dodam, że holenderscy pedofile chcą zalegalizowania swojej organizacji o nazwie MARTIJN i zwrócili się właśnie z tym do Trybunału Praw Człowieka.
      Nie weryfikowałem tych źródeł, ale obawiam się że to się właśnie dzieje. I nie w Chinach ani Korei.


      Usuń
    13. Bodajże Szwecja? Właśnie się zwrócili? No właśnie, nie weryfikowałeś i głupoty opowiadasz. Wspomniana organizacja pedofilska owszem, złożyła apelację w Europejskim Trybunale Praw Człowieka, gdyż holenderskie sądownictwo odrzuciło ich żądania, ale Trybunał Europejski również je odrzucił. W latach 90 grupa ta (MARTIJN) została wyrzucona z międzynarodowego stowarzyszenia gejów i lesbijek.

      Przede wszystkim minęło ileś tam niepoprawnych metodologicznie badań, że homoseksualizm w ogóle za chorobę uznano. To jest kluczowe pytanie - dlaczego stwierdzono, że homoseksualizm to choroba? Bo wykreślono go z tej listy całkowicie naturalnie i w oparciu o dowody.

      Nadal nie rozumiem czemu cała ta kuśtykająca retoryka dotycząca pedofilii krąży wokół homoseksualizmu, przecież równie dobrze można by odwrócić rolę i wrzucić zamiast homoseksualności, heteroseksualność. Bardzo nie lubię gdy ktoś dyskusję sprowadza do absurdu, robiąc niepotrzebny chaos w komentarzach.

      Usuń
    14. Włożyłeś w ten artykuł sporo pracy, powołując się na różne publikacje, na pewno temat znając lepiej ode mnie i ja nic z niego nie zakwestionowałem. Natomiast kwestia porównania drogi, jaką odbył homoseksualizm, z drogą jaką może odbyć pedofilia wyprowadziła Cię z równowagi. Podałem Ci przykłady, może faktycznie nie wszystkie fortunne, że takie działania się podejmuje i że następuję liberalizacja w tej dziedzinie. Ja nie mam nic przeciwko homoseksualistom, co cały czas sugerujesz w odpowiedziach. Zarzucasz mi opowiadanie głupot, podczas gdy sam porównujesz legalizację związków homoseksualnych do heteroseksualnych, choć podstawową różnicą między nimi jest to, że te drugie nigdy nie budziły sprzeciwu ani kontrowersji i nie trzeba było nic legalizować. Może jednak warto bardziej refleksyjnie podchodzić do tematu, nawet w dyskusji, a nie walić komuś że sprowadza ją do absurdu i pisze głupoty?
      Pozdrawiam i przepraszam za niepotrzebny chaos w komentarzach.

      Usuń
    15. Panie Arku, dziękuję za porady, ale jestem odpowiedzialna za to co mówię, a nie za to co Pan rozumie. Swoją wypowiedź odniosłam do stwierdzenia "Pedofile krzywdzą dzieci" co miałoby wskazywać tutaj iż jest to wyznacznik dewiacji, zresztą w poście autor również o tym wspomina. Chodzi mi o same kryteria uznania czegoś za dewiację, bądź nie. Podałam też przykłady parafilii, gdzie nikomu nie dzieje się krzywda (sado-maso jest dobrowolny), a mimo to uznane jest to za dewiację. Takie kryteria oceny wydały mi się dziwne, bo jak widać w innych kulturach pedofilia nie jest dewiacją, a z kolei homo jest. Myślałam, że są jakieś inne wyznaczniki medyczne. Można rzec ja o niebie, Pan o chlebie :).
      Nawiązanie do świata zwierząt jest częstym argumentem zwolenników homo, ma świadczyć o naturalności tego zjawiska w przyrodzie i jest odnoszone również do świata ludzi.
      A co do samego tematu krzywdy można tu filozofować, bo na jakiej podstawie to oceniamy? Swojego widzimisię, wrażliwości, aktualnych zasad moralnych, które wcale nie są uniwersalne i są zależne od czasu i miejsca. Przykładowo jakiś Buddysta nas uzna za morderców i zwyrodnialców, bo z uśmiechem na ustach pożeramy zwierzęta, zabijamy je i krzywdzimy, mimo że jedzenia jest w bród. Mało kto się rozczula nad tymi istotami żywymi, bo u nas jedzenie mięsa jest normalne, a gdzie indziej nie jest. Nie zastanawiało to Pana nigdy?

      Usuń
    16. Natomiast kwestia porównania drogi, jaką odbył homoseksualizm, z drogą jaką może odbyć pedofilia wyprowadziła Cię z równowagi.
      Z drogą jaką może odbyć? Czyli porównujesz coś, co zaszło z czymś, co nie miało miejsca i nic nie wskazuje na to, że będzie mieć i na tej podstawie wysuwasz takie wnioski?

      Podałem Ci przykłady, może faktycznie nie wszystkie fortunne
      Ja bym nieprawdziwych informacji nie nazwał przykładami.

      Ja nie mam nic przeciwko homoseksualistom, co cały czas sugerujesz w odpowiedziach
      Sugeruje wyłącznie to, co już napisałem. Że podajesz absurdalne argumenty i wyjaśniłem już dlaczego.

      choć podstawową różnicą między nimi jest to, że te drugie nigdy nie budziły sprzeciwu ani kontrowersji i nie trzeba było nic legalizować
      Ale wśród osób analizujących poprawne metodologicznie badania uznanie, że homoseksualizm nie jest chorobą też nie budziło kontrowersji.

      że sprowadza ją do absurdu
      Ale tym dokładnie jest to, co zrobiłeś. Dałem Ci porównanie. Ktoś mógłby argumentować, że w Polsce należy zakazać pieszych spacerów, bo np. gdzieś w Argentynie ktoś kopie w mur. Tak zwane "co ma piernik do wiatraka".

      Przypomnę też, że podałem w komentarzu konkretną publikację naukową, do której warto się odnieść przed pisaniem mniej lub bardziej nietrafnych komentarzy :-).

      Usuń
    17. @Mrs. Rose

      Nie odnosiłem się do kwestii tego, co jest/może być dewiacją, a co nie (jak to pani powiedziała? ja o niebie, Pan o chlebie? ale mniejsza o to) tylko do kwestii tego, co i na jakiej podstawie można uznać za krzywdę (za zło).

      Tak jak (niemalże) wszystko, co istnieje w naszej rzeczywistości, ta kwestia jest skomplikowana i nie ma ścisłych kryteriów, które by wyznaczały jakąś ostrą granicę między tym, co jest, a co nie jest krzywdą. Nie znaczy to jednak, że nie ma żadnych kryteriów, które mogłyby z w miarę dużą pewnością określać, co jest krzywdą w przypadkach trochę bardziej skrajnych. Zabijanie, zadawanie bólu (zarówno tego fizycznego jak i psychicznego) można praktycznie rzecz biorąc bez żadnych zastrzeżeń uznać za złe(*). Pani próbuje poddawać w wątpliwość właśnie takie bliskie skrajności przypadki odwołując się do norm moralnych panujących w różnych kulturach.

      (*) - Można tu się spierać o takie przypadki jak zabójstwo w (samo)obronie. Osobiście powiedziałbym, że to też jest złe - tylko że po prostu jest konieczne i jako takie nie sprawia, że osoba, która taki czyn popełniła staje się zła. Ale nie chcę się tu o to spierać, gdyż nie to jest głównym tematem mojego komentarza.

      Postawa taka zahacza mocno o jakiś rodzaj postmodernizmu lub coś podobnego i jako taka "względna" osobiście budzi we mnie silną niechęć (żeby nie powiedzieć dosadniej). Nie twierdzę, że pani postawa taka właśnie jest, ale mocno ją przypomina lub w jakiś sposób o nią zahacza, dlatego może lepiej na wszelki wypadek, żeby nie wdawać się w bezproduktywne polemiki pożegnam się z panią - gdyż z osobą żywiącą takie "względne" przekonania nie można racjonalnie dyskutować (osoba taka zawsze będzie miała rację w swoim mniemaniu - z definicji niejako).

      Usuń
    18. Panie Arku wtrącę jeszcze swoje trzy gorsze jeśli autor pozwoli :). Żebyśmy się zrozumieli, ja nie twierdzę że według mnie takie zachowania są ok, jednak dla ludzi tam żyjących tak jest i w przyszłości te dziewczynki będą zachęcać do tego swoje córki, to samo dotyczy innych kultur np.w niektórych miejscach w Indiach jest zwyczaj topienia starych rodziców, albo występuje tam system kastowy, który jest krzywdzący dla tych najbiedniejszych, mogłabym tak wymieniać jeszcze sporo tego typu przypadków, tak samo jak w naszej kulturze morduje się zwierzęta i do tego Pan się nie odniósł. Jeżeli zatem tak bardzo potępia Pan moje odnoszenie się do norm moralnych panujących w danych regionach, to z czego zatem pochodzą Pana uniwersalne kryteria? Czyżby z naszych norm europejskich, chrześcijańskich? Jedynie słusznych? Chciałam zwrócić uwagę na taki szczegół, że normalnie to na świecie panuje prawo dżungli, prawo silniejszego i my ludzie również do tego świata należymy, w tym świecie na początku nie było żadnych norm. Potem zaczęliśmy ewoluować i ustalać sobie jakieś normy, często w oparciu o religie aktualnie panujące w danym regionie i tak właśnie są społeczeństwa, których normy moralne są dla nas nie do przyjęcia i odwrotnie, a Pan pokazując to swoje oburzenie, zachowuje się jakby się z choinki urwał i tego nie był w stanie zrozumieć. Czy ja poddaję w wątpliwość takie skrajności? Nie, bo żyję w Europie i kieruję się w swoim myśleniu zasadami tu panującymi, jednocześnie będąc świadomą tego, że są miejsca gdzie to myślenie jest inne i podejście do takich skrajności jest inne, co wpływa również na ustalanie pewnych ogólnie panujących tam zasad. A więc jak Pan widzi same normy w danym regionie mają wpływ choćby na to czy coś będzie dewiacją, czy nie i racja będzie po każdej stronie. Być może porównywanie pedofilii do homo jest złym przykładem, ale o tym akurat pisali przedmówcy więc się odniosłam. Jako przykład, który według mnie jest bardziej trafny w temacie homo, może być ekshibicjonizm, czy ogólnie chodzenie nago, co jak wiemy narusza normy i jest zakazane, mimo że w sensie fizycznym nikomu się krzywda nie dzieje. Jak słusznie wspomniał przedmówca Rademenes, nawet w naszym kraju homo budzi wiele kontrowersji, co w odniesieniu do obyczajowości ma duże znaczenie.

      Usuń
    19. Osobiście sądzę, że da się obiektywnie wykazać, iż stosunki pedofilskie są szkodliwe dla dziecka, więc zasłanianie się kulturowością mnie by tutaj nie przekonało. To trochę jak ze sławną corridą - kogo, kto nie ideologizuje, a po prostu trzyma się faktów, przekona argument "bo to tradycja i w naszym regionie to normalne"? Obiektywnie rzecz biorąc jest to znęcanie się nad zwierzęciem. Wiem, że to nie do końca trafione porównanie, ale na szybko nie znalazłem lepszego. To tak odnośnie jednej części Twojej wypowiedzi, bo ogólnie rozumiem o co chodzi i faktycznie są też takie kwestie, które będą zależały głównie czy wyłącznie od kultury. Jednak te przez nas poruszane do nich nie należą.

      Usuń
    20. Nie wiem, czy używane przez mnie kryteria są uniwersalne. Wyprowadzam je z naszej biologi przy użyciu naprawdę nieskomplikowanej logiki - można więc uznać, że w odniesieniu do naszej biologii są one właśnie takie. Nie są one oparte na żadnych arbitralnych założeniach, na niczyim widzimisię ani na żadnej kulturze. I jak zapewne zdążyła pani zauważyć, nie tylko ja doszedłem do tych wniosków - cała nasza zachodnia cywilizacja opiera się (w większości) na tych wartościach. Jest tak dzięki wielkim myślicielom przeszłości - chyba nie sądzi pani, że nasze europejskie, chrześcijańskie normy moralne zawsze były takie humanitarne?

      Proszę też sobie darować tę "jedyniesłyszność" - jeśli się mylę, co jest możliwe, to można to wykazać, ponieważ - powtarzam - opieram się nie na własnej/czyjejś opini, ale na naszej biologii, która jest mniej lub bardziej wynikiem rządzących naszym światem "praw natury", przez co jest niezależna od naszych poglądów.

      A jeśli chodzi o "prawo dżungli" - proszę sobie pooglądać trochę programów przyrodniczych, a przekona się pani, że wśród zwierząt (ssaków i ptaków, które mają dosyć rozwinięty centralny układ nerwowy) panuje dosyć powszechnie empatia i więzi społeczne. "Prawo dżungli" o którym pani wspomina to tylko slogan. Tak naprawdę nic nie znaczy, tylko że świetnie brzmi, szczególnie w książkach opisujących heroiczne zmagania białego człowieka z "prymitywnym" światem zwierząt, tudzież tubylców (jak np. w "Tarzanie").

      "...a Pan pokazując to swoje oburzenie, zachowuje się jakby się z choinki urwał i tego nie był w stanie zrozumieć."

      Rozumiem to, o czym teraz pani pisze doskonale. Oburzam się natomiast na _panią_, ponieważ najwyraźniej to pani nie jest w stanie pojąć, dlaczego kwestia dobra/zła nie może zależeć od czyichś osobistych poglądów, kultury itp. Mówiąc, że oburzam się z innego powodu niż rzeczywiśćie (przypominam, że nie poddawałem w wątpliwość tego, że w innych kulturach panują inne normy a jedynie pani podejście do kwestii dobra/zła - i jeszcze raz powtarzam, że nie mówię o żadnych dewiacjach) najzwyczajniej w świecie kłamie pani. Być może nieświadomie, ale jeśli, jak pani pisze, kieruje się pani zasadami panującymi w naszym w miarę cywilizowanym zakątku świata, to tym bardziej powinna to pani uznać za coś złego i nie powtarzać tego więcej.

      Usuń
    21. @ Rademnes
      "są kraje, gdzie pedofilia jest czymś normalnym, a są takie (w Brazylii np sąd orzekł, że współżycie z nieletnimi to nic złego" - oj to chyba nie doczytałeś o tej sprawie. Chodziło o jeden wyrok sądu, który stwierdził że w pewnej sprawie o pedofilie wykorzystywane dzieci były nieletnimi prostytutkami, co zmienia kwalifikację. Ale to nie oznacza że pedofilia nie jest w Brazylii penalizowana i że "w tym kraju to normalne".

      "Na razie Amerykańskie Stowarzyszenie Psychiatryczne ukuło sobie termin "pedofilna orientacja seksualna" " - po raz drugi posługujesz się mitem bez sprawdzania o co chodzi. APA w nowym wydaniu podręcznika zmieniła nazwę z "pedofilia" na "zaburzenia pedofilne", a w opisie stwierdziła że polegają one na niewłaściwym "zorientowaniu" preferencji. Ktoś źle zrozumiał i rzecz poszła w świat w formie "usunęli z podręcznika pedofilię i napisali że jest ona orientacją".
      Jak to mówią, nim prawda włoży buty, kłamstwo cały świat obiegnie.

      "Nie weryfikowałem tych źródeł, ale" - ale się na nie powołujesz bo pasują do tezy.

      Usuń
    22. Panie Arku, dziękuję zatem za rozmowę i poświęcony mi czas, widzę, że nie dojdziemy do porozumienia, ponieważ w kwestii tej "uniwersalności" zasad moralnych się zwyczajnie z Panem nie zgadzam. Pańskie poglądy kojarzą mi się tutaj trochę z poglądami Świadków Jehowy, którzy twierdzą że wszystkie prawa, w tym moralne stworzył Bóg i są one nam odgórnie narzucone, co niestety nie znajduje odzwierciedlenia w rzeczywistości, choć kiedyś sama w pełni zgadzałam się z tym poglądem. Znaczna część ludzi (również w Europie) dostosowuje się do narzuconych im praw, bo w przeciwnym razie grozi kara, a nie dlatego że są pełni empatii i rozróżniają dobro od zła. Owszem zgodzę się że ogólny rozwój empatii i inteligencji prowadzi do pojawiania się różnych zbieżnych praw, które mają ułatwiać ogólne współżycie, ale nie zawsze i wszędzie jest to stosowane. Według mnie przykładem na to że nie ma Pan racji są choćby nazistowskie Niemcy, co pokazuje jak to rozróżnianie dobra i zła wygląda gdy w grę wkracza jakaś ideologia i samowolka. Zresztą już same te różnice, jeśli chodzi o normy panujące w innych kulturach pokazują, że nie ma Pan racji, bo gdyby takie uniwersalne zasady panowały, to byłyby wszędzie jednakowe.
      Jeżeli, jak Pan pisze oburza się Pan na moje podejście do kwestii dobra i zła, to wyjaśniłam już Panu jakie jest moje stanowisko, ale tak na marginesie w ogóle nie powinno ono Pana obchodzić, jest to moja indywidualna sprawa, zależna od mojej empatii czy sumienia.
      Co do prawda dżungli to niech Pan powie myszom, ptakom, konikom polnym i innym ofiarom mojej kotki, że to tylko wymysł producentów Tarzana, niech Pan to też powie świniom, które co niedzielę lądują u Polaków na talerzu w postaci schabowych ;).
      Może się mylę, ale mam wrażenie, że żyje Pan w jakimś wyidealizowanym świecie.
      Dziękuję jeszcze raz za rozmowę, a Łukasza przepraszam za zejście z tematu :).

      Usuń
    23. Mrs.Rose, gwałt na dziecku prowadzi do rozpadu osobowości, nieodwracalnego. I to, czy osoby dorosłe to akceptują, czy nie nie ma tu większego znaczenia. Polecam książkę "Wewnętrzny świat traumy" Donalda Kalscheda.
      A tak na marginesie jestem zszokowana, że kobieta może pisać takie rzeczy.
      Agnieszka

      Usuń
  2. Bardzo dobry artykuł ;). Idealnie nadaje się do pokazywania nietolerancyjnym znajomym, dzięki :D!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, rzadko kiedy widuję tak wyważone i merytorycznie poprawne notki z bibliografią na blogspocie! Brawo! ;)

      Usuń
  3. Mógłbyś poprawić niektóre linki, zwłaszcza te z kropkami w środku? Nie działają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, skróciło mi roboczo i nie zauważyłem, już są okej :-).

      Usuń
  4. No jak można pisać takie bezeceństwa! xD

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie rozumiem dlaczego homoseksualizm budzi tak skrajne emocje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo dużo jest na świecie niespełnionych kryptogejów. Tak mi się wydaje ;-).

      Usuń
  6. Fajne te propagandowe obrazki ;-)

    Mnie najbardziej wkurza hipokryzja homofobów - większość argumentów, których używają przeciwko legalizacji związków jednopłciowych i adopcji przez homoseksualistów dzieci można z równym powodzeniem zastosować do "normalnych" związków (z "oczywistym" wnioskiem, że związki takie powinny zostać natychmiastowo zdelegalizowane ;-) ).

    OdpowiedzUsuń
  7. "Domniemając" jest poprawną formą - proszę o wybaczenie, musiałem. >_<
    A tak na poważnie to zajefajny i zwięzły kawałek rzetelnej informacji, linka do którego już wysłałem edukacyjnie do krewnych i znajomych Królika.
    Bardzo dziękuję, pozdrawiam, kłaniam się z dygnięciem. ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, dziękuję, już poprawione ;-).

      Usuń
  8. hey, fajnie napisany artykul.
    Nie znam jeszcze Twojego bloga, ale go poznam ;)

    Mnie pary homoseksualne ani nie raza ani dziwia. Tak, turaj w USA mam cudakow do bolu. Mam tez serdecznego kumpka z dziecinstwa, ktory jest gejem i jest juz 18l w zwiazku, szczesliwym, ze swion partnerem.

    Nie ma mnie w Polsce, nie wiem, co sie tam wyczynia i w tej kwestii( nie, nie czytam portali, nie ogladam wiadomosci, nie czytam gazet z wyjatkiem "Polityki" i "Twojego stylu" ) nie zabieram wiec zdania w kwestii homoseksualisci a sprawa Polska;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polityka chyba czasem porusza wątki LGBT w kontekście tego, co dzieje się w kraju. Nie czytam jakoś specjalnie, ale mam na wallu i co jakiś czas coś jest.

      Usuń
  9. "Jeżeli w danym czasie para ludzi czy zwierząt(...)". Od kiedy gatunek homo sapiens przestał być zwierzęciem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, w kontekście np. wydania świadomej zgody na związek rozróżnienie mentalno-kulturowe tego typu jest niezbędne ;-).

      Usuń
  10. Gratuluję dociekliwości, świetny artykuł i blog przypomina mi trochę polską wersję Wait But Why :) jeśli miałabym się przyczepić, to można odnieść wrażenie że dostrzegasz tylko homoseksualizm i tylko u mężczyzn... z jednej strony uwzględnienie biseksualizmu i homoseksualizmu kobiet jeszcze by skomplikowało sprawę, ale z drugiej - przypomina to mocno wypowiedzi tzw większości, która potrafi w całym haśle "LGBT" dostrzegać tylko homoseksualnych mężczyzn. Z trzeciej strony - wyjaśnienie homoseksualizmu, a na pewno biseksualizmu kobiet wydaje się znacznie łatwiejsze, niż wyjaśnienie homoseksualizmu mężczyzn (znam nawet teorię, że na wyspie Lesbos homoseksualizm kobiet, w formie opisanej przez Safonę, mógł prowadzić do zwiększenia ich płodności).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo wiele badań, zwłaszcza tych biologicznych, przeprowadzano głównie na gejach. Ma to też uzasadnienie m.in. w tym, że kobieta ma dwa chromosomy X, a mężczyzna jeden, zawsze od matki, przez co pod względem badań molekularnych potencjalnie łatwiej jest weryfikować hipotezy w odniesieniu do homoseksualizmu męskiego :-).

      Usuń
    2. No i jest jeszcze jeden ważny powód - homoseksualizm u mężczyzn występuje kilkakrotnie częściej.

      Usuń
    3. Homoseksualizm tak, ale biseksualizm już częściej u kobiet, tylko w formie zawoalowanej kulturowo. Chociaż patrząc na tzw "męską przyjaźń" we współczesnej Grecji łatwo dojrzeć analogię do starożytnej wersji męskiego biseksualizmu tamże, więc niewykluczone że męski biseksualizm też jest zawoalowany kulturowo (na własne oczy widziałam jak jeden grecki homofob klepnął drugiego w tyłek, po czym wyszli z restauracji trzymając się za ręce - a skądinąd wiem że każdy, kto nazwałby ich gejami, dostałby w pysk).

      Usuń
    4. Czytałem, że w niektórych krajach arabskich, np. w Maroko normą jest, że koledzy chodzą ze sobą za ręce i zachowują się jak para. A sam homoseksualizm wiadomo jak jest tam traktowany - jak zbrodnia. Ale nie wiem, czy faktycznie taka norma kulturowa tam panuje, bo raptem bodajże na jakimś blogu tak czytałem.

      Usuń
    5. Jeszcze jest sprawa samoświadomości respondentów i tego, czy ich własne rozumienie orientacji seksualnej w ogóle (i swojej własnej) pokrywa się z oczekiwaniami badaczy, a także sposobu zadawania pytań, i tak dalej. Teoretycznie takie badanie należałoby przeprowadzić na grupie od urodzenia wychowanej w przekonaniu o równości płci i orientacji seksualnej, a takie społeczeństwo jeszcze się nie urodziło (nawet jeśli w swoim kraju jacyś ludzie nie doświadczają dyskryminacji, to wiedzą że istnieje w innych krajach i kulturach). Uwarunkowania kulturowe też są ważne - widać to np po tym jak różne kultury traktują osoby transseksualne i transpłciowe, np w Indiach osoby transpłciowe uznano za trzecią płeć, co jest głęboko zakorzenione w kulturze.

      Usuń
    6. Oczywiście, chyba wspominałem o tym w tekście :-). Duże znaczenie w tym czy dana osoba się przyzna, ma to, czy żyje w tolerancyjnej społeczności.

      Usuń
    7. Przyzna a jeszcze wcześniej - sobie uświadomi :) ciekawą opinię wczoraj przeczytałam: "Nie ma czegoś takiego jak stuprocentowa orientacja seksualna. Osobiście - podobnie jak wielu innych ekspertów - uważam nawet, że orientacja seksualna nie istnieje. Wychodzę z założenia, że ludzie dobierają swoich partnerów, partnerki na podstawie zakochania, pożądania czy fascynacji. Płeć stanowi drugorzędną kategorię. To znaczy, że kiedy czujemy coś do kogoś, to nie ze względu na to, że jesteśmy homo czy hetero. Czujemy coś do konkretnej osoby i przy okazji może mieć ona jakąś płeć. Z doświadczenia zawodowego wiem, że to nie jest dla ludzi oczywiste." - dr Agata Loewe dla GW. Trochę idealistyczna IMHO, tak może by było właśnie w społeczeństwie od urodzenia wychowanym w przekonaniu o równości płci i orientacji. Ale teoria ciekawa, też w kontekście tzw "lawendowych małżeństw" (gejów z lesbijkami) - które bywały całkiem udane i zdarzały się w nich dzieci. Albo prostytutek które często bywają lesbijkami, bo mężczyzn traktują instrumentalnie, a z kobietami tworzą głębsze, emocjonalne i romantyczne relacje. Ale odbiegam od tematu ;-) myślę że to trochę jak z psychologią behawioralną - zasada jest niby prosta, ale w praktyce, u człowieka, sprawa okazuje się bardzo skomplikowana, bo człowiek jest zasadniczo istotą skomplikowaną (poza pewnymi wyjątkami :-P).

      Usuń
    8. Jeśli mamy dowody naukowe na różnice pomiędzy orientacjami, to nie szukałbym na siłę opinii, że nie ma czegoś takiego jak orientacja. Opisywany przypadek to po prostu biseksualizm ;-).

      Usuń
  11. Lektura tego tekstu przydałaby się wielu osobom, chociaż jak podejrzewam, są tacy, którym i tak by nic nie dała, bo mają klapki na oczach i boją się wszystkiego, co odbiega od ich standardów.
    Ja osobiście nie pojmuję, jak można oceniać innych na podstawie seksualnej orientacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w dużej mierze kwestia łamania stereotypów i walki z dezinformacją na ten temat.

      Usuń
  12. Mógłbyś napisać artykuł o aseksualiźmie jako orientacji?
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zajmowałem się wcześniej tematem aseksualizmu, więc trudno mi cokolwiek napisać, ale nie jest to wykluczone.

      Usuń
  13. Od wielu lat w gronie przyjaciół (w tym licznych homoseksualistów) zastanawiamy się nad czymś takim - czy może istnieć i homoseksualizm wrodzony i nabyty? Tak jak depresja może być endogenna (osobowość depresyjna - "ten typ tak ma") i sytuacyjna, związana z jakąś traumą. Nie chcę sugerować tym przykładem że homoseksualizm jest czymś smutnym :) Ale czy możemy wyobrazić sobie homoseksualizm wtórny, wynikający z jakiejś traumy albo sublimacji, istniejący niezależnie od normalnego wrodzonego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia. Na pewno istnieje coś takiego, jak homoseksualizm zastępczy. Patrząc jednak na to, że orientacja seksualna przynajmniej w niemałym stopniu jest determinowana czynnikami biologicznymi przed narodzeniem, to subiektywnie oceniając, wątpię w taką możliwość.

      Usuń
  14. Mamy tylko jedno ale. 99% pedofili - to mezczyzni (30% - zorientowani na chlopcow, 30% na dziewczynki, 30% - na oboje). Pedofile to ok. 1% społeczeństwa. Tyle samo - co homoseksualisci; nie wynika z tego oczywiscie, ze homoseksualista= pedofil, chociaż już - efebofilia - jest wśród homoseksualistow powszechna i niejako "uznana".
    Ale wynika z tego co innego. Dwoch pedofilnych mezczyzn- niekoniecznie homoseksualnych - moze zawrzec zwiazek homoseksualny, w celu adopcji dzieci.
    I to ma miejsce.
    Australia np. zdelegalizowala zwiazki homoseksualne.
    http://www.newsweek.pl/swiat/malzenstwa-homoseksualne-w-australii-zdelegalizowane-newsweek-pl,artykuly,276817,1.html






    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pary hetero też robią różne złe rzeczy dzieciom, czy to argument za delegalizacją małżeństw różnopłciowych?

      Usuń
    2. Może nie delegalizacją, ale na pewno zakazem wychowywania dzieci. Żeby wykluczyć domową pedofilię parze gejów można przyznać dziewczynkę, a parze lesbijek chłopca - natomiast u heteroseksualistów żadne dziecko nie jest bezpieczne.

      Usuń
  15. Witam setdecznie. Artykuł dobry jednak naprawdę jak się poczyta o wiele więcej to też teorie można podważyć. Wg mnie nikt nie jest w stanie powiedzieć jaka jest prawda dotycząca homoseksualizmu biseksualizmu u ludzi. Nawet najwięksi psychologowie mówią obecnie teoria jest taka że czynniki biologiczne determinują ale... Czas pokażę. Ja osobiście znam jedną osobę która po długich sesjach u psychiatry z czydtego homoseksualizmu stała sie biseksualna z przewagą hetero. Oczywiście każda osobę trzeba rozpatrywać indywidualnie dlatego ja życzę powodzenia każdej osobie homosekdualnej która jest szczęśliwa w związku homo i równie mocno będę kibicować odobie która złe się czuję ze swoją orientacją. Jefnym i drugim prawa do szczęścia odmawiać nie można.

    Dodatkowo z uwagą przeczytalam Pana rozmowę na temat pedofili. Niestety już pojawiają się takie zakus aby pefofilja była uznana za orientacje. Oczywiście APA mówi teraz że to błąd ale skoro taka orgaxizacja popełnia w takiej sprawie błąd to jak im wierzyć w inne rzeczy ? http://www.charismanews.com/us/41571-pedophilia-officially-classified-as-sexual-orientation-by-american-psychology-association


    Oczywiście każdy ma prawo do wlasnejj opini ale ja uważam że nie każdy homoseksualista jest gejem. I tak jak w świecie hetero tak i w homo jest czasem dobrzr czasem źle czyli jedna jaskółka wiosny nie czyni. Oczywiście mówię tutaj w obie strony zarówno czy da się zmienic orientacje czy jest to tylko biologia. Czy homoseksulisci są bardziej rozwiązli czy nie? Czy chcą próbować terapi z psychologiem czy nie. To tylko tej jednej jednostki sprawa. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odnośnie pedofilii jako orientacji, to jest to bzdura i plotka, zobacz komentarz Kuby Groma pod tym tekstem, on już to wyjaśniał. Co do zmiany orientacji u psychiatry, to "psychiatra", który zamiast leczyć brak samoakceptacji swojej orientacji, zwiększeniem samoakceptacji, zamiast jej zmniejszaniem i skłanianiem ku biseksualizmowi, powinien mieć zakaz wykonywania zawodu. Co do meritum, jeśli ktoś "zmienił" orientację, obojętnie w którą stronę, jest po prostu, jak sądzę, biseksualny.

      Usuń
  16. Dobry, potrzebny post, ale jeśli chodzi o osoby uprzedzone to jest orka na ugorze.

    Z innej beczki: znasz/ czytałeś jakie badania nt. tego jakoby geje mieli być bardziej kobiecy niż heteroseksualiści i - analogicznie - lesbijki bardziej męskie niż heteroseksualne kobiety?

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeżeli 2 dorosłe i w pełni świadome osobniki wyrażają wolę bycia ze sobą, to nikomu nic do tego, bez względu na to, czy to są osobniki hetero, czy homoseksualne, żeńskie, czy męskie. Natomiast żadne nawet od wieków kulturowe czynniki nie usprawiedliwiają wydawania za mąż małych dziewczynek (czy one mają świadomość co się z nimi dzieje i czy są w stanie wyrazić świadomie swoją wolę za lub przeciw?), zoofilii - przysłowiowej kozy też nikt o zdanie nie pyta itp. Dla mnie kluczowym jest możliwość świadomego wyrażenia zgody na taki związek przez obie strony. Ekshibicjonizm też niby nikomu niczego złego w sensie fizycznym nie czyni (tu odnoszę się do jednego z wpisów), ale nikt mnie nie pyta, czy mam ochotę oglądać obnażonego faceta np na przystanku tramwajowym - nie ma tu zatem wyrażenia woli obu stron, a może przynieść złe skutki w sensie psychicznym, szczególnie, gdy trafi się na wrażliwą osobę pełnoletnią bądź nieletnią. Nie zgadzam się zatem z poglądem, że takie zachowanie nikomu nic złego nie czyni.
    Świadome wyrażenie woli obu stron będących w pełni władz umysłowych jest tu moim zdaniem kluczowe i wszelka inna argumentacja za czy przeciw wydaje się mi być tu zbędna.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Dobry wpis, bo jest opatrzony rzetelnymi źródłami. Takich artykułów właśnie trzeba. Nie jednokrotnie można trafić na artykuł, który albo źródeł nie posiada, albo źródła są nierzetelne. Dobra robota, Łukaszu!

    OdpowiedzUsuń
  19. „X faktów o X” zmieniłbym to na „X faktów o Y”, bo mój matematyczny mózg cierpi, gdy 2 rzeczy oznacza się tą samą niewiadomą ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. "Dewiacja seksualna, czyli inaczej parafilia seksualna to stan, w którym dotknięta nim osoba stymuluje się seksualnie w taki sposób, że medycznie lub społecznie krzywdzi siebie bądź innych." To dlaczego gerontofilia jest na liście dewiacji?

    OdpowiedzUsuń
  21. "Dewiacja seksualna, czyli inaczej parafilia seksualna to stan, w którym dotknięta nim osoba stymuluje się seksualnie w taki sposób, że medycznie lub społecznie krzywdzi siebie bądź innych."
    No nie bardzo. Fetysze istnieją i jako takie nie są zaburzeniem; co innego, kiedy nie można osiągnąć podniecenia seksualnego w tradycyjny sposób, to już bardziej podpada pod zaburzenie.

    OdpowiedzUsuń
  22. Jeszcze parę lat temu, miałam wrażenie, że głównym argumentem homofobów było hasło "To jest wbrew naturze!". Teraz, kiedy zrobiło się głośniej o tym, że homoseksualizm nie jest nienaturalny, zrobiły się trochę "dwa obozy". Jedni dalej idą w zaparte, że jest nienaturalny (człowiek to nie pingwin, człowieka to nie dotyczy etc) drudzy uważają, że naturalność homoseksualizmu nie jest żadnym argumentem na jego poparcie, bo naturalne =/= dobre (bo przecież pedofilia też występuje w naturze, a niektóre gatunki to swoje potomstwo zjadają itp. itd.).

    Smutne jest to, że nadal poruszamy się w świecie schematów, zarówno krytycy homoseksualizmu jak i często "zwolennicy". Mam nadzieję, że w naszym kraju kiedyś coś się ruszy, osoby niehetoronormatywne będą mogły swobodniej "wychodzić z szafy". Może wtedy więcej ludzi przestanie patrzeć na nich przez pryzmat uprzedzeń i kreowanego w mediach wizerunku i zrozumieją, że każdy gej, lesbijka, trans jest indywidualną jednostką, bo po prostu są ludźmi.

    OdpowiedzUsuń