piątek, 31 marca 2017

"STOP mafii farmaceutycznej!" czyli antyszczepionkowcy protestują w Poznaniu

W środę, 29 marca w Poznaniu przy Urzędzie Wojewódzkim antyszczepionkowcy poznańscy protestowali przeciwko obowiązkowi szczepień i karom za nieprzestrzeganie tego prawa wobec swoich dzieci. Czy protestujący robią słusznie? Odpowiedź na to pytanie zdaje się być oczywista, ale chciałem rozszerzyć je o kilka dodatkowych, ważnych komentarzy.

antyszczepionkowcy
http://poznan.eska.pl/

Dla jasności: szczepienia powinny być obowiązkowe z kilku powodów. W przypadku dziecka, o jego interes do pewnego stopnia powinno dbać państwo - wiemy nie od dzisiaj, że zdarzają się rodzice lepsi i gorsi. Jedni będą dziecko bić, inni nie będą posyłać do szkoły, a antyszczepionkowcy nie będą chcieli zaszczepić. Szkodliwość każdego z tych czynów jest dla dziecka różna, ale niewątpliwie wszystko to jest dla niego niekorzystne. 

antyszczepionkowcy
https://takserysuje.wordpress.com

Ważne są też inne argumenty: niektóre dzieci nie mogą być szczepione np. przez wrodzone choroby immunologiczne i dla nich wyszczepienie innych dzieci w okolicy jest jak być albo nie być. Co więcej, wirusy mając dostęp do osób niezaszczepionych mogą w nich ewoluować i stać się zjadliwe dla tych, którzy są zaszczepieni. Dlatego próby doprowadzenia do zniesienia nakazu szczepień są niebezpieczne dla zdrowia publicznego i mogą być uznane za swego rodzaju zamach na społeczeństwo. To, jak ważna jest wyszczepialność ludzi pokazuje poniższa animacja (autor: theotheredmund, więcej informacji tutaj).

video

Przez działalność antyszczepionkowców (i nie tylko) w niektórych krajach lokalnie powracają epidemie chorób (np. odry), które wcześniej zostały przez szczepienia wyeliminowane, czego przykładem może być epidemia w Niemczech albo w Rumunii. Doprowadziliśmy nasze europejskie społeczeństwo do tak wygodnej sytuacji, w której nie musimy bać się śmiertelnych drobnoustrojów, że jego część przestała dostrzegać jakiekolwiek niebezpieczeństwo, często wręcz zaprzeczając w ogóle jego istnieniu - nie tylko teraz, lecz także w przeszłości. Ruchy antyszczepionkowe posuwają się czasem do oskarżania programów szczepień o ludobójstwo... Jest to tak samo groteskowe, co groźne i niebezpieczne. 

Antyszczepionkowcy często powołują się na argument wolności i decydowania o sobie. Dobrze, ale przypomnę, że wolność własna kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiej osoby. W momencie kiedy narażamy tego drugiego przez nasze antyszczepionkowe widzimisię i odrzucanie faktów, łamiemy pewne fundamentalne zasady, dzięki którym funkcjonuje nasze społeczeństwo. Łamiemy je też narażając własne dzieci. No bo idąc za przykładami z wcześniejszego akapitu: rodzice bijący dzieci mogą powiedzieć, że wolny kraj, mogą ze swoimi dziećmi robić co chcą. I tak w istocie przemocowi rodzice potrafią się tłumaczyć. Dokładnie tak samo jak rodzice antyszczepionkowi. 


Ważna rzecz jaką chciałbym jeszcze poruszyć, to omówiony w artykule prasowym przykład kobiety, która ma do zapłacenia 6 tys. złotych kary za uchylanie się od obowiązkowych szczepień. Trzeba powiedzieć jasno: skutki uboczne po szczepionkach się zdarzają (i na pewno nie należy do nich autyzm!). Na ogół są to tylko małe, krótko trwające odczyny w miejscu wkłucia, czasami podwyższona temperatura przez kilka godzin. Zdarzyć się jednak mogą silniejsze reakcje organizmu, uniemożliwiające normalne podanie szczepienia. Ukarana kobieta twierdzi, że biopsja węzła chłonnego jej dziecka wykazała zmiany patologiczne. Trudno ocenić prawdziwość tej opowieści (i czy przyczyną było szczepienie) bez zapoznania się z dokumentami. Jeśli jednak jest ona prawdziwa, to wykorzystywanie jej przez działaczy antyszczepionkowych jest moim zdaniem wyjątkowo niemoralne. Może się przecież okazać, że dziecko ukaranej kobiety faktycznie jest w tej rzadkiej sytuacji, kiedy szczepionki przyjąć nie może i wówczas kar stosować nie należy. Nie zmienia to faktu, że szczepionki same w sobie są potrzebne i bardzo korzystne, a uzasadnianie działań antyszczepionkowych takimi pojedynczymi i w normalnej sytuacji nikomu nie wadzącymi przykładami nie jest w żadnym stopniu merytorycznie i etycznie uprawnione. 


Frekwencja na proteście była niewielka, ale trzeba przyznać, że wcześniej takie sytuacje się nie zdarzały lub były na tyle marginalne, że nawet media się nimi nie interesowały. Niestety fałszywie i obłudnie pojmowana wolność jednostki, brak wiedzy oraz uległość wobec antynaukowej propagandy robią swoje. Szarlatani i pseudonaukowcy, którzy próbują przekonywać do szkodliwości szczepień, niejednokrotnie w zamian oferują nieskuteczne, ziołowe suplementy diety na podniesienie odporności. Dziwi kogoś to, że są one często droższe od szczepionek? Za to ci, którzy się na to nabierają, oskarżają firmy farmaceutyczne o nieuczciwe zarabianie fortuny na osobach zaszczepionych. Ja w takim razie mówię: wolę to, ale skuteczne, niż narażanie swojego zdrowia, zdrowia publicznego i wywalanie pieniędzy w błoto na podejrzane suplementy. 

Jest jeszcze jeden aspekt tego wszystkiego, który rzadko się podnosi. Argumentowi antyszczepionkowców o wolności wyboru często towarzyszy wymienianie zachodnich krajów, w których faktycznie część szczepień nie jest obowiązkowa. Coś na zasadzie, że bardziej rozwinięte naukowo, kulturowo, politycznie i społecznie kraje nie mają aż tylu szczepień, które należy przyjąć dla dziecka, więc coś musi być z nami nie tak, skoro my mamy. Myślenie takimi kategoriami w pojęciu ogólnym, jako wstępne założenie, może być bardzo korzystne (im się udało na wielu płaszczyznach organizacji społeczeństwa, więc trzeba brać z nich przykład). Jeśli jednak mamy być dokładni, merytoryczni i uczciwi, ostatecznie każdą sytuację musimy rozważyć osobno i wziąć pod uwagę konkretne fakty. Wówczas może się czasem okazać, tak jak w tym przypadku, że to ci lepsi popełnili błąd, a my możemy się szczycić, że na tym polu nie stoimy w tyle, lecz w czołówce. 

Chcesz wesprzeć rozwój mojego bloga? Możesz to zrobić zostając jego patronem tutaj.

7 komentarzy:

  1. Nie szczepisz - możesz ale najpierw znajdź sobie własną wyspę i odpłyń.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na szczęście świadomość ludzi w dużej części rośnie i niedługo zwolennicy big farmy i terapii doktora mengele będą mogli do oporu stosować te terapie ale tylko na sobie :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja sie z Toba nie do konca zgodze. I zaraz wyjasnie dlaczego. Swojego synka zaszczepilam na wzw b, blonice, tezec, krztusiec, polio i Hib. Zamierzam to samo powtorzyc u corki. Po szczepionce Prevenar natomiast wystapil u nas NOP, ktory zostal zgloszony. Nie zamierzam kontynuowac tej szczepionki u zadnego z dzieci. Na szczescie mieszkam za granica, gdzie podpisuje sie oswiadczenie (w porozumieniu z pediatra) o odstapienia od szczepienia. W Polsce, z tego co wiem to szczepienie bedzie obowiazkowe. Druga rzecz, ktora mi sie nie podoba to obowiazek szczepienia konkretnym preparatem - jestem daleka od teorii spiskowych ale to juz zakrawa o jakis uklad. Chodzi mi o szczepionke MMRII. Bardzo ciekawe dlaczego nie mozna sobie sprowadzic np. Priorixu i zaszczepic dziecka w Polsce Priorixem albo inna szczepionka podzielona np. osobno na odre, osobno na swinke i rozyczke.
    Piszesz "Co więcej, wirusy mając dostęp do osób niezaszczepionych mogą w nich ewoluować i stać się zjadliwe dla tych, którzy są zaszczepieni. Dlatego próby doprowadzenia do zniesienia nakazu szczepień są niebezpieczne dla zdrowia publicznego" - ale w przypadku, kiedy moje dziecko ma kontakt tylko z dziecmi szczepionymi, skad wzialby sie ten wirus? Z powietrza? Jesli tak, to zaszczepienie wszystkich dookola i tak nie uchroni dzieci, ktore nie moga byc szczepione, przed tym wirusem.
    Ja nie jestem za zniesieniem obowiazkowych szczepionek - absolutnie nie. Ale w sytuacji gdy dziecko jest np. chore i dostaje lek to rodzic po przeczytaniu ulotki i zapoznaniu sie z efektami ubocznymi moze decydowac czy poda ten lek dziecku czy nie. Odpowiedzialnosc lekarza konczy sie na wypisaniu recepty. Natomiast w przypadku szczepien nikt nie chce wziac odpowiedzialnosci za skutki uboczne (ktore sa - nie marginalizujmy ich) wymienione w ulotce. Rodzic nie moze sie nie zgodzic bo dostanie kare. Byloby w porzadku gdyby lekarz podajacy szczepionke (albo ktokolwiek, kto ustala OBOWIAZEK szzczepienia) wyrazil pisemna deklaracje, ze ta szczepionka jest bezpieczna i ze w przypadku ewentualnych skutkow ubocznych ta osoba poniesie konsekwencje obowiazkowego podania tej szczepionki dziecku. Wydaje mi sie ze o to rowniez wiekszosci antyszczepionkowcow chodzi. Jesli sie kogos do czegos zmusza ale nie chce sie wziac za to odpowiedzialnosci (a mowimy o zdrowiu a czasami zyciu dziecka) to moze zapalic sie czerwona lampka. Tylko, ze niestety antyszczepionkowcy ida o wiele za daleko...

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam, też nie do końca się z Panem zgodzę. Jestem za szczepieniami, bo niewątpliwie są konieczne. Jednak jak napisala poprzedniczka rodzic nie ma wyboru co do konkretnego produktu=szczepionki ktora ma zostac podana i dziecko zostaje zaszczepione ta która widnieje w kalendarzu szczepień. Środowisko lekarskie jest podzielone co do bezpieczeństwa szczepionek. Najwiecej kontrowersji budzi szczepionka przeciwko swince-odrze-rozyczce czyli MMR. Moja córka byla zaszczepiona Priorixem lecz nie jestem pewna czy MMR nie jest nadal stosowany. Jako rodzic-farmaceuta obejrzalam film Wyszczepieni. Aby rozwinął się autyzm musi nałożyć się kilka czynników, ale co do tego że szczepionki powinny byc lepiej badane, kontrolowane nie ma wątpliwości. Fakt ze po 1998 wzrosła ilość przypadków autyzmu nie wziął się znikąd. Ja spotykam się z najwiekszymi obawami w stosunku do ww.wspomnianej szczepionki. Jak zostanie Pan w przyszlosci Tata może zrozumie Pan dylematy rodzicow. A po drugie nikt nie wspomina że wirusa różyczki namnaza się na liniach komórkowych pochodzacych z abortowanych płodów. Nawet farmaceutom sie o tym nie wspomina. Pozdrawiam, Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rodzic nie ma prawa zamiast szczepionki refundowanej, uodparniającej na dany patogen, zamówić prywatnie innej szczepionki?

      Film Wyszczepieni to propagandowy, pseudonaukowy bełkot, nagrany przez człowieka uznawanego za oszusta. To, że wzrosła liczba zdiagnozowanego autyzmu nie znaczy jeszcze, że winą są szczepionki...

      Usuń
    2. Myślę że w filmie nie wzięto pod uwagę wielu aspektów a skupiono się na tym na czym zależało autorom. Co do szczepionek, są tzw.skojarzone i rodzic może dopłacić prywatnie, ale są szczepionki ktorych nie można zastapic bo nie są w naszym kraju dostępne. Dla mnie zaskakujące bylo to że dopiero przed szczepionka odra-świnka-rozyczka poproszono mnie o wypelnienie szczegółowego formularza na temat zdrowia dziecka i leczenia w minionych miesiacach. Przed żadnym wczesniejszym szczepieniem nie bylo to konieczne. Pozdrawiam

      Usuń
    3. W filmie po prostu przekłamano rzeczywistość - nazywajmy rzeczy po imieniu. Szczepionek, które byłyby szkodliwe, nie dopuszczono by do obrotu, bo zanim do tego dojdzie, muszą przejść serię badań + i tak każda seria jest sprawdzana.

      Usuń