Upadek psychologii? Czy psychologia jest w kryzysie? Przypadki fałszowania i manipulowania badań

Czy uzasadniony jest pogląd, że mamy obecnie do czynienia z kryzysem w psychologii? Czy naprawdę wiele badań z psychologii eksperymentalnej okazuje się być niereplikowalnych – nie da się ich powtórzyć z takim samym lub podobnym wynikiem (a zatem jest on tak naprawdę bez znaczenia dla twardej wiedzy naukowej)? W dzisiejszym artykule przedstawię trochę faktów na temat psychologii oraz opiszę przykłady poważnych wpadek lub fałszerstw dokonanych na jej terenie.

psychologia kryzys

Nauka jaką jest psychologia

Psychologia to stosunkowo młoda dziedzina nauki. Zajmuje się badaniem psychiki człowieka i jest spokrewniona z etologią, czyli gałęzią zoologii odnoszącą się do zachowań zwierząt. Chociaż psychologia jest dyscypliną społeczną, to tak naprawdę niektóre jej obszary mogą być tzw. twardą nauką, czyli science. Tak jak chemia, biologia, chirurgia czy rolnictwo. Na przykład psychologia odegrała dużą rolę w badaniach nad pamięcią czy chorobami neurorozwojowymi i neurodegeneracyjnymi. Wiedza psychologiczna czerpie z biologii czy antropologii, ale w nie obie wnosi również swoje trzy grosze (w antropologię nawet więcej).

Metodologiczny kryzys psychologii

Koniec słodzenia. Niestety prawdą jest, że w psychologii dostrzeżono kryzys. Całkiem poważny kryzys, bo dotyczący zarówno jej eksperymentalnej części, jak i tej opartej o badania ankietowe (które zresztą często się uzupełniają). Nie znaczy to, że psychologia jest nieprzydatną pseudonauką, ale daje do myślenia i przede wszystkim pozwala na wyciągnięcie wniosków. Wydana w 2012 roku analiza artykułów naukowych odnoszących się do replikacji (czyli powtarzania wyników wcześniejszych badań) opublikowanych w 100 czasopismach psychologicznych na przestrzeni wieku (od 1900 roku) wykazała, że autorzy raptem 1,6% publikacji użyli słowa „replikacja”. Spośród 500 artykułów, które zostały wybrane losowo, wyselekcjonowano te gdzie autorzy zastosowali termin „replikacja”. W 68% przypadków były to artykuły opisujące faktyczne replikacje poprzednio wykonanych badań, co na ogół przełożyło się jako 1,07% badań-replikacji. Niezwykle słabo, prawda? Żeby było jeszcze gorzej, to replikacje potwierdzające pierwotne wyniki często były przeprowadzane przez współautorów pierwszych prac. Tymczasem rola replikacji w nauce jest fundamentalna, bo co nam po badaniu, którego wyników nie można powtórzyć? Nie mamy wtedy pewności, czy faktycznie jest tak, jak mówi dana publikacja, a w nauce chodzi o dążenie do prawdy i odkrywania jak wygląda świat.

W innym artykule naukowym autorzy, którzy także weryfikowali replikacje 100 eksperymentów opisanych w czasopismach psychologicznych, konkludują że „(…) łącznie wyniki te dają jasny wniosek: duża część replikacji słabiej potwierdza dane odkrycia, niż pierwotne badania”. Naukowcom udało się potwierdzić wyniki jedynie dla 36-47% pierwotnych badań (to jaki dokładnie był efekt dla danego badania zależało od przyjętych kryteriów do oceny). Warto jednak zauważyć, że praca ta w roku następnym była krytykowana, a autorzy negatywnych opinii wyciągali przeciwne wnioski – o dobrym stanie powtarzalności badań psychologicznych. Niektóre wytknięte błędy były dość poważne. Autorzy krytyki przytoczyli na przykład, że w oryginalnym badaniu sprawdzano uprzedzenia Amerykanów do Afroamerykanów, a w powtórzeniu wykorzystano Włochów, gdzie uwarunkowania kulturowe i historyczne, a w efekcie stereotypowe, są inne. Jest to przestroga, by nie podchodzić do krytyki psychologii bezkrytycznie. Niemniej jednak publikacji wnioskujących o kryzysie w psychologii jest więcej, a ich siła dowodowa jest poważna, podobnie jak akceptowanie ich przez środowisko naukowe. Być może niektórzy wyolbrzymiają problem, ale nikt całkiem na poważnie nie przeczy temu, że on nie istnieje.

Kolejnym przedsięwzięciem mającym sprawdzić powtarzalność wyników w badaniach psychologicznych, bez wskazanych poprzednio błędów, był projekt „Many Labs 2”, którego efekty opublikowano w 2018 roku. Był on przeprowadzony bardzo rzetelnie i uważany jest za wiarygodny. Jego wyniki pokazały, że zaledwie połowa eksperymentów psychologicznych była replikowalna. O szerszą wypowiedź na temat „Many Labs 2” poprosiłem psychologa i doktoranta psychologii Uniwersytetu Wrocławskiego, Michała Misiaka. „Projekt ten był odpowiedzią na krytykę poprzednich wielkich projektów replikacyjnych. Zarzucano, że nie bierze się w nich pod uwagę zmiennych, które wpływają na różnice między oryginalnym badaniem i badaniem replikacyjnym. Niepowodzenie replikacji można było łatwo wytłumaczyć sugerując, że niektóre efekty psychologiczne działają jedynie w konkretnych sytuacjach i populacjach ludzi. Drobne różnice w przeprowadzeniu replikacji względem badania oryginalnego mogą też wpłynąć na wyniki badania. W projekcie Many Labs 2 naukowcy kontrolowali te czynniki i byli w stanie zmierzyć jak wielki mają wpływ na powodzenie replikacji. Wyniki ich badań pokazują, że charakterystyka populacji, sytuacji i różnic proceduralnych w małym stopniu tłumaczą niepowodzenia replikacji. Odbiera to oręż w dyskusji osobom, które zaprzeczają, że psychologia jest w kryzysie.”

Suchej nitki po zagubionej dziś psychologii nie pozostawia słynny polski psycholog, dr Tomasz Witkowski, którego poprosiłem o komentarz na temat kryzysu w tej dziedzinie. „To, co nazywamy obecnie kryzysem w psychologii, w szczególności w psychologii społecznej, to kumulacja problemów, które były dostrzegane od kilkudziesięciu już lat i systematycznie ignorowane przez większość uczonych. O bardzo słabej mocy statystycznej prowadzonych badań ostrzegano od początku lat 60. XX wieku. Podobnie wcześnie zwracano uwagę na problem braku dostępu do danych surowych, brak replikacji, efekt szuflady i niechęć do publikacji negatywnych wyników badań. Przed nami daleka droga do odzyskania naukowej wiarygodności”. Problem badań w psychologii naprawdę istnieje i jest głęboko zakorzeniony.  

Cztery sławy psychologii: Diederik Stapel, Brian Wansink, Philip Zimbardo i Amy Cuddy

W świecie psychologii znane są cztery nazwiska, które kojarzą się tak, jak biologom i lekarzom antyszczepionkowiec Andrew Wakefield (więcej na jego temat napisałem tutaj), Christopher Portier (więcej o nim tutaj) czy Gilles-Eric Séralini, który przeprowadził skrajnie niepoprawne metodologicznie badania mające „udowodnić”, że spożywanie kukurydzy GMO powoduje nowotwory (więcej o tym napisałem tutaj). Mowa przede wszystkim o Diederiku Stapelu i, w nieco mniej negatywnym kontekście, Brianie Wansinku. Dodatkowo przytoczę Philipa Zimbardo i Amy Cuddy, którym nie zarzuca się wprawdzie fałszowania wyników, ale i tak jako naukowcy mocno zgrzeszyli. Co zatrważające, przed swoimi naukowymi kompromitacjami wszyscy wymienieni byli mniej lub bardziej znanymi i cenionymi lub sławnymi i poważanymi badaczami z zakresu nauk społecznych.

Fałszerstwa Diederika Stapela, czyli jak oczernić mięsożerców

Diederik Stapel to holenderski psycholog społeczny. Do niedawna profesor na Tilburg University. Posadę tę stracił właśnie przez aferę, o której już za moment. Podobnie było z nagrodą otrzymaną od Towarzystwa Eksperymentalnej Psychologii Społecznej (Society of Experimental Social Psychology). Stapel zyskał sławę dzięki swoim interesującym badaniom dotyczącym naszej społecznej i kulturowej natury, które skłaniały do przemyśleń i wzbudzały zainteresowanie mediów. Zajmował się badaniem stereotypów, dyskryminacji, tego jak postrzega się kogoś zależnie od skojarzeń i wykonywanego zawodu, albo jak społeczne normy zmieniają nasze zachowania w miejscach publicznych. Jest o czym pisać w gazecie czy na portalu internetowym, prawda? Nagłówki o utajonym rasizmie niewątpliwie są klikalne.

Diederik Stapel
Diederik Stapel. Za: https://www.nu.nl

Ciekawe i potencjalnie sensowne wyniki, które uzyskiwał Diederik Stapel, wzbudziły podejrzenia jego studentów (trójki młodych naukowców), ponieważ znaleźli oni błędy w danych swojego profesora. Choć wielu bałoby się zwrócić na to uwagę (a część pewnie wmówiłaby sobie, że to oni czegoś nie zrozumieli, a nie profesor popełnił błąd), to wspomniane osoby odważyły się i zgłosiły nieprawidłowości innemu naukowcowi z uniwersytetu. Następnie wszczęto postępowanie wyjaśniające. Okazało się, że Diederik Stapel sfałszował wyniki badań do co najmniej kilkudziesięciu publikacji. Co więcej, robił to także przy pracach doktorskich swoich doktorantów. Wiele jego artykułów wycofano, a oprócz tego, że stracił pracę i wyróżnienie Towarzystwa Eksperymentalnej Psychologii Społecznej, musiał także przepracować bez wynagrodzenia (społecznie) 120 godzin, ponieważ na oszukane badania brał pieniądze z grantów finansowanych z podatków.

Problem z oszustwami Stapela dotyka kilku kwestii. Ta, którą czytając o skandalu dostrzegamy natychmiastowo, to wprowadzanie w błąd świata naukowego. Ilu badaczy poszło nie tą drogą, którą powinni, ponieważ uwierzyli w wyniki uznawanego w swojej dziedzinie naukowca? Ofiarami kłamstw padli także studenci Holendra, którym na szczęście postanowiono nie odbierać stopni naukowych, gdyż nie wiedzieli o przekrętach swojego promotora. Kolejna rzecz to marnowanie pieniędzy. Przecież można by je wykorzystać do przeprowadzenia uczciwych badań i analiz.

Nie zapominajmy, że takie fałszowanie wyników badań naukowych obniża zaufanie opinii publicznej do naukowców i nauki.  Antyspołeczność złych uczynków Stapela ma jeszcze jeden wymiar. Starał się on na przykład dowieść, że osoby jedzące mięso są bardziej egoistyczne od wegetarian, co potwierdzały jego wyniki, które również okazały się być sfałszowane. Ideologizowanie nauki i podsycanie konfliktów między grupami społecznymi to także poważny zarzut wobec Diederika Stapela. Wreszcie, w roku 2012 wydano jego książkę nawiązującą do oszustw – choć przyznał się, że fałszował dane, to ostatecznie postanowił na tym jeszcze trochę zarobić i zyskać iskrę sławy. Być może książka warta jest uwagi, ale jednocześnie już samo jej napisanie przez oszusta, po takich wydarzeniach, mówi wiele.

Brian Wansink i psychologia żywienia

Drugi przykład i antywzorzec to Brian Wansink – amerykański psycholog zajmujący się zachowaniami dotyczącymi wyborów konsumenckich i psychologii żywienia. Jego badania były również ciekawe i intrygujące, podobnie jak te Diederika Stapela. Wansink sprawdzał jak różne okoliczności wpływają na wybory dietetyczne człowieka, w tym na przykład wielkość porcji posiłku czy obecność osoby wybierającej niezdrowe jedzenie. W 2007 roku otrzymał nagrodę Ig Nobla za badanie, w którym badanym podał miski z zupą, gdzie część misek miała aparat niezauważenie „dodający” zupę, gdy w czasie jedzenia jej ubywało, a ich posiadacze jedli więcej. Dziesięć lat później śledztwo pokazało, że wyniki zawierały nieprawidłowości. Na tym jednak kompromitacja Wansinka się nie kończy.

Brian Wansik
Brian Wansink. Za: https://www.washington.edu

Warto jeszcze dodać, że zanim skandal wyszedł na jaw, Brian Wansink jako amerykańska sława naukowa od spraw psychologii żywienia, zajął wysokie stanowisko w Centrum Polityki Żywienia i Promocji przy Departamencie Rolnictwa USA, gdzie odpowiadał za kreowanie przez rząd wizerunku właściwego żywienia dla Amerykanów. Był chętnie cytowany przez media, w Ameryce znane są jego rady na temat tego co robić, by spożywać mniej kalorii. Co również ważne i o czym trzeba pamiętać – pieniądze na swoją szeroko pojętą działalność (nie tylko rządową) otrzymywał m.in. również z dotacji publicznych.

W przypadku Diederika Stapela oszustwa zostały ujawnione dzięki odważnym studentom. Jak było w tej historii i na czym polegały manipulacje Wansinka? Sami przyznacie, że nietypowo, bo Brian Wansink wpadł przez wpis na swoim blogu. Chciał w nim doradzić studentom co zrobić, by zerowe czy słabe wyniki podkręcić tak, aby można było zaprezentować na ich podstawie ciekawe wnioski. Co gorsza, swoje instrukcje przedstawił na przykładzie studentki, której sam zlecił podkoloryzowanie wyników, aby badanie nie poszło na „marne” (w tym miejscu chcę zaznaczyć, że wyniki „zerowe”, czyli wykazanie braku danej zależności, niepotwierdzenia się stawianej hipotezy, też są wynikami wartościowymi i dającymi pewne informacje na dany temat, dlatego unikanie ich publikowania przez naukowców czy odrzucanie takich prac przez recenzentów czasopism powinno być, uogólniając, oceniane negatywnie). Chodziło o eksperyment, gdzie część osób miała kupon na tzw. szwedzki stół (czyli jedzenie dowoli) za 4 dolary, a część za 8 dolarów. Ci drudzy, z uwagi na wyższą kwotę, mieliby jeść więcej („więcej wydałem, to więcej zjem, nawet jeśli mam się objeść nadto”), ale ta prognoza nie potwierdziła się. Zamiast pozostawiać wyniki takie, jakimi były, Wansink poradził by w takiej sytuacji manipulować statystyką, aby uzyskać coś „lepszego” niż wynik „zerowy”. Reakcją na tekst Briana Wansinka była ostra krytyka, a czasem również wrażenie, że psycholog nie zna się na statystyce i jego rady nie wynikają z chęci fałszowania wyników, ale braku wiedzy statystycznej.

Po aferze związanej z blogiem naukowcy chcieli przyjrzeć się danym z badań Wansinka. Dotyczyły także pizzy, stąd dalsza część skandalu nazywana jest „pizza papers”. Choć nie mieli dostępu do wszystkiego – Wansink odmówił udostępnienia materiałów, tłumacząc to ochroną danych osobowych osób, które brały udział w badaniu – to zanalizowali to co było dostępne, pod kątem statystycznym. Wykryli wówczas ponad 150 błędów. Na tym nie poprzestali, sprawdzając następne prace Briana Wansinka. Był to kolejny traf „w dziesiątkę” – również odkryto liczne błędy. Łącznie wycofano co najmniej kilkanaście publikacji Wansinka. Opisane wydarzenia dotyczące wykrycia skandalu i prowadzonego śledztwa naukowego toczyły się w roku 2017 i 2018 – jest to stosunkowo świeża sprawa. Niewykluczone więc, że jeszcze będzie jej ciąg dalszy.

Philip Zimbardo i więzienny eksperyment

Przypadek Philipa Zimbardo jest znany zapewne najszerszemu gronu Czytelników i Czytelniczek mojego bloga. Wynika to z faktu, że jego więzienny eksperyment (przy czym nie był to eksperyment w dosłownym znaczeniu) był szeroko opisywany na całym świecie, także w mediach mainstreamowych. Na jego podstawie powstały różne dzieła popkulturowe, w tym filmy z udziałem znanych aktorów, a wynikami badania tłumaczono na przykład zachowania nazistów. Nietrudno więc o spory rozgłos. Kiedy afera dotycząca zmanipulowania obrazu eksperymentu wyszła na jaw, komentowano to także w wielu polskich stacjach radiowych, w gazetach i na portalach internetowych.

Philip Zimbardo
Philip Zimbardo. Za: Elekes Andor

Eksperyment więzienny Philipa Zimbardo polegał na przypisaniu badanym ról strażników więziennych i więźniów. Pokazał, że osoby wczuwające się i wykonujące swoje zadanie mogą dopuszczać się niemoralnych i nieetycznych czynów wobec innych osób. Wynikami tego badania usprawiedliwiano różnych ludzi popełniających przestępstwa, w tym kuzyna autora, który zdemaskował eksperyment Zimbardo – Bena Bluma. Mężczyzna ten zarzucił, że osoby biorące udział w eksperymencie w rzeczywistości udawały. Dwójka z nich przyznała się do tego – jeden premierowo w książce Bluma, a drugi już ponad dekadę wcześniej (twierdził, że naśladował postać z telewizji). Dodatkowo, prawdopodobne jest że ci, którzy odgrywali strażników, byli instruowani przez osoby prowadzące eksperyment, że mają być wobec „więźniów” twardsze, bardziej szorstkie. Blum wyjaśnił też, że wątpliwa była możliwość rezygnacji z eksperymentu.

To nie koniec zarzutów pod adresem eksperymentu więziennego Zimbardo. Choć te znane są już od dłuższego czasu, to podgrzały zeszłoroczną atmosferę skandalu po aktywności Bluma i pozwoliły na ustanowienie konsensusu, że wyniki eksperymentu nie powinny być traktowane poważnie. Do innych błędów należy na przykład brak grupy kontrolnej w badaniu oraz zarysowany wyżej wpływ eksperymentatorów na badanych, co bardziej uwidocznił Blum, a nad czym nie było kontroli, która by ten efekt niwelowała. Gwoździem do trumny było ideologiczne nastawienie Philipa Zimbardo, a także naukowców którzy przeprowadzali z nim badanie – byli przeciwnikami więziennictwa i chcieli pokazać, że źle działa ono na ludzi.

Badanie więzienne Philipa Zimbardo było więc przeprowadzone w niekontrolowanych warunkach i bez grupy kontrolnej (a samych badanych też było niewielu), bez osłabienia efektu wpływu eksperymentatora (a wręcz ze wzmocnieniem go przez sugestie moderatorów), zaś sami uczestnicy, a przynajmniej ich część, udawała w czasie trwania eksperymentu. W tym przypadku wielu jednak podkreśla, że Philip Zimbardo nie fałszował, nie oszukiwał i nie kłamał, a „jedynie” naciągając pod tezę przeprowadził po prostu słaby metodologicznie, ale medialnie nośny eksperyment, mający być orężem w walce społeczno-politycznej z systemem więziennictwa.  

Amy Cuddy i dodawanie sobie odwagi pozą Wonder Woman

Kolejny przykład psychologicznej porażki również był bardzo popularny w mediach, zanim go zdemaskowano. Pamiętam jak różne blogi o coachingu, głoszące moc „pozytywnego myślenia” itp., bardzo chętnie przytaczały go na poparcie swoich poglądów. Tym razem chodzi o pozowanie na słynną Wonder Woman, które miałoby dodawać odwagi i obniżać poziom stresu. Najpierw jednak przyjrzyjmy się kim w ogóle jest autorka takich tez. Amy Cuddy to amerykańska psycholożka społeczna ze stopniem doktora. Wykładała na kilku uniwersytetach, w tym na jednej z jednostek Harvardu. W roku 2010 z dwiema współpracowniczkami przeprowadziła eksperyment, którego wyniki i wnioski zaprezentowane w publikacji mówiły, że chwilowe przybranie dominującej i silnej postawy wskazującej na gotowość do walki (czyli np. postawy Wonder Woman, stąd popularne nawiązanie do niej w mediach opisujących badanie Cuddy, jak i przez samą Cuddy) powoduje zwiększenie stężenia testosteronu we krwi, a zmniejszenie stężenia kortyzolu (hormonu stresu). Psycholożka popularyzowała tezę o pozie dodającej odwagi m.in. na wykładzie popularnonaukowym TED w 2012 roku, który miał ponad 40 milionów wyświetleń.

Amy Cuddy
Amy Cuddy podczas wystąpienia w 2011 roku. Autor: Erik (HASH) Hersman

Przez jakiś czas motywacyjni, coachingowi czy mentoringowi guru mogli wykorzystywać badanie do swoich propagandowo-zarobkowych celów. Nie trwało to jednak zbyt długo, gdyż w roku 2014 inna ekipa badawcza powtórzyła ten eksperyment, czyli przeprowadziła jego replikację, o odmiennej nieco metodologii. Zwiększono próbę badanych i zrobiono podwójną ślepą próbę. Wyniki nie pokazały, by przyjmowanie pozy Wonder Woman zmieniało poziom hormonów tak, jak opisała to Amy Cuddy. Ziarnko niepewności co do pierwotnego eksperymentu zostało zasiane. Psycholożka i współautorki jej pracy odpowiedziały, że 33 inne prace pokazywały podobne wyniki do wyników ich eksperymentu. Słowa te do serca wzięli sobie naukowcy z Uniwersytetu w Pensylwanii, którzy przeprowadzili metaanalizę tychże badań i opublikowali ją na blogu „Datacolada”, a następnie w czasopiśmie naukowym. Jej wyniki pokazały, że 33 publikacje wcale nie potwierdzają tez Amy Cuddy i współautorek – wykazują bardzo słaby lub żaden efekt postawy Wonder Woman na stężenie testosteronu i kortyzolu.

Co było dalej? Amy Cuddy, tym razem już bez pierwotnych współautorek, ale z innymi naukowcami z Harvardu, odpowiedziała z przeglądem kolejnych 55 prac, które miały sprzyjać jej tezie. Także tym razem naukowcy z „Datacolady” sprawdzili pracę Cuddy pokazując, że jej analiza jest nieprzydatna, ponieważ uwzględnia tzw. outliersy, czyli zapisy znacznie odstające od normy, będące najpewniej wynikiem błędu np. pomiarowego. Wszystko to działo się już w roku 2017, a kolejne replikacje także nie powtórzyły wyników Amy Cuddy. Jedna z współautorek oryginalnej publikacji z 2010 roku sama przyznała, że obecnie nie zgadza się z tezą o sile pozowania na Wonder Women. Sprawa ta nie wygląda wprawdzie na fałszerstwo, ale z pewnością na słabo przeprowadzone badanie, a następnie bronienie jego wyników i wniosków poprzez różnego rodzaju statystyczne manipulacje. Eksperyment ten oraz początkowo ciepłe przyjęcie jego wyników także składa się na obecny kryzys w psychologii.

Prowokacja obnażająca słabość części systemu publikacyjnego w nauce

Pod koniec chciałbym jeszcze napisać o głośnych ostatnio prowokacjach. Jedną przeprowadzili polscy naukowcy – Piotr Sorokowski, Agnieszka Sorokowska, Emanuel Kulczycki i Katarzyna Pisanski. Stworzyli oni fikcyjną postać – Annę Olgę Szust (Annę O. Szust) – i rozesłali jej fikcyjne CV do różnych czasopism naukowych w ramach rekrutacji na redaktora. Okazało się, że sporo naukowych periodyków przyjęło fałszywą postać do redakcji. Były to w znacznym stopniu czasopisma drapieżne, czyli publikujące czyjeś artykuły w zamian za zapłacenie pieniędzy przez autora. Ich celem jest zarobek, publikowanie wszystkiego jak leci, byle otrzymać za to gotówkę. Niektórzy naukowcy celowo publikują w takich czasopismach, by nabić sobie liczbę publikacji, za którą są oceniani. Inni natomiast dają się po prostu nabrać, nie wiedząc że mają do czynienia z czasopismami drapieżnymi. Jest to wprawdzie problem dotykający wielu dziedzin nauki – nie tylko psychologii – ale świetnie uwidacznia problem w tej dziedzinie nasilony.

Udana prowokacja wobec gender studies

Druga sprawa dotyczy gender studies, czyli interdyscyplinarnego obszaru badań nad płcią kulturową. Jest to wprawdzie w znacznym stopniu dział humanistyczny czyli humanities, a nie science. W dosłownym znaczeniu nie jest więc nauką taką jak matematyka, fizyka, chemia, biologia, medycyna, farmacja, dietetyka czy niektóre dyscypliny psychologii i socjologii. Psychologia jest weń jednak mocno zaangażowana (a gender studies może skupiać w sobie także biologię i socjologię – to taka wieloperspektywiczna mieszanka), a sama prowokacja częściowo także do niej się odnosi.

Helen Pluckrose badająca teksty religijne na temat kobiet z okresu średniowiecza, dr Peter Boghossian będący filozofem oraz dr James Lindsay – matematyk – przeprowadzili prowokacje, których skutki były druzgocące dla czołowych, jednych z najważniejszych czasopism dla obszaru gender studies – znaczna część nabrała się bez problemu. Sprawa jest więc dodatkowo o tyle niepokojąca, że na prowokację złapały się nie czasopisma drapieżne, słabe i bez dobrej reputacji, lecz wręcz przeciwnie.

Gender studies prowokacja
James Lindsay, Peter Boghossian i Helen Pluckrose. Za: Mike Nayna

Wspomniani badacze oraz badaczka stworzyli 20 publikacji, których autorami były fikcyjne postacie, a ich treść była zmyślona. Te prace, które były bardziej science (czyli naukowe), obudowano w błędną statystykę albo wyciągnięto wnioski, które miały się nijak do badania. Z kolei publikacje z gender studies, będące bardziej w obszarze humanities, były absurdalne i nieetyczne. Przykłady? Zmyślone obserwacje dotyczące krycia suczek przez psy w parku jako dowód na to, że parki to miejsca sprzyjające seksizmowi oraz – w innym artykule – teza, że rzadkość wykorzystywania dildo przez heteroseksualnych mężczyzn wynika ze strachu przed homoseksualizmem i transseksualizmem. Jeśli zaś chodzi o tę bardziej humanistyczną część gender studies, to było to na przykład przełożenie do publikacji „Mein Kampf” (tak, tego który napisał Adolf Hitler), ale zamiast słownictwa nacjonalistycznego zastosowano slang radykalnego feminizmu, czy – w kolejnym artykule – stworzony przez program komputerowy tekst bez sensu, napisany rzekomo przez rozwiedzioną feministkę.

Tak poważna kompromitacja młodej dziedziny, jaką jest gender studies, nie umknęła mediom i komentatorom. Dr Tomasz Witkowski ostro wypowiada się na temat jakości badań i wiarygodności publikacji z zakresu gender studies. „Pluckrose, Lindsay i Boghossian po raz kolejny w historii nauki pokazali, że król jest nagi. O ile jednak ich poprzednicy (np. Alan Sokal lub David Rosenhan) podejmowali pojedyncze próby zdemaskowania niektórych naukowych nadużyć, prowokacja tych uczonych z ogromnym rozmachem w systematyczny sposób obnażyła pseudonaukowe praktyki w całej dziedzinie gender studies. Powinno to wstrząsnąć światem nauki i stać się impulsem do gruntownej rewizji sposobu jej uprawiania w tym obszarze. Nie wstrząsnęło. Silniejsze okazały się stare mechanizmy obronne i sprawdzone wymówki” – podsumowuje ekspert. Nie znaczy to, że badania nad płcią kulturową są bez sensu, ale że ich autorzy oraz redaktorzy czasopism do nich kierowanych powinni fundamentalnie zrewidować swoje podejście: odrzucić ideologizację, obostrzyć sposób prowadzenia badań i zempiryzować je na ile to możliwe, a także drastycznie zwiększyć jakość systemu recenzji prac naukowych przed publikacją.

Psychologia kiedyś i dziś

Należy pamiętać, że psychologia jest młodą dziedziną nauki, co często czyni jej ocenę łagodniejszą. Czy taka ulga jest słuszna i uzasadniona? Ja nie potrafię zdecydowanie odpowiedzieć na to pytanie. Uważam natomiast, że krytyka jest w pełni zasadna. Gdyby nie kryzys w psychologii dotyczący metodologii czy systemu publikacji wyników badań, zapewne nie doszłoby do tylu fałszerstw oraz manipulacji, a prowokacje nie udałyby się, przynajmniej nie na taką skalę. Postęp jest wyraźny – psychologia przeszła od tradycyjnej, znacząco pseudonaukowej (choć nie w pełni) psychoanalizy do prowadzenia poważnych, dobrych metodologicznie eksperymentów empirycznych. Kiedyś nauki o zdrowiu psychicznym uznawały homoseksualizm za chorobę, dziś zaś często jako pierwsze zwracają uwagę, że homoseksualizm to nie choroba ani zaburzenie czy dewiacja seksualna. Terapie psychologiczne podlegają badaniom klinicznym. Nie jest więc tak, że psychologia to nieprzydatna dziedzina. Trzeba natomiast krytykować, jeśli jest za co, i stanowczo mówić o patologiach, aby jak najszybciej się ich pozbyć.  

Prowadzenie bloga naukowego wymaga ponoszenia kosztów. Merytoryczne przygotowanie do napisania artykułu to często godziny czytania podręczników i publikacji. Zdecydowałem się więc stworzyć profil na Patronite, gdzie w prosty sposób można ustawić comiesięczne wpłaty na rozwój bloga. Dzięki temu może on funkcjonować i będzie lepiej się rozwijać. Pięć lub dziesięć złotych miesięcznie nie jest dla jednej osoby dużą kwotą, ale przy wsparciu wielu staje się realnym, finansowym patronatem bloga, dzięki któremu mogę poświęcać więcej czasu na pisanie artykułów.


Literatura
Blum, B. Ranger Games: a story of soldiers, family and an inexplicable crime. (2018).
Carney, Dana R., Amy JC Cuddy, and Andy J. Yap. "Power posing: Brief nonverbal displays affect neuroendocrine levels and risk tolerance." Psychological science (2010).
Garrison, Katie E., David Tang, and Brandon J. Schmeichel. "Embodying power: A preregistered replication and extension of the power pose effect." Social Psychological and Personality Science (2016).
Gilbert, Daniel T., et al. "Comment on “Estimating the reproducibility of psychological science”." Science (2016).
http://datacolada.org/37
http://www.sciencemag.org/news/2007/10/ig-nobel-prizes-stranger-fiction
https://news.stanford.edu/pr/97/970108prisonexp.html
https://psycnet.apa.org/record/2014-20922-002
https://purl.stanford.edu/wn708sg0050
https://retractionwatch.com/2011/12/01/science-drops-other-shoe-in-stapel-case-retracts-recent-paper-on-chaos
https://retractionwatch.com/2018/09/19/jama-journals-retract-six-papers-by-food-marketing-researcher-brian-wansink
https://www.dutchnews.nl/features/2011/09/meat_eaters_absolved_professor
https://www.huffingtonpost.co.uk/entry/richard-dawkins-peter-boghossian_uk_5c35c152e4b0dbd06601c755
Klein, Richard A., et al. "Many Labs 2: Investigating variation in replicability across samples and settings." Advances in Methods and Practices in Psychological Science (2018).
Makel, Matthew C., Jonathan A. Plucker, and Boyd Hegarty. "Replications in psychology research: How often do they really occur?." Perspectives on Psychological Science (2012).
Martin Enserink. "Dutch University Sacks Social Psychologist Over Faked Data". Science Magazine (2011).
Open Science Collaboration. "Estimating the reproducibility of psychological science." Science (2015).
Ranehill, Eva, et al. "Assessing the robustness of power posing: No effect on hormones and risk tolerance in a large sample of men and women." Psychological science (2015).
Siğirci, Özge, and Brian Wansink. "RETRACTED ARTICLE: Low prices and high regret: how pricing influences regret at all-you-can-eat buffets." BMC Nutrition (2015).
Smith, M. "Going in Through the Back Door: Challenging Straight Male Homohysteria, Transhysteria, and Transphobia Through Receptive Penetrative Sex Toy Use." Sexuality & Culture (2018).
Sorokowski, Piotr, et al. "Predatory journals recruit fake editor." Nature News (2017).
Tim van der Zee, Jordan Anaya, and Nicholas JL Brown. "Statistical heartburn: an attempt to digest four pizza publications from the Cornell Food and Brand Lab." BMC Nutrition (2017).
Wilson, Helen. "Human reactions to rape culture and queer performativity at urban dog parks in Portland, Oregon." Gender, Place & Culture (2018).
Łukasz Sakowski. Czytaj więcej
    Skomentuj na blogu
    Skomentuj na facebooku

26 komentarze :

  1. To, ze w danej dziedzinie popełnia się błędy, jeszcze nie musi dyskredytować calej dziedziny. Równie dobrze można by na przykład likwidować ortopedię, bo jeszcze w połowie XX wieku stosowano drewniane protezy. Albo wyrzucić astronomię na śmietnik, bo kiedyś była ściśle związana z astrologią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja nie dyskredytuję tutaj całej dziedziny.

      Usuń
    2. @anonim
      1. Nie chodzi w tym tekście o to, że "popełnia się błędy" i z ich powodu "dyskredytuje to całą dziedzinę". Po cóż ta manipulacja? Problem w psychologii nie polega na tym, że "popełnia się błędy" - takie stwierdzenie nie mówi, ile się ich popełnia, dlaczego się je popełnia, jak się reaguje na popełniane błędy.
      Gdyby nie manipulować po Twojemu, należy zauważyć, że powyższy tekst mówi o tym, że popełnia się fałszerstwa, a błędów broni się manipulacjami. Reakcją na błąd nie jest dostateczna poprawa procedur, jest nią natomiast często zamiatanie problemu pod dywan. I to już dyskredytuje całą dziedzinę.
      2. "Równie dobrze" jest mocnym określeniem, obrońco oszustów, skoro podajesz zupełnie nieprzystające przykłady. Otóż astronomia była przez większość swego istnienia związana z astrologią. Gdyby była nadal, dyskredytowałoby to całą tę dziedzinę. Nastąpiło jednak jasne odcięcie się od błędów i poprawa metodologii. Wykrycie błędów nie jest ignorowane dla zachowania prestiżu dyscypliny i autorytetów. Drewniane protezy natomiast mogą być najlepszym, co da się w danych czasach zrobić. Dyskwalifikowałoby ortopedię poprzestawanie do dziś na drewnie, gdy mamy możliwość dokonania ulepszeń - dlatego szkodzi psychologii trwanie w błędzie i niewdrażanie odpowiednich procedur naprawczych.
      3. Bowiem o psychologii nie można powiedzieć, że się od swoich błędów odżegnuje. Wielu psychologów działa analogicznie do astrologów i szamanów - operują żargonem, autorytetem, manipulują danymi, popełniają błędy poznawcze. Póki ich to w obrębie dziedziny nie kompromituje, ale są bronieni przez środowisko, jest to dyskredytujące dla całego środowiska.

      Usuń
    3. "Ale ja nie dyskredytuję tutaj całej dziedziny."

      Tytuł sugeruje coś kompletnie innego. Nie chcesz, żeby ludzie uważali że dyskredytujesz całą psychologię to nie pisz klickbaitowych tytułów w stylu "Upadek psychologii?" :P Można by było podobny artykuł odnieść do innych dziedzin nauki, ale jakoś nie napiszesz o "upadku nauki" :P Ludzie to całkowicie źle odbiorą i już w ogóle nie będą chcieli na terapie chodzić, chociaż potrzebują.

      Usuń
  2. A jak tam w kwestii psychoanalizy? Czytalem kiedys "Wstep do psychoanalizy" Freuda i pomimo, ze pewne tezy wydaly mi sie kontrowersyjne, to jednak pewne elementy dot. interpretacji snow byly jak dla mnie bardzo trafnymi wnioskami, ktorych prawdziwosc bylem w stanie zweryfikowac na wlasnym przykladzie. Potem jednak dowiedzialem sie, ze psychoanaliza to tak naprawde pseudonauka i nie da sie jej sfalsyfikowac, choc jestem ciekaw czy naprawde z freudowska interpretacja snow, pomylek i natrectw jest az tak zle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm... Powiem jak ja to widzę :) Z tego, co wiem, Freud zajmował się tzw. studium przypadku. Zatem trzeba pamiętać, że uogólnianie wyników uzyskanych na podstawie jednostek nie jest prawidłowe, mamy ryzyko błędów. Dodatkowo, osoby które trafiały do Freuda, nie były dobierane losowo- czy w tamtych czasach chodziły tam osoby uważające się za "zdrowe"? Warto też zastanowić się nad tym, że Freud stosował sugestię, wiemy też trochę o zjawisku fake memories (wszczepianie wspomnień?- w Stanach Zjednoczonych były z tej instancji głośne sprawy..). Ponoć notatki Freuda nt. pacjentów nie były zgodne z rzeczywistością. Zarzucano mu, że przykłady zmyślił. Mogło dochodzić do nadinterpretacji ze strony psychoterapeuty. Taki wniosek, który można wyciągnąć z tego posta to to, że badacze czasem nie dążą do prawdy, a potwierdzenia swojej hipotezy. Z Freudem mogło być podobnie. Mamy w temacie "Freudowym" wiele zagwozdek, ale także wiele ciekawych wniosków- chociażby istnienie mechanizmów obronnych czy procesy nieświadome. Radzę jednak, by starać się mimo wszystko zachować nutkę krytyki, nie zaszkodzi na pewno :) Czytając różne książki odsyłają nas do coraz to nowych źródeł, czasem może się okazać, że to ślepy zaułek. Ale nie traćmy wiary..:P Książka z której przeczytałam kilka ciekawostek to Historia współczesnej psychologii ,Schultz, Schultz.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. @Wilhelm
      Jak zweryfikować? Czy nie czasem poprzez systematyczne popełnianie błędu konfirmacji?

      O przyzerowej jakości terapii pisze w listach sam Freud (zrozumieli to jego zwolennicy, cenzurując jego pisma). Późniejsze badania potwierdzają. Witkowski w "Zakazanej psychologii" opisuje różne patologie oparte na psychoanalizie, na przykład wmawianie "wypartych" wspomnień.

      Za każdym razem, gdy ktoś dostarcza model funkcjonowania czegokolwiek (psychiki, przepływu cieczy, silnika rakietowego), model musi dostarczać przewidywań, które da się sprawdzić: rozbieżność z przewidywaniami świadczy o nieadekwatności modelu.
      Model psychoanalityczny jest niemożliwy do obalenia - na wzór inkwizycji, badany jest "winny" jeśli zaprzecza winie lub gdy winę potwierdza - nie istnieją zjawiska, po których psychoanalityk mógłby się zreflektować, że błądzi. Każde, najbardziej nieprzewidywalne dane zostaną uznane przez teorię za dowód poprawności teorii. Dlatego to pseudonauka.

      Usuń
  3. Te wszystkie wymienione problemy dotyczą nie tylko psychologii, ale i innych nauk empirycznych. Dlaczego więc martwić się akurat o psychologię? Czemu nie spytać czy w ogóle nauka jest w kryzysie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Anonim
      Podobnie głód dotyczy milionów ginących w Afryce i Azji i mnie, bo wczoraj nie jadłem śniadania z braku czasu. Po co zajmować się Afryką?

      Całe szczęście naukę od kilku tysięcy lat uprawia się ze świadomością, że istnieje skala zjawisk i nie wrzuca się do jednego worka wszystkiego, by pisać jakieś naiwne ogólniki. ;)

      Usuń
    2. Dokładnie w punkt. Artykuł dotyka kwestii etyki i wiarygodności nauki jako takiej. Czemu więc drogi autorze skupiłeś się tylko na psychologii?

      Usuń
    3. Zapewne ciężko stworzyć artykuł, który obejmowałby swoją treścią - jednocześnie pozostając w miarę szczegółowym - krytykę wszystkich nauk empirycznych :)

      Usuń
    4. Pewnie ciężko napisać artykuł o przekrętach we wszystkich dziedzinach, ale akurat w psychologii, naprawdę takie to ważne?? Czym są koszty społeczne i ekonomiczne badania Zimbardo w porównaniu do ściemnionego badania skuteczności terapii przeciw rakowi. Jak dla mnie to pisanie o swoim głodzie bo śniadanie zbyt małe podczas gdy miliony dzieci w Afryce...

      Usuń
    5. Nauka nie jest w "kryzysie", chyba że wierzy się w "objawiające prawdę" filmiki na Uniwersytecie Jutuba.
      Problemy w nauce są. Punktoza i idący za nią brak chęci publikowania wyników negatywnych (bo fajniej pokazać że coś jest, a nie że eksperyment się nie udał) i replikacji (bo fajniej pokazać coś nowego). Brak pieniędzy na badania podstawowe (bo rządy tną kasę na naukę, a korporacja chce nowy lek na miażdżycę albo szybszy procesor a nie rozwiązywanie zagadek istnienia z których może takie leki i procesory wynikną ale nie wiadomo kiedy i czy na pewno u nas). Trochę się tego by zebrało, ale generalnie jest nie tak źle. A skoro badania nad rakiem są "ściemnione", to dlaczego dzisiaj udaje się wyleczyć nowotwory na które ludzie kiedyś umierali? Bo wiesz, nowe chemioterapeutyki jak sama nazwa wskazuje są nowe, a lewoskrętna witamina C istniała zawsze...

      (Oczywiście, w medycynie, a dokładniej w farmacji też idealnie nie jest. Patenty i monopole na leki powodują absurdalne pompowanie cen - tak, wiem że wynalezienie leku kosztuje, ale system już dawno przestał chronić zwrot tych kosztów a zaczął pozwalać na patologie. Ponadto komercjalizacja badań nad lekami powoduje, że prowadzi się prace nad tym co generalnie się opłaca, czyli choroby chroniczne, w tym nowotwory wygrywają, a antybiotyków zaczyna brakować).

      Problem z psychologią jest poważniejszy niż w stricte "ścisłych" dziedzinach.

      Usuń
    6. Poważniejszy? Co jest podstawą takiego twierdzenia? Porównaj na przykład wpływ na społeczeństwo eksperymentu Zimbrado z doniesieniami Andrew Wakefielda, chociażby na naszym rodzimym gruncie. Jakoś efektów eksperymentu więziennego za bardzo nie widzę, natomiast ściemnione badania szczepienia-autyzm zbierają żniwo na szeroką skalę do tej pory, chociaż wiadomo już od dawna, że Wakefield fabrykował wyniki. Jak dla mnie ryzyko powrotu epidemii i zgony dzieci antyszczepionkowców to jednak większy kaliber niż chwila zadumy nad posłuszeństwem.

      Albo cały przemysł ghostwritingu finansowany przez firmy farmaceutyczne, które piszą artykuły z badań z tak opracowaną metodą, że wynik wychodzi jak powinien i z narzuconym wnioskiem, po czym opłacają znanych naukowców, żeby udawali, że to ich własne badania? Nie ma chyba nigdzie tak zorganizowanych przewałów na tak dużą skalę jak w medycynie.

      Usuń
  4. Eksperyment Zimbardo jest o tyle smutny przypadkiem, iż wielu innych poważanych naukowców i pisarzy zajmujących się psychologią często przytaczało jego badania w formie argumentacji do przedstawianych w swoich pozycjach tez. Jak teraz zrewidować całą swoją posiadaną wiedzę na temat psychologii i w jaki sposób szukać odpowiednich źródeł? Przydałaby się jakaś lista względnie "bezpiecznych pozycji", skoro nawet podręczniki akademickie często posługiwały się przykładem eksperymentu Zimbardo i niektórzy mogą czuć się nieco zdezorientowani.

    OdpowiedzUsuń
  5. Eksperyment Zimbardo jest o tyle smutnym przypadkiem, iż wielu poważnych naukowców i pisarzy książek o tematyce psychologicznej bardzo często przytaczały ten eksperyment jako argument dla wielu stawianych przez siebie tez. Psychologią interesuję się czysto hobbystycznie i nie mam w tej dziedzinie na tyle dużo kompetencji, aby móc bezproblemowo rozróżniać pozycję, których powinienem się wystrzegać od tych, które wciąż są względnie "bezpieczne" przed wpływami pseudonauki. W jaki sposób stosunkowo łatwo i bez konieczności czytania całych książek/artykułów oceniać ich rzetelność, gdy często nawet podręczniki akademickie okazują się nie być nieskazitelne? Przydałaby się jakaś lista podręczników relatywnie merytorycznych dla osób zielonych w tym temacie, takich jak ja.

    OdpowiedzUsuń
  6. Naprawdę czekałam, kiedy na którymś blogu ogólnonaukowym, który sledśl, pojawi się coś o psychologii. No i jest! I zrobiło mi się smutno... Trochę tak jakby jedyny artykuł o medycynie na jakimś blogu napisać w duchu "Upadek medycyny? Czy medycyna jest w kryzysie? Przypadki manipulowania badaniami i medycyna alternatywna". Nie tędy droga :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to bylby swietny artykul - medycyna jest w poteznym kryzysie - mniej w naukowym, chociaz na styku nauki i biznesu badania sa przeprowadzane czasem w sposob budzacy watpliowsci, ale bardziej w kryzysie wizerunkowym. Ludzie przestali ufac zinstytucjonalizowanej medycynie. Ufaja za to bioenergoterapeotom i szamanom internetowym. I co - nie pisac o tym? O tym trzeba pisac. To samo z psychologia. Zawsze mialem sporo zastrzezen do traktowania badan psychologicznych przez swiat nauki jako pewnego rodzaju dogmatow. A przeciez badania psychologiczne to nader delikatna sprawa - przeprowadzenie ich w odstepie 10 lat moze drastycznie zmienic wyniki ze wzgledu na odmienne warunki kulturowe czy nawet pogodowe. Psychologia moze uogolniac pewne trendy, moze sygnalizowac istnienie zjawisk, ale ze wzgledu na zlozonosc zaleznosci pomiedzy swiatem wewnetrznym i zewnetrznym czlowieka nigdy nie bedzie w stanie podac ostatecznych wnioskow - te beda bowiem ewoluowaly wraz z czlowiekiem jako gatunkiem. Znam psychologow, ktorzy dumni sa z tego, ze ich dziedzina jest 'intuicyjna' - ale jesli taka jest, to znaczy, ze tak naprawde nie jest nauka.

      Usuń
    2. Czy o tym pisać? Pewnie. Ale pisanie o ogólnym, całościowym kryzysie medycyny przez pryzmat np. altmedów - to już mogłoby budzić mój sprzeciw, szczególnie jeśli byłby to jedyny wpis traktujący o medycynie na całym blogu.
      Według mnie (bo też nie jestem specjalistą w dziedzinie, czasem hobbistycznie zgłębiam) psychologia ma swój solidny naukowy trzon. I właśnie wskazywania tego trzonu mi brakuje w przekazie. Tak żeby móc odróżniać psychologię od "psychologii", ośrodki terapeutyczne, opierających się na sprawdzonych naukowo metodach, superwizji etc. od "ośrodków terapeutycznych" (albo lepiej - coachingowych) uprawiających swoiste czary-mary, itd. itp.

      Usuń
  7. "Tak poważna kompromitacja młodej dziedziny" - dla porządku dobrze by było jednak wspomnieć, że na 20 przygotowanych artykułów 3 zostały opublikowane, trzy przyjęte a reszta albo nadal była recenzowana albo odrzucona w chwili ujawnienia prowokacji. Co mogłoby wskazywać na to, że przynajmniej w części czasopism mechanizm redakcji jednak działał.

    Z Zimbardo problem polega na tym, że kłopotliwe elementy eksperymentu w sumie nawet on sam opisał w swojej książce, tylko nikt nie chciał zauważać, że w związek z tym podważa to wartość eksperymentu. Tak, napisał o tym, że za bardzo się zaangażował w eksperyment; tak opisał jak pokazywał studentom materiały z badań nad więźniami; tak, opisał relację jednego ze strażników, że wzorował się na jakiejś postaci i że sprawdzał na jak dużo mu pozwolą; tak, opisał że sam w ramach izolacji uczestników wprowadził upokarzający rytuał (wyjście do kibla z wiadrami na głowach). Tylko jakoś nie udało się nikomu połączyć jednego z drugim i zakrzyknąć, że król jest nagi.

    OdpowiedzUsuń
  8. Poza tym że ideologizacja nie jest wypaczeniem gender, ale cechą charakterystyczną, to z resztą mogę się zgodzić.

    Inna sprawa że powtórzenie badania i uzyskanie takich samych rezultatów jak to wymagane jest no w fizyce czy chemii, raczej w psychologii a zwłaszcza psychologii społecznej możliwe jak na razie nie jest , gdyż do czynienia mamy ze zbyt dużą ilością zmiennych, nie możliwych do kontrolowania.

    OdpowiedzUsuń
  9. Niestety, nawet pomijając czasopisma drapieżne, dzisiejszy system oceny czasopism i autorów jest zabójczy dla przyszłości nauki. Problem z replikacjami nie polega na tym, że się uczonym nie chce, on polega na tym, że replikacja nie jest badaniem oryginalnym. Ani nie przyniesie grantu badawczego (więc za co ją przeprowadzić) anie nie da się jej dobrze opublikować. Nie da się, bo nikt jej nie będzie cytował (cytuje się zawsze tych co opublikowali coś po raz pierwszy). Na cytowaniach zaś opiera się ocena czasopism i uczonych. To samo, w nieco mniejszym stopniu, dotyczy tzw. wyników negatywnych. Stawiamy jakąś hipotezę i potem okazuje się, że jednak tak nie jest. Znów, często są to wyniki ważne dla środowiska, ale słabo się cytuję, więc dobre czasopisma ich nie przyjmą. Punktoza zabija.

    OdpowiedzUsuń
  10. Akurat z tym genderem to było inaczej.

    Przede wszystkim nie były to wbrew twierdzeniom autorów "czołowe" czasopisma, wręcz przeciwnie, poza Sex Roles większość szura po dnie nawet w kategorii gender. Z kolei z siedmiu artykułów, które przeszły jeden to była poezja w czasopiśmie z gender poezją, trzy eseje w tym jeden na temat etyki hoaxów (tak! i wcale nie jakiś absurdalny) oraz trzy artykuły o badaniach empirycznych. Można się zastanawiać jaki ma sens wpatrywanie się godzinami w psie kutasy, ale skoro już ktoś to zrobił i ma ciekawe wyniki to dlaczego nie opublikować, może ktoś zreplikuje albo przynajmniej IgNobel będzie.

    Tylko że te niby badania zostały w stu procentach zmyślone. I dlatego teraz Boghossian oprócz wymarzonej mołojeckiej sławy ma postępowanie dyscyplinarne, a i ta sława głównie na breitbartach. Zresztą jakby ktokolwiek miał wątpliwości co do intencji tego hoaxu to można sobie przypomnieć, że rok wcześniej Boghossian właśnie z Lindsayem opublikowali artykuł o "konceptualnym penisie", ale tym ośmieszyli przede wszystkim siebie, bo wysłali go do drapieżnego czasopisma.

    Krótko mówiąc wybrali sobie łatwy cel (bo gender to jest ideologiczna pseudonauka) ale i tak trafili kulą w płot.

    OdpowiedzUsuń
  11. Autora proszę o wyjaśnieniem na czym polega naukowość pojęcia choroby? Czym choroba różni się od stanu faktycznego, który jest niepożądany?

    OdpowiedzUsuń
  12. CHAKRAVANT piszesz "skoro badania nad rakiem są "ściemnione", to dlaczego dzisiaj udaje się wyleczyć nowotwory na które ludzie kiedyś umierali?"

    Kiedyś liczba zgonów na raka w porównaniu z aktualną liczbą takich zgonów była dużo niższa. Teraz mamy ogromny wzrost zachorowalności na raka i prognozy pokazują, że będzie coraz gorzej. A że niektórzy wychodzą z tego? tak, część wychodzi. A dlaczego wychodzi? hmmm? dzięki wspaniałym lekarstwom, które funduje nam medycyna?Nie ma żadnych skutecznych medycznych leków na raka.

    Zresztą, świat się zmienia i ludzie coraz częściej dostrzegają, że nauka nie jest w stanie odpowiedzieć na wszystkie pytania. Bo nie jest. I dopóki trwa ewolucja dopóty nie będzie w stanie odpowiedzieć. I to jest ok. Dlaczego robimy z nauki boga? Dlaczego trudno jest nam przyjąć do wiadomości, że nauka jest w stanie wyjaśnić pewne rzeczy, a niektórych jeszcze nie jest w stanie wyjaśnić. Kiedyś na pewno odpowie ale wiadomo, wszystko jest procesem i człowiek najwidoczniej jeszcze nie osiągnął takiego poziomu ewolucji, żeby pojąć pewne rzeczy. Nauka jest tylko NARZĘDZIEM w rękach człowieka. Nie jest BOGIEM. Jeżeli czegoś nie da się wyjaśnić naukowo to nie znaczy, że tego nie ma, czy że takie zjawisko nie zachodzi. Znaczy to tylko tyle, że "naukowe" dowody jeszcze nie są wystarczające aby potwierdzić, czy zaprzeczyć danej hipotezie. A większość ludzi krzyczy jak w amoku: "NIE MA DOWODU TO NIE ISTNIEJE" "NIE DA SIĘ NAUKOWO POTWIERDZIĆ TO ZNACZY, ŻE TAKIE ZJAWISKO NIE ZACHODZI". I później mamy takich pseudo naukowców, którzy przerażeni wizją, że ich tezy zostaną obalone (no bo skoro kierując się powyższym przykładem, nie da się potwierdzić, to znaczy że tego nie ma) naciągają wyniki badań bo są przekonani co do słuszności swojej tezy. I może nawet ich tezy są słuszne, może tak jest, że przyjmując pozycję ciała jak Wonder Woman kobiety zyskują na pewności siebie itd. Kto powiedział, że to nie jest prawda? jedyne co wiemy, że nie udało się tego naukowo potwierdzić albo, że badania nie były rzetelnie przeprowadzone. I już. Tyle.

    OdpowiedzUsuń
  13. Może nie jest wcale tak źle.

    https://www.nytimes.com/2015/09/01/opinion/psychology-is-not-in-crisis.html

    https://www.psychologytoday.com/gb/blog/why-religion-is-natural-and-science-is-not/201606/is-there-replication-crisis-in-experimental

    OdpowiedzUsuń