GMO


National Institute of Mental Health
Mam wrażenie, że w Polsce w mediach dominuje promowanie postaw sprzeciwiających się stosowaniu GMO. Do dyskusji dopuszcza się zwykle osoby nie mające pojęcia w temacie, a naukowców, którzy wiedzą o czym mówią spycha się na margines. Organizacje antyGMO straszą rzekomym działaniem nowotworowym produktów stworzonych w ten sposób. W rzeczywistości zagrożenia takiego mimo kilkudziesięcioletnich badań nie stwierdzono. W tym wpisie chciałem przedstawić Wam różne ciekawe przykłady organizmów modyfikowanych genetycznie. Po co je stworzono, dlaczego i jakie modyfikacje poczyniono.

Łosoś AquAdvantage

Po wielu latach badań udało się
wprowadzić na amerykański rynek modyfikowanego genetycznie łososia. Jest on
triploidalny co oznacza, że posiada nie dwa zestawy chromosomów lecz trzy, a to
czyni go bezpłodnym uchylając tym samym obawy o ewentualny podbój środowiska
naturalnego. Tworząc tę rybę wykorzystano gen hormonu wzrostu z czawyczy (łososiowate)
oraz sekwencję promotora z węgorzycy. Ponieważ modyfikacje te pozwalają na
szybszy wzrost łososia, zmniejszają koszty hodowli i potrzebę wykorzystania
naturalnych zasobów.
łosoś AquaAdventage
łosoś GM i naturalny (mniejszy), źródło: www.cornichon.org

Złoty ryż

W ramach walki z niedożywieniem i
niedoborem witaminy A (zwłaszcza u dzieci) w biedniejszych krajach
rozwijających się stworzono ryż, w którego bielmie (materiale zapasowym dla
zarodka rośliny) syntetyzowana jest prowitamina A – beta karoten. Zawiera on
gen kodujący syntetazę fitotenu i gen kodujący desaturazę karotenu.
złoty ryż
złoty i zwykły ryż, International Rice Research Institute

Komary odporne na groźne dla ludzi patogeny

Chcąc zapobiec rozprzestrzenianiu
się chorób takich jak malaria czy denga, biotechnologowie stworzyli komary
odporne na wirusy (denga) i pierwotniaki (malaria), które je wywołują. Naturalna
ich forma (komary z rodzaju Anopheles)
jest wektorem, który zaraża ludzi, stwarzając zagrożenie dla milionów osób na
Ziemi. 
komary modyfikowane genetycznie
Anna Drexler i in., Activation of Akt Signaling Reduces the Prevalence and Intensity of Malaria Parasite Infection and Lifespan in Anopheles stephensi Mosquitoes

Danio pręgowany GloFish

danio glofish
www.glofish.com
Danio pręgowany jest rybką
zarówno domową – akwariową, jak i laboratoryjną. Pełni funkcję modelu
doświadczalnego w naukowych testach na zwierzętach. Jego zmodyfikowana
genetycznie odmiana jest pierwszym zwierzęciem, które będąc transgenicznym
mogło być sprzedawane jako domowe. Geny kodujące białka pozwalające na
fluorescencję (piszę w liczbie mnogiej, gdyż powstało wiele barwnych wersji)
pobierano z różnych parzydełkowców (meduz, koralowców). Powstanie danio GloFish
to nie jest widzimisię akwarystów, zmodyfikowana odmiana ma zastosowanie w
naukowych eksperymentach czy jako wskaźnik zanieczyszczenia zbiorników wodnych.

Kukurydza Bt (Mon810)

Jest to kukurydza zwyczajna z
genami kodującymi białka Cry, które
działają toksycznie na szkodniki. Dzięki temu nie trzeba stosować części (lub
żadnych) środków ochrony roślin, co zmniejsza koszty i jest przede wszystkim
korzystne dla zdrowia późniejszych konsumentów oraz dla środowiska. Trwają prace nad strategiami
uprawy, aby owady w wyniku ewolucji nie uodporniły się na owe toksyczne białko.
kukurydza bt mon810
www.nature.com

Ziemniak Amflora

To, podobnie jak kukurydzę Bt
wielu w Polsce może kojarzyć, bo to głównie na temat tych dwóch odmian było
głośno. Ziemniak Amflora charakteryzuje się produkcją skrobi składającej się
wyłącznie (lub głównie) z amylopektyny, bez amylozy (czyli modyfikujemy wstępnie skrobie na poziomie biologicznym dla celów przemysłowych, podobnie skrobie modyfikuje się chemicznie, bardzo często na etykietach dostrzeżecie w składzie: skrobia modyfikowana). W Unii Europejskiej możliwe jest
wykorzystanie tej wersji ziemniaka jako paszy. Wiele krajów zakazuje natomiast
uprawy, w tym Polska.
ziemniak amflora
BASFPlantScience, Wikimedia


Miniświnki

Zastanawiacie się pewnie po co
komu miniświnie. Głównym powodem ich stworzenia nie było zaoferowanie nowości
na rynku zwierząt domowych. Świnia jest dobrym organizmem modelowym do badań
naukowych, ale jej wielkość utrudnia wykonanie różnych doświadczeń. Dlatego
właśnie stworzono świnki, którym wyciszono geny kodujące białka łączące się z
hormonem wzrostu (czyli po prostu receptory tego hormonu), ograniczając tym
samym jej ostateczne rozmiary. Jak już zauważyliście, biotechnologiczne
modyfikacje genetyczne nie zawsze opierają się na przenoszeniu genów obcych dla
danego gatunku.
miniświnka
http://www.nature.com
Mówienie prawdy o GMO jest ważne
nie tylko dlatego, że dzięki niemu ważyć się mogą losy wielu ludzi i jakości
środowiska (większość przyczyn wdrożenia GMO na rynek wynikała z aspektów
związanych z ochroną środowiska i obniżeniem kosztów oraz zapobiegania chorobom
i leczenia, pamiętajcie na przykład, że współczesna insulina z leków pochodzi z
genetycznie modyfikowanych bakterii z przeniesionym genem kodującym ludzką
insulinę). Organizacje sprzeciwiające się GMO coraz częściej sięgają po
ostateczną broń, jaką jest terroryzm. W ostatnich latach nasilają się ataki
bombowe na konferencje biotechnologów czy palenie eksperymentalnych plantacji.
Osoby deklarujące chęć obrony środowiska stają się tym samym ekoterrorystami.
Jak się okazuje, za ludźmi
sprzeciwiającymi się stosowaniu GMO stoją też często producenci „bio”, dla
których GMO może być w pewnych aspektach konkurencją. Udokumentowano przypadki
gdzie naukowcy za łapówki fałszowali
wyniki badań bądź same badania robili niezgodnie z metodologią naukową, byle
tylko wykazać szkodliwość GMO. Jeśli ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości co do
tego czy powinniśmy, jako Europejczycy, zacząć stosować GMO, jeśli to
potrzebne, niech odpowie sobie na pytanie czy woli żywność opryskiwaną
szkodliwymi insektycydami, czy GMO, u których nie wykazano żadnej szkodliwości (DNA jest przez nas trawione w przewodzie pokarmowym, zatem zmodyfikowane sekwencje nie mogą nam zaszkodzić, bo zostają rozłożone) i bazując na wiedzy z biologii i dedukcji – szkodliwość taka (która
miałaby wynikać z samego tylko faktu, że dany produkt pochodzi z GMO) nie
zostanie udokumentowana.

Chcesz wesprzeć rozwój mojego bloga? Możesz to zrobić zostając jego patronem tutaj.

 

 

bioksiążka

 

Najnowsze wpisy

`

Liczba komentarzy: 65 na temat “GMO które warto znać

  1. Ciekawy wpis, rzeczywiście wszędzie straszą tym GMO, w reklamach śpiewają o jajkach bez GMO, ostatnio testowałam kawy na których wyraźnie było zaznaczone, że są bez GMO. A z Twojego postu wynika że to GMO jest całkiem pozytywne i dobre dla ludzkości, już sama nie wiem co o tym myśleć, kolejny trudny temat :).
    A tą mini świnkę chętnie bym przygarnęła :D.

    1. A z tego co kojarzę, to ta reklama właśnie została ukarana (bądź oficjalnie skrytykowana, nie pamiętam teraz) przez odpowiednią instytucję z dwóch powodów: sugerowała, że inne jaja w Polsce są GM oraz sugerowała, że same GM są szkodliwe, choć nie są.

    1. Brak badań niezależnych. Rośliny transgeniczne to nowe rośliny – często zawierają toksyczne białka. Soja transgeniczna z genem BT wywołuje upośledzenie trzustki i wątroby. Kukurydza mk603 zmiany morfologiczne. Samo zdrowie. Ziemniak z genem BT w USA wycofany powodował schorzenia w organizmach. Powoduje zamiany patomorfologiczne w wątrobie trzustce i jecie cienkim. Wprowadzenie roślin transgenicznych likwiduje głód na świecie (np ryż złoty z wit A) Prof. Dufee wykazał, że po kilku latach jest zmniejszenie plonu. Pyłki z roślin transgenicznych szkodzą owadom pożytecznym

    2. Populizmy i manipulacje opowiadasz. Oczywiście, że są badania niezależne, ale tak naprawdę jeśli metodyka eksperymentów jest prawidłowa, to nawet jak są 'zależne', nie może być elementem krytyki. Cała reszta to zbiór pospolitych półprawd z podkręceniem ich aby siać nieuzasadnioną grozę.

    3. Zapomnieliście jeszcze o łososiu. Ryba z zmienionymi genami charakteryzuje się lepszym przyrostem masy, co do tego muszę się zgodzić. Jednak w wyniku zmian ma zmniejszone okrywy skrzeli i nienaturalnie wykrzywioną szczękę (jest ona cały czas otwarta). Powoduje to zmniejszenie odporności na choroby i pasożyty, a co za tym idzie zwiększenie dawki antybiotyków i lekarstw, jakie muszą otrzymać. Im większa ryba, tym więcej tkanki tłuszczowej w której magazynują się toksyny. Smacznego i zdrowego obiadu życzę.

    4. Prawda jak taka, że im szybciej ryba osiąga stan zjadalności tym dla konsumenta lepiej. Np. taki tuńczyk, który dorasta wiele lat "na wolności", w ciągu swojego żywota gromadzi w swoim organizmie calą masę rtęci, dioksyn i innych niekorzystnych substancji. Reasumując lepiej zjeść szybko rosnącego łososia, który nie zdążył wchłonąć tego cośmy wpuścili do wód, zamiast czekać na zwykłego łososia z wysoką zawartością metali.

  2. Jeśli nie wiadomo, o co chodzi (z GMO), na pewno chodzi o pieniądze. Moim zdaniem zalew żywności, bo przecież ta modyfikowana daje lepsze wyniki również ilościowo, spowodowałby obniżenie jej cen. Nic więc dziwnego, że producenci nie chcą do tego dopuścić.

  3. Właśnie ostatnio szukałam informacji o GMO, bo moja znajoma ( słuchająca wiadomo jakie radio ) była przekonana o szkodliwości i rakotwórczym działaniu takowej żywności. Żadne tłumaczenia nie pomogły. Dzięki za wpis 🙂

  4. problem w GMO jest taki że rośliny GMO nie sieją się…Ich nasiona są nic nie warte. Aby mieć kolejnego pomidora trzeba będzie..kupić nasiona…i tak w koło..Oczywiście zwierzęta modyfikowane to coś ciekawego,ale człowiek ma zbyt małą wiedze aby ingerować w naturę. Kiedyś ingerował na jakiejś wyspie..bawił się ptakami i królikami z tego co pamietam i doprowadził ją do katastrofy. Co to była za wyspa ?

    1. O nie, nie. Pierwsza rzecz, to rośliny GMO niekoniecznie muszą być bezpłodne. Takimi się je celowo czyni aby nie dokonały inwazji w środowisku naturalnym, aby nie zaburzyły łańcucha pokarmowego, aby nie pozwoliły szkodnikom ewoluować na ich podstawie. Druga sprawa, to na temat GMO wiemy tyle by móc stwierdzić, że odpowiednie stosowanie jest bezpieczne i przestrzeganie w tym momencie argumentem o zabawie w Boga czy naturę jest zwykłym populizmem.

    2. Odmiany uprawne GMO są płodne, tylko że potomstwo niekoniecznie musi mieć tak dobre właściwości jak pierwsze pokolenie (rośliny mają tendencję do tracenia wszczepionych genów w następnych pokoleniach). Kupowanie coraz nowych roślin dotyczy upraw odmian patentowanych. Tylko że obecnie podobnie jest w uprawami konwencjonalnymi, których wiele też jest objętych patentem.

      To zresztą zabawne – przeciwnicy GMO z jednej strony straszą niekontrolowanym rozsiewaniem się roślin a z drugiej są przeciwni tworzeniu odmian niepłodnych.

      ps. Siewki arbuzów bezpestkowych też trzeba kupować co roku i nikt nie protestuje.

    3. Banany, które jemy, też są bezpłodne (nie zawierają nasion). Rozmnaża się je wegetatywnie.

      A jeśli chodzi o konieczność kupowania ziaren zmodyfikowanych roślin – nie znam się na rolnictwie, ale z tego co słyszałem rolnicy i tak muszą kupować ziarna "zwykłych" odmian zboża (ponoć takie są przepisy, że nie wolno im sobie zostawiać własnych ziaren do wysiewu). Nie wiem jednak, na ile jest to prawda i byłbym bardzo wdzięczny, gdyby ktoś mógł to zweryfikować.

    4. Arku – nie przepisy, ale umowy z dostawcami – zresztą, problem nie tkwi w samym "zostawianiu" – zboża to trawy a trawy są wiatropylne, więc szlachetne wysokoplenne odmiany, na drugi rok już są "skażone" innymi, nieszlachetnymi odmianami, a na trzeci dają o połowę mniejszy plon niż pierwotnie, albo jeszcze gorzej.
      Choć faktycznie, umowy są skonstruowane w ten sposób, że pomimo zabezpieczeń "biologicznych" każdy materiał siewny czy rozsadowy chroniony jest prawami autorskimi (patentowanie DNA) i jako taki nie może być powielany. Były już o to procesy tak w UE jak i w USA – w każdym znanym mi przypadku wygrywała korporacja.

  5. O tak, temat rzeka 🙂 Po studiach biotechnologicznych GMO nie jest mi obce i nieraz się uśmiałam czego to ludzie nie wymyślili na ten temat i jak mała jest ich wiedza. Najgorsze jest to, że media szukają tanich sensacji i gdy opublikowano taki oto artykuł – http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/szczury-karmione-przez-cale-zycie-gmo-choruja-nowotwory , to zrobiono od razu burzę wokół żywności GMO. Na szczęście trafiła się grupa sceptycznych naukowców i badanie, gdy tylko zostało opublikowane, zostało natychmiast zmiażdżone przez naukową krytykę, wskazującą na niezliczone błędy metodologiczne (tutaj więcej wyjaśnień – http://sceptycznie.pl/badanie-pokazalo-ze-szczury-karmione-gmo-choruja-na-raka/). Czyli propagandowa zagrywka zespołu, którego głównym celem jest podważenie zaufania do GMO, w dodatku trafiła na bardzo podatny grunt w postaci osób niezorientowanych w temacie, które uwierzyły, że GMO to zło. Zamiast gromić badania genetyczne, trzeba zwiększać ludzką świadomość i wykorzeniać mity, których niestety ciągle jest sporo 🙂

  6. Obawiam się że dobór przykładów we wpisie mającym uspokajać tych straszonych "żywnością frankensteina" jest nie zbyt szczęśliwy. Bo właśnie szybko rosnące zwierzęta z dużą ilością hormonów są obecnie postrzegane jako niezdrowe, więc łososie które wytwarzają dużo hormonów i rosną nienaturalnie wielkie są postrzegane negatywnie.

    Dziwne że o najważniejszym zastosowaniu GMO z którego wszyscy korzystamy, czyli wytwarzanie ludzkiej insuliny, tylko wspomniałeś, a powinno to się pojawić na samym początku, wraz ze szczegółowym opisem dawnych alternatyw (albo insulina pobierana z trupów albo nie zupełnie kompatybilna świńska).

    1. Łosoś był ważny dlatego, że bardzo niedawno zalegalizowano jego wdrożenie na rynek. Ludziom należy tłumaczyć dlaczego GMO nie jest takie straszne, niezależnie od przykładu. I podstawą jest tu (myślę) to, że DNA i RNA są trawione w naszym przewodzie pokarmowym enzymami trzustkowymi i dotrawiane w enterocytach, zatem to co wchłaniamy nie różni się w gruncie rzeczy od zjedzonego DNA truskawki czy kurczaka.

  7. ja myslę ,że z powodu rozrostu populacji ludzkiej i jednoczesnym zmniejszeniu powierzchni ziemi nadajacej się pod uprawę- GMO jest jedyną drogą wykarmienia ludzkości , przynajmniej do czasu odkrycia czegoś innego.sądzę również ,że nie mozna z całą pewnoscią twierdzić czy zywność ta jest nieszkodliwa. zbyt mało czasu i badań aby wyciągnąć takie wnioski.

    1. GMO nie rozwiązuje problemu braku żywności. Prawdziwa przyczyna głodu na świecie tkwi w nieprawidłowym gospodarowaniu ziemią – wydaje ona plony, które w większości przeznaczane są na paszę dla zwierząt, gdyż konsumpcja mięsa zbyt drastycznie wzrosła. Nie łudźmy się, że taki stan rzeczy może trwać w nieskończoność. Niestety to nie bujda, potwierdzi to każda średnio rozgarnięta osoba mająca pojęcie o nauce jaką jest ekologia.

  8. Bardzo przyjemnie napisany wpis. Szkoda tylko, że nie ma linków do konkretnych publikacji, taki bonus dla zaangażowanych 😉

  9. Również postrzegałam GMO w kategoriach czegoś negatywnego. Nawet na kotletach sojowych, które kupuję jest napis "GMO free". Wszelkie modyfikacje na organizmach, roślinach kojarzą się ludziom zazwyczaj z czymś złym.

  10. A potem okazuje się że w organizmach ludzi jest podwyższony poziom glifosatów. Owszem Monsanto robiło "badania" i wyszło że jest on nietoksyczny, co jest zresztą prawdą w odniesieniu do ssaków – tylko już nie mówią że został wpisany na listę nr 2 czynników kancerogennych czyli tych które przypuszczalnie i prawdopodobnie mają działania rakotwórcze.
    W samym GMO oczywiście glifosatów nie ma lecz… proces ich produkcji (bo przecież musi być opłacalny w stosunku do tradycyjnych upraw)zakłada właśnie stosowanie ŚOR typu RoundUp…
    smacznego.

    1. Mówiąc inaczej, dopasowano roślinę pod konkretny środek chemiczny, dzięki czemu można było ograniczyć jego stosowanie do minimum (czyli zdrowsza i tańsza żywność). Ponieważ ŚOR się nie do końca udał, roślinka przestanie być produkowana. Problem nie jest zwiazany z GMO.

    2. Łukaszu – Anonimowi chyba nie o taką odpowiedź chodziło.

      PG – naiwność? w rzeczywistości stworzono układ sprzężeń zwrotnych dodatnich – praktycznie każda uprawa inna niż ta na bazie oferowanych przez Monsanto nasion i środków chemicznych skazana jest na niższą rentowność niż tamte. W efekcie mamy prócz monopolizacji rynku, także postępujące skażenie glifosatem. I nie jest tak ze stosujemy go mniej – bo wcześniej nie stosowaliśmy go na uprawy spożywcze WCALE!!!!

    3. Owszem, glifosat jest stosowany jako środek ochrony upraw z większą intensywnością odkad opracowano odmiany"roundup ready", ale nieprawdą jest, ze nie byl on stosowany od lat 70 w rolnictwie.

  11. Bardzo ciekawy wpis, sama przez długi czas nie wiedziałam, co o tym sądzić, ale jakiś czas temu rozmawiałam z zaprzyjaźnionym biologiem, który wypowiadał się na ten temat w podobnym tonie co Ty. Dobrze, ze poruszasz tę kwestię:)

  12. Jak te łososie są bezpłodne to jak się niby rozmnażają w stawach hodowlanych? Do tego te łososie strasznie cierpią bo im się szkielet za szybko rozrasta.
    Tak samo z tymi świnkami. Dlatego zwierząt nie powinno się modyfikować z przyczyn etycznych. Komary chyba nie cierpią, więc można je modyfikować.
    Złoty ryż jest spoko, ale ta kukurydza produkująca toksyny jest niezdrowa dla ekosystemu.

    1. Te łososie czyni się bezpłodnymi, ale nie wszystkie takie są. Co do cierpienia bo się rosną – skąd taki wniosek? Modyfikacje w celach estetycznych budzą zasłużenie etyczne problemy.

    2. W przypadku roślin Bt, nie tylko kukurydzy, prowadzone są badania oceniające wpływ modyfikacji na konsumentów ( ludzi i zwierzęta gospodarskie) owady żywiące się pyłkiem, owady i ptaki polujące na szkodniki, oraz ogół ekosystemów towarzyszących uprawom. No i jakoś nie stwierdzono negatywnych skutków. Za to znane są skutki działania szkodników przeciwko ktorym stworzono te odmiany. Prócz obniżenia plenności są to wtórne zakażenia grzybami, których metabolity mają toksyczne działanie zarówno na ludzi jak i ludzi spożywających takie produkty.

  13. JA bym do tego ziemniaka dodał po co taka modyfikacja została wykonana, bo nie będąc ani chemikiem, ani biologiem, absolutnie ten fragment nic mi nie powiedział.

  14. Nigdy wcześniej nie wpadło mi w oko coś pozytywnego na temat GMO. Szeroko rozprawia się o tym, że od pyłku roślin genetycznie modyfikowanych giną takie m.in. owady jak pszczoły i motyle znajdujące się pod ochroną. Podobno teżpłodność zwierząt karmionych paszą GMO jest obniżona. Oczywiście mowa też o raku itd. Trudno mi dyskutuwać, nie jestem naukowcem – te czy inne fakty przyjmuję "zdroworozsądkowo" czy intuicyjnie. Niestety, często można spotkać biegunowe opinie odnośnie tej samej sprawy. Weźmy taką rzecz jak popularna kawa? Pić czy nie pić? Komu wierzyć? Ja postanowiłam uwierzyć tym, którzy kawę chwalą 🙂

  15. Nie miałam zielonego pojęcia o tym wszystkim i zawsze byłam przekonana, że GMO to zło. Może faktycznie należy najpierw pomyśleć, a potem oceniać 🙂

  16. Co do tych świnek to powinni im jeszcze ograniczyć możliwości umysłowe do poziomu bezkręgowców (albo wyłączyć odczuwanie bólu) bo eksperymenty na zwierzętach o wysokim poziomie świadomości i inteligencji uważam za wysoce nieetyczne i moim zdaniem naukowcy powinni się zająć tym problemem w pierwszej kolejności a nie własną wygodą…
    Pozdrawiam i wesołych świąt wszystkim 😉

    1. Nie wszystko idzie zastąpić kulturami komórkowymi, ponadto są o wiele droższe w utrzymaniu i bardziej problematyczne niż zwierzęta, media hodowlane, sterylne warunki, to wszystko jest bardzo drogie.

    2. Są kwestie, których nie da się przeskoczyć. Jak napisała Ewelina, to co obserwujemy na kulturach komórkowych, nie musi działać tak samo na żywym organizmie. Można zatem pójść na zgniły kompromis i robić doświadczenia na zwierzętach, albo odpuścić sobie poszukiwanie sposobów na rozmaite choroby. Na pocieszenie dodam, że wymogi etyczne dotyczące doświadczeń z wykorzystaniem kręgowców oraz głowonogów są obwarowane takimi przepisami, że nikt nie robi tych rzeczy bez sensu ani bez poszanowania dobrostanu zwierząt. Czasy wiwisekcji dawno minęły.

  17. A co z właściwościami odżywczymi takiego łososia czy pomidora?
    To mnie najbardziej ciekawi.
    Rośnie szybciej = krótszy czas dorastania w tym kumulowania składników odżywczych.

    1. Składniki odżywcze są konieczne by rósł, więc wniosek całkowicie nielogiczny. Natomiast mógłby być słuszną uwagą, gdyby odnosił się do kumulacji np. metalów ciężkich.

  18. Mam pytanie dot. pkt 5:
    "Dzięki temu nie trzeba stosować części (lub żadnych) środków ochrony roślin, co zmniejsza koszty i jest przede wszystkim korzystne dla zdrowia późniejszych konsumentów oraz dla środowiska"

    Rozumiem, że wprowadzona zmiana genetyczna wyklucza potrzebę stosowania konkretnego pestycydu, ale nadal do uprawy wymagany jest herbicyd typu Roundup ?

    Pozdrawiam

  19. Wyśmienity artykuł na temat GMO. Ja skończyłem technologię gastronomiczną z towaroznawstwem i również uważam, że GMO nie jest szkodliwe. Nie ma żadnych potwierdzonych badań naukowych, które mówiłyby, że GMO jest szkodliwe dla nas. Zresztą od ok. 30 lat stosuje się GMO. Niestety, ale większość osób wypowiada się w kwestii, której ludzie nie mają pojęcia o genetyce. Ludzie jedząc nawet warzywa z upraw ekologicznych również dostarczają geny warzyw. Cieszę się, że Pan napisał wartościowy post, który naprawdę otwiera ludziom oczy na temat GMO. Przeciwnicy GMO w ogóle mają blade pojęcie o genetyce, czy biotechnologii. Przecież np. ziemniaki to warzywa, które w towaroznawstwie wyróżniamy wiele gatunków. Podobnie jak i jabłek, czy innych roślin. Po za tym badania, jakie były przeprowadzone pod kątem szkodliwości GMO miały pewne niedociągnięcia i były zbyt krótkie. Kiedyś nawet widziałem filmiki na YouTube, gdzie jakiś prof. mówił o szkodliwości GMO. To, co mówił to jakieś wymysły czyste. Żywność i technologia żywności idzie na przód. GMO również chroni przed szkodnikami, czy zmianami klimatycznymi, a tym bardziej, że uprawa GMO nie wymaga stosowania żadnych pestycydów. Bardzo podoba mi się Twój blog. Będę z pewnością często zaglądać. Pozdrawiam.

    1. Uwielbiam tak merytoryczne wpisy, które nie pozostawiają żadnych wątpliwości co do intencji autora oraz w 1000% wyczerpują temat poddany dyskusji 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *