Niezwykle zadziwiający jest wybiórczy racjonalizm. Zjawisko polegające na postrzeganiu racjonalnie spraw, z którymi nam po drodze przy jednoczesnym wykluczaniu własnego rozumu, jeśli tak nam wygodnie. Myślę, że każdy z nas bywa w życiu wybiórczym racjonalistą i jest to z powodów, powiedzmy biologicznych, nie do uniknięcia. Sytuacja wygląda jednak inaczej, jeśli patrzymy na kwestie dotykające nas osobiście, a inaczej gdy spojrzymy na sprawy nie będące uwikłanymi w nasze prywatne, rodzinne zawiłości. Dla zobrazowania problemu i ułatwienia zrozumienia go opisałem kilka krótkich historii.

irracjonalizm

Kasia ma 28 lat. Mieszka w dużym
mieście. Skończyła studia z pedagogiki i pracuje jako nauczycielka w szkole
podstawowej. Jej specjalność to edukacja przyrodnicza. Uczy dzieci o tym jak
działają podstawowe „prawa natury”: pokazuje im pryzmat czy skrystalizowaną
sól, wyjaśnia jak czytać mapę. Opowiada w prosty sposób skąd się wzięło życie i
dlaczego dzielimy zwierzęta na mięsożerne, roślinożerne i wszystkożerne.
Wychowuje dzieci w nurcie wzajemnej tolerancji i empatii do zwierząt. Jest
uważana za dobrą w nauczaniu. Rodzina i znajomi ją szanują, a koledzy i
koleżanki w pracy doceniają. Kasia ma jednak pewną słabość – małe dzieci uwielbia straszyć śmiercionośnym GMO.


Marcin, 23 lata. Kocha przyrodę.
Jest wegetarianinem i to nie takim, który wytyka innym mięso na talerzu. Jeśli
przekonuje do swojej diety to w sposób spokojny i racjonalny. Często chodzi na
wycieczki do lasu bądź też na bagna – lubi obserwować ptaki oraz fotografować
płazy i gady. Swoją pracę dyplomową na studiach z ochrony przyrody pisze
właśnie na temat populacji rzekotek w rodzinnej okolicy. Widać w nim ogromną
pasję. A jednak pytając go o pochodzenie płazów i jak wyewoluowały odpowiada: nie wierzę w
ewolucję.

Tomasz, będąc przed 30-stką, pracuje jako
przedsiębiorca. Uwielbia sport, ale jego największą pasją
są podróże. Czyta na temat wielu ciekawych miejsc. Kocha patetyczne widoki
dziewiczych gór, równin, lasów i wybrzeża. Wspiął się na wiele szczytów, wulkanów,
nurkował w różnych morzach. Każdy kolejny Park Narodowy czy imponujący zabytek
kulturowy robi na nim ogromne wrażenie, tak hobbystycznie jak i emocjonalnie.
Różnorodność kultur nie jest mu obca. Ma świadomość, jak ważne jest zrozumienie
każdej z nich. Wielu zazdrości Tomaszowi tych podróży. Jego znajomi, którzy
także poświęcają się wyprawom, choć bardzo lubią Tomka, to nie rozumieją,
dlaczego nasz bohater opowiadając o klimacie, często podkreśla, że globalneocieplenie nie istnieje. W jedną chwilę zamienia się w zaklinacza tego co
dobrze zbadano, zaobserwowano i skutecznie się przewiduje.
Jeżeli zapytacie Anię co
najbardziej lubi robi robić, powie Wam, że czytać książki. Różne: biografie,
powieści, a nawet popularnonaukowe (czy to takie dziwne? Ania zawsze odpowiada,
że raczej oczywiste dla ludzi ciekawych świata). Nie pracuje zawodowo jako
naukowiec, nie jest z tym środowiskiem powiązana. Uwielbia dowiadywać się
nowych rzeczy o otaczającej nas rzeczywistości: od społecznych zachowań owadów,
po fascynujące fizyczne dociekania w nurcie teorii strun czy wieloświatów. Ania
ma też pewną tajemnicę: jest biseksualna i na portalach randkowych lubi
poznawać nie tylko mężczyzn. Dotychczas spotkała się z kilkunastoma lesbijkami
i prawie każdą (z różnych powodów) była zawiedziona. Musiała dać temu upust
twierdząc, że 90% lesbijek to idiotki, w związku z czym nie wolno legalizować
małżeństw jednopłciowych. Kilkanaście dziewczyn okazało się być dla Ani
reprezentatywną próbą, by subiektywne wnioski przenieść na miliony osób.

Maciej w wieku 28 lat został
ojcem (syna) po raz pierwszy, a mając 32 lata żona urodziła, tym razem córkę. Jest
prawnikiem, jego ukochana natomiast biologiem. Niemal przy wszystkim idealnie
się dogadują. Rzadko się kłócą i zwykle o pierdoły, zero poważnych awantur. Są
wobec siebie szczerzy i uczciwi. Dbają o dzieci (podobnie jak o dwa psy i kota,
które adoptowali jeszcze przed narodzinami syna). Poza pracą zawodową oboje
udzielają się społecznie: działają na rzecz zakazu sprzedawania żywych karpi,
zakazu marnowania żywności przez wielkie sklepy i przede wszystkim angażują się
w społeczną pomoc dla dzieci porzuconych. Napisałem „niemal przy wszystkim”. Od
czasu do czasu następuje kłótnia. Maciej nie chce szczepić dzieci pomimo tłumaczeń (nie tylko ogólnych ale i bardziej naukowych) swojej żony.
Uważa, że szczepionki powodują autyzm – w tej kwestii całkowicie wierzy swojemu
koledze, który studiował psychologię (nie skończył, ale to nie powód by się nie
chwalić przeszłymi studiami), a obecnie prowadzi sklep z ekożywnością.

Imiona i wszystkie inne dane
zostały przeze mnie wymyślone.

Prowadzenie bloga naukowego wymaga ponoszenia kosztów. Merytoryczne przygotowanie do napisania artykułu to często godziny czytania podręczników i publikacji. Zdecydowałem się więc stworzyć profil na Patronite, gdzie w prosty sposób możecie ustawić comiesięczne wpłaty na rozwój bloga. Dzięki temu może on funkcjonować i będzie lepiej się rozwijać. Pięć lub dziesięć złotych miesięcznie nie jest dla jednej osoby dużą kwotą, ale przy wsparciu wielu z Was staje się realnym, finansowym patronatem bloga, dzięki któremu mogę poświęcać więcej czasu na pisanie artykułów.



 

Najnowsze wpisy

`

28 myśli w temacie “Wybiórczy racjonalizm

  1. Nie można "studiować psychiatrii". Psychiatria to dziedzina medycyny, więc kolega studiowałby na kierunku lekarskim, a potem zrobił specjalizację z psychiatrii. Może chodziło Ci o psychologię?

  2. Kiedyś o tym napiszę, ale w skrócie: właściwie nie ma ludzie w pełni racjonalnych lub całkowicie nieracjonalnych. Takim przerysowanym bohaterem był dr House, który rzeczywiście chełpił się tym, że pozostaje wierniejszy zdrowemu rozsądkowi od 99% społeczeństwa. Jak na złość był jednak niedostosowany do życia w społeczeństwie i tak nieszczęśliwy jak można to sobie tylko wyobrazić.

    Interesująca jest również kwestia kiedy tak naprawdę mamy do czynienia z zachowaniem racjonalnym. Masz np. przykład z osobą rozciągającą swoje prywatne znajomości na większą rzeszę ludzi. Metodologicznie to oczywiście błąd, ale czy takie rozumowanie jest na pewno pozbawione sensu? Jedna osoba (np. ta głupia lesbijka) to przypadek, dwie również, trzy, cztery… Jeśli spotkaliśmy kilka przypadków potwierdzających daną tezę – to niby "tylko kilka", ale z drugiej strony "100% naszych doświadczeń". Mózg działa jak najbardziej racjonalnie tworząc na tej podstawie pewien model. Ewolucyjnie prawdopodobnie było to podyktowane względami bezpieczeństwa. Okej, może tygrys to miły puchaty kotek, ale skoro trzy zeżarły moich znajomych to lepiej dmuchać na zimne.

    1. Jeśli poznane przypadki, choćby ich 100 było, pochodziły z jednego środowiska, to jest to jeszcze słabszy powód do wyciągania wniosków. Oczywiście w tym konkretnym przykładzie, wiadomo, że w badaniach np. medycznych byłaby to zaleta, ale to zupełnie inna sprawa.

    2. "Ania ma też pewną tajemnicę: jest biseksualna i na portalach randkowych (a raczej pikantniejszych, uściślając) lubi poznawać nie tylko mężczyzn."
      Co to są "pikantniejsze" portale?
      Dlaczego Ania nie spotyka się z innymi biseksualistkami, a wyłącznie z lesbijkami? Biseksualnych kobiet jest statystycznie podobno więcej niż lesbijek.
      Lesbijki wcale nie umawiają się na "pikantne" randki z kobietami, które miałyby być urozmaiceniem dla "normalnego" życia z mężczyzną. Lesbijki najczęściej szukają przyszłej partnerki życiowej. Biseksualistka, dla której kontakty z kobietami to takie sekretne upikantnienie życia takim materiałem nie jest. Raczej nie będą jej traktować poważnie.
      Mam kolejny przykład. Można walczyć z irracjonalnymi przekonaniami i jednocześnie uważać, że portale na których kobiety poznają swoje przyszłe dziewczyny, żony lub partnerki są pikantne. 😉

  3. Przedstawione przez Ciebie przypadki są trafne, ba, można by je mnożyć w nieskończoność, ale tu przychylam się do opinii Adama Adamczyka, nie znajdziesz ludzi w stu procentach racjonalnych. To jest tak jak z prawdą, którą cechuje obiektywizm, ale absolutnej prawdy nie ma (za J. Hartmanem z książki „Głupie pytania”).

    1. Kwestia absolutnej prawdy to sprawa mętna i powinno się ją tak naprawdę pozostawić filozofom, gdyż wielu ludzi zwyczajnie wypaczy ją albo z powodu niezrozumienia tematu, albo z powodów ideologicznych.

      Większości ludzi (w szczególności racjonalistom) powinien wystarczyć fakt, że rzeczywistość istnieje, jest tylko jedna i taka sama dla wszystkich i że możemy ją badać tylko swoimi "ułomnymi" zmysłami i rozumem.

  4. Według mnie każdy może wierzyć w co chce dopóki to nie szkodzi innym, myślę że jest znaczna różnica między sytuacją gdzie np. Marcin nie wierzy w ewolucję i w sumie nikomu nic do tego, nikogo tym nie krzywdzi, a sytuacją gdzie Maciej nie chce szczepić dzieci, co może mieć wpływ na ich zdrowie, a nawet życie.

    Wesołych Świąt! 🙂

    1. zgadzam się całkowicie! Ja szanuję innych, więc proszę innych o to samo 🙂 Każdy człowiek jest inny, ale grunt się porozumieć!

  5. Mała uwaga – myślę, że ludzie nie chcą legalizacji małżeństw homoseksualnych nie dlatego, że homo są głupi, tylko z innych względów, które sobie uroją. 🙂

  6. Nie widzę niczego dziwnego w opisanych przez Ciebie historiach – tacy jesteśmy w wiekszości. Wierzymy w to co chcemy i trudno nam przykleić etykietę, która określiłaby nas jednym słowem. Weźmy przykład z teraz, niby traktuje o czymś innym ale jednak ma wspólny mianownik z podjętym przez Ciebie tematem. Świeta Bożego Narodzenia są świetami katolików, skupionych wokół kościoła i prawd wiary, które winni oni wyznawać bezwzględnie. Właśnie mamy święta – z moich obserwacji wynika, że obchodzą je WSZYSTKIE znane mi osoby, które na codzień w nosie mają kościół, a nawet wiarę, ale choinkę, opłatek i kolędy każdy musi mieć.

    1. Ja tam obchodzę coś innego, a że katolicy ukradli datę świąt pogańskich to inna bajka 🙂 choinka i sianko tez nie są katolickie 🙂

    2. Z tym się zgodzę. Ja polemizowałabym nawet z potrawami wigilijnymi, bo w końcu tradycyjnie ludzie przyrządzali je aby zapewnić sobie dobre plony, witalność itp., więc też brzmi to dość… pogańsko. Wychodzę z założenia, że każdy ma prawo świętować co i jak mu się podoba, a ja… ja po prostu cieszę się z wolnych dni, których gdyby nie katolicy, nie miałabym; aspekt religijny mnie nie obchodzi zupełnie.

      To jest właśnie piękne… każdy z nas kieruje się czymś innym, a rozum… rozum wykorzystujemy to w mniejszym albo większym stopniu. Inaczej byłoby nudno. 😛

    3. W momencie gdy ktoś w ramach świętowania np. kupuje żywe karpie, to nie powiedziałbym, że ''ma prawo świętować jak mu się podoba''. Są pewne granice, które niestety religie i tradycje często przekraczają.

  7. Często się zdarza – takie myślenie na przekór faktom albo wyciąganie z jakichś informacji tylko tego, co komuś pasuje. Zresztą, najprostszy przykład w moim środowisku – jeden facet mnie skrzywdził, był kretynem, to wszyscy tacy są. Be wyjątku.

  8. "A jednak pytając go o pochodzenie płazów odpowiada" Apeluję o więcej szacunku do języka polskiego i nie powielanie tak rażących błędów.
    "Maciej w wieku 28 lat został ojcem pierwszego dziecka (syna), a mając 32 żona urodziła, tym razem córkę." Wziąwszy pod uwagę poprzedni zacytowany przeze mnie błąd zastanawiam się kto – według autora – miał 32 lata w momencie urodzenia się córki.

  9. Każdy z nas postrzega świat przez pryzmat własnych poglądów i doświadczeń, każdy ma to, co uważa za mniej lub bardziej słuszne. Jesteśmy różni – i całe szczęście.

  10. z tym takim wychowywaniem dzieci w poszanowaniu do natury to tam w tym mieście w którym wcześniej mieszkałam jakoś nei zauważyłam tego…
    Hmmm co do tematu posta to czasem tak jest że ktoś "wie lepiej" ma swoje dziwactwa do których nie możliwem jest go przekonać że jest inaczej

  11. "pytając go o pochodzenie płazów odpowiada" – gdzieś się zgubił podmiot w tym kawałku.

    Miałem na studiach wykładowcę, dobrego specjalistę od chemii krzemoorganicznej, który nie uznawał fizyki kwantowej i wyjaśniał sobie mechanizmy klasycznie. Twierdził, że elektrony w atomie węgla poruszają się po czterech osiach przecinających się pod kątem prostym i nie dał sobie wytłumaczyć, że to geometrycznie niemożliwe.

    1. Skoro jesteśmy już w tym temacie, to chyba warto wspomnieć o Linusie Paulingu i jego obsesji na punkcie witaminy C.

  12. Mocny artykuł. Im dłużej tu jestem (a jestem od kilkunastu minut) stwierdzam, że autor ma w sobie to coś. Najbardziej podoba mi się jakość pisania, raz jak opowiadanie innym razem profesjonalna ocena, recenzja. Zazdroszcze.

  13. Nie "pytając go o pochodzenie płazów", a "zapytany o pochodzenie płazów". Nie "Maciej w wieku 28 lat został ojcem pierwszego dziecka (syna), a mając 32 żona urodziła, tym razem córkę.", a "(…) a gdy miał 32 lata, jego żona urodziła syna". Takie rzeczy sprawiają że czytanie czegokolwiek, choćby nie wiem jak było sensowne – jest bolesne. I trudne, bo trzeba zastanawiać się o co autorowi w tym momencie chodziło.

    Daniel

  14. OMG! Scrolując komentarze ma się wrażenie, że przysłowie uderz w stół, a nożyce się odezwą, tu osiągnęło apogeum. 🙂
    Super tekst i bardzo, bardzo na miejscu obserwując współczesne podejście do racjonalności 🙂

  15. Zastanawia mnie jedna rzecz, jak racjonalnie, z punktu widzenia ewolucji i przetrwania gatunku tłumaczyć zawieranie związków jednopłciowych? Skoro zgodnie z naturą nie mają one szans przetrwania i przekazania dalej swoich genów?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *