Nowy program TVN Style „Pogromcy Medycznych Mitów”. Jego twarzą promotorka paramedycyny?

Patrycja Szachta jest biologiem medycznym i ma stopień doktora. Zajmuje się badaniem mikrobiomu. Kojarzona jest przede wszystkim z tekstów publikowanych na Hpba.pl – blogu Anny Lewandowskiej, która zajęła drugie miejsce w plebiscycie na Biologiczną Bzdurę Roku 2017. Współpracuje też z Jakubem Mauriczem – nominatem do Biologicznej Bzdury Roku 2018. Ostatnio natomiast została jednym z ekspertów nowego programu TVN Style „Pogromcy Medycznych Mitów”. Problem polega na tym, że Patrycja Szachta sama rozpowszechnia medyczne półprawdy lub nie w pełni potwierdzone informacje. O nagłośnieniu tej sprawy pomyślałem po rozmowie z osobami związanymi z produkcją programu.

Pogromcy Mitów Medycznych TVN Style
Patrycja Szachta. Zdjęcie za media2.pl i TVN Style z późn. zm.

Patrycja Szachta i jej medyczne półprawdy

Nietrudno o znalezienie niezgodnych z wiedzą medyczną treści autorstwa Patrycji Szachty. W roku 2017 opublikowany został wątpliwej jakości program w telewizji Republice, gdzie Patrycja Szachta gościła jako ekspertka. Rozmowa dotyczyła alergii, nietolerancji pokarmowej i tzw. alergii opóźnionej czy utajonej. To ostatnie pojęcie definiowane jest przez swoich propagatorów – w tym Patrycję Szachtę – jako objawy alergiczne pojawiające się od kilku do kilkudziesięciu godzin po spożyciu danego pokarmu. Problem polega na tym, że zjawisko utajonej alergii nie jest czymś oczywistym – nie dowiedziono, że na pewno istnieje. Co więcej, Patrycja Szachta opowiedziała w programie, że do diagnozy wykorzystuje się oznaczanie przeciwciał IgG, choć i ta metoda nie jest wystandaryzowaną i o potwierdzonej skuteczności diagnostycznej techniką według kryterium Medycyny Opartej na Dowodach. „Obecnie nie ma dowodów, że stosowanie diety opartej o tzw. testy nietolerancji pokarmowych IgG przynosi jakąkolwiek poprawę zdrowia. Jednocześnie jest dość mało prawdopodobne, żeby przeciwciała IgG były związane z negatywnymi reakcjami organizmu. Wynika to z tego, że przynajmniej niektóre podklasy IgG uczestniczą w tolerancji antygenów pokarmowych, co oznacza, że mają działanie odwrotne od promowanego przez sprzedawców tych testów. Aktualne stanowiska światowych organizacji zajmujących się immunologią i alergologią są jednoznacznie – testy IgG przeciwko antygenom pokarmowym są nieprzydatne klinicznie” – mówi dr Damian Parol, dietetyk.  

W telewizji Republice Patrycja Szachta opowiadała też o przeróżnych dolegliwościach, które mają być objawami zaburzonego mikrobiomu (mikroflory) jelitowej. Są one zdaniem Patrycji Szachty tak szerokie i liczne (od pogorszenia nastroju, przez problemy skórne czy bóle brzucha, po poczucie zmęczenia), że pasowałyby też do mnóstwa innych chorób. Czy faktycznie związane są z zaburzoną mikroflorą? Trudno odpowiedzieć na to pytanie inaczej niż „nie wiadomo”, ponieważ naukowcy do dziś nie wiedzą co jest właściwą mikroflorą jelitową. Wiemy jakie szczepy bakterii mogą (ale nie muszą) działać korzystnie na określone narządy czy układy, ale to nie znaczy, że znamy odpowiedni skład i proporcje mikroorganizmów, by mówić o tym co jest prawidłowe, a co nie jest. Opowiadanie więc o różnorodnych objawach i dolegliwościach, mających być skutkiem zaburzeń w mikrobiomie jelitowym, jest w tym przypadku bardziej zbliżone do wróżenia z fusów, niż do twardej nauki.

Przeczytaj także: Mikrobiom. Czym jest teoria hologenomu?

Patrycja Szachta wyolbrzymia też rolę mikrobiomu jelitowego. O ile faktycznie ma on wpływ na niektóre układy (np. odpornościowy), to biolożka w moim odczuciu przedstawia to tak, jakby bakterie jelitowe były kluczem do wszystkiego – a to nieprawda. Patrycja Szachta twierdzi nawet, że po probiotyki warto sięgnąć „w każdej sytuacji”, podczas gdy w rzeczywistości mogą one np. zaburzać odbudowę mikrobiomu po antybiotykoterapii. Badania probiotyków na polskim rynku pokazują, że suplementom diety tego typu bardzo daleko do dobrej jakości. Patrycja Szachta ma na to jednak złotą radę – „dobry probiotyk niestety nie może kosztować 10 złotych. Nie może kosztować 20” – powiedziała, dodając że 30 zł to minimum i że „nie ma przesady w probiotykach, które kosztują nawet 80-100 złotych”. Czyli im droższy probiotyk, tym lepszy. Choć ekspertka „Pogromców Medycznych Mitów” TVN Style w rozmowie z prowadzącą w telewizji Republice przestrzegała przed regularnym zażywaniem leków np. przeciwrefluksowych to jednocześnie namawiała, by cały czas, „w sposób ciągły” łykać tabletki z probiotykami – a to może być niewskazane. Dr n. farm., Sebastian Lijewski, tak skomentował zalecenia biolożki: „W niesprzyjających warunkach mikroorganizmy mogą się nadmiernie namnażać i powodować niepokojące objawy jak wzdęcia, gazy, a nawet mogą mieć negatywny wpływ na funkcjonowanie mózgu. A czy dobry probiotyk musi kosztować 30 zł lub więcej? Granica ta jest dość sztuczna, bo w tej cenie można dostać np. probiotyk zarejestrowany jako lek”. Lekarz ze Szpitala Uniwersyteckiego nr 1 im. dr. A. Jurasza w Bydgoszczy, Szymon Suwała, dodał zaś, że „probiotyków nie należy stosować przy każdej okazji. Lactobacillusy są rzadką, ale dobrze poznaną przyczyną zapalenia wsierdzia. Są też opisywane przypadki wystąpienia ropni wątroby czy zapaleń płuc, a w następstwie seps czy fungemii [przy probiotykach z drożdżami Saccharomyces boulardii]”, co zgodne jest ze stanowiskiem Sebastiana Lijewskiego.

Patrycja Szachta
Patrycja Szachta. Za: Telewizja Republika

Na koniec programu Patrycja Szachta opowiedziała o „zespole nieszczelnych jelit”, czyli kolejnym zjawisku, którego istnienie nie zostało bezsprzecznie potwierdzone, a na które także poleca się w Internecie różnego rodzaju podejrzane terapie. „Zachęcam do zapoznania się z stanowiskiem opublikowanym przez uznane w świecie Canadian Society of Intestinal Research. Wyrażono się w nim jasno, że to jakoby bakterie i toksyny dostawały się przez uszkodzone połączenia międzykomórkowe ścian jelit i miały powodować bóle stawów, autyzm, egzemy, łuszczycę i tym podobne jest niebezpiecznym mitem, nie znajdującym potwierdzenia w dotychczasowych badaniach naukowych. Mit ten żeruje zresztą na prawdziwej informacji że m.in. w nieswoistych zapaleniach jelit, celiakii, po chemioterapii czy stosowaniu środków uszkadzających przewód pokarmowy dochodzi do zjawiska zwiększonej przepuszczalności jelit – jest to jednak skutek, a nie przyczyna dolegliwości i paradoksalnie, może wykazywać działanie korzystne: poprawiając wchłanianie wody i składników odżywczych oraz aktywując układ odpornościowy” – podsumował popularyzowany przez Patrycję Szachtę mit „nieszczelnych jelit” Szymon Suwała.

Kontrowersyjne metody VitaImmun pod okiem Patrycji Szachty

Zapytacie, dlaczego Patrycja Szachta tak nachalnie i drapieżnie promuje wyszukiwanie u siebie objawów rzekomego zaburzenia mikroflory jelitowej (tzw. dysbioza jelitowa) oraz spożywanie (drogich) probiotyków na tę dolegliwość? Jeśli jeszcze się nie domyśliliście, to już Was uświadamiam. Patrycja Szachta piastuje wysokie stanowisko w firmie VitaImmun (jest prezesem zarządu i dyrektorem naukowym), która zajmuje się sprzedawaniem różnego rodzaju usług dotyczących jelit oraz polecaniem suplementów diety, w tym w znacznym stopniu probiotyków. Czyli jest to zwyczajne zdobywanie klientów. I oczywiście nie byłoby w tym nic złego, gdyby wiedza podawana przez Patrycję Szachtę wywodziła się z Medycyny Opartej na Dowodach, ale tak niestety nie jest. Pamiętajmy też, że suplementy diety nie leczą – a na to wskazuje Patrycja Szachta. Tymczasem Główny Inspektor Sanitarny Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, Marek Posobkiewicz, jasno powiedział mi, że „już samo sugerowanie leczniczych właściwości suplementów może spowodować nałożenie wysokich kar finansowych” – o czym wielu zapomina.

probiotyki
Probiotyki

Jeśli przyjrzymy się dokładniej stronie VitaImmun, to zobaczymy tam różne absurdy. Na przykład informację, że przyczyną autyzmu może być rzekoma alergia utajona (obawiam się, że to nie przejęzyczenie, że nie chodziło o alergię urojoną). To jednak nie koniec. Znajdziemy tam również np. takie zdanie „Mikroflora jelitowa odgrywa główną rolę w profilaktyce i leczeniu licznych chorób”, o którym pisałem też wcześniej – mikrobiom gra swą rolę, ale mówienie o nim jako o głównym graczu to nadużycie. To nadal mało? Idźmy dalej. VitaImmun oferuje pomoc osobom z atopowym zapaleniem skóry (którego sam jestem szczęśliwą ofiarą) przy użyciu owych drogich testów IgG – a te jak już wiemy wcale nie są uznaną naukowo, skuteczną metodą diagnostyczną. Ciekawy jest też fakt, że VitaImmun udziela – jak autorzy strony sami to określają – „telefonicznych konsultacji medycznych”.
W zestawie usług oferowanych przez VitaImmun znajduje się też badanie Mikroflorascan, mające ocenić mikroflorę jelitową klienta. Zapytałem o jego cenę i konsultantka VitaImmun udzieliła mi informacji, że wynosi ona od 430 zł do 920 zł za badanie. Przy takiej kwocie od razu pomyślałem, że to pewnie testy genetyczne na obecność poszczególnych genów rRNA bakterii, ale okazało się, że to tylko – według konsultantki, która ze mną rozmawiała – badanie posiewowe. Czy wykonywanie takowego dla oceny stanu mikrobiomu jelitowego ma jakikolwiek sens? „Przewód pokarmowy człowieka jest bardzo złożonym ekosystemem, w którym bytuje ponad 1012 mikroorganizmów na 1 g treści. Szacuje się, że może być tam obecnych nawet 1000 różnych gatunków bakterii, grzybów i pierwotniaków. Wiedza na temat składu i funkcji mikroflory fizjologicznej jelita jest ograniczona, przede wszystkim dlatego, że bardzo duża jej część to gatunki ściśle beztlenowe, które sprawiają wiele problemów w hodowli laboratoryjnej. Należy pamiętać, że kolonizacja jelita rozpoczyna się już w życiu płodowym, kiedy nowy organizm jest zasiedlany między innymi przez bakterie z rodzaju Bifidobacterium pochodzące z organizmu matki” – rozpoczyna odpowiedź Beata Dudzińska, mikrobiolożka i dr n. chem.

VitaImmun
Za: https://www.vitaimmun.pl/oferta-uslug-medycznych/mikroflorascan z późn. zm.

„Bezpośrednio po urodzeniu i przez wiele kolejnych lat, skład mikroflory zmienia się i zależy od wielu egzo- i endogennych czynników. Każdy człowiek ma charakterystyczny skład różnych pozostających we wzajemnej równowadze populacji bakterii. Na ogół przeważają gatunki z rodzaju Bacteroides, Bifidobacterium, Clostridium, Eubacterium, Lactobacillus, Peptostreptococcus, Streptococcus, Staphylococcus oraz pałeczki z rodziny Enterobacteriaceae. Właśnie ze względu na występowanie w jelicie bakterii ściśle beztlenowych tak trudno poznać dokładny skład mikroflory. Dla bakterii ściśle beztlenowych tlen jest toksyczny, a to powoduje problemy w pobieraniu materiału biologicznego, odpowiednim przechowywaniu oraz hodowli” – kontynuuje ekspertka. „Wykonywanie posiewów z kału będzie prowadziło do hodowli mikroorganizmów tlenowych i względnie beztlenowych, dla których tlen nie stanowi zagrożenia. Jednak biorąc pod uwagę wcześniejsze informacje, trudno określać wynik takiego posiewu jako skan ekosystemu jelitowego. Ekosystem to kompletny, dynamiczny układ ekologiczny, na który składa się zespół mikroorganizmów, czyli biocenoza wraz ze środowiskiem przezeń zajmowanym, czyli biotopem. Kał, który tworzy się w końcowym odcinku jelita grubego nie zawiera całego przekroju mikroflory jelitowej, a jedynie bakterie, które potrafią przetrwać w warunkach tlenowych”. Innymi słowy, aby ocenić stan mikrobiomu jelitowego tam, gdzie ma on największe fizjologiczne znaczenie, musielibyśmy szybko pobrać treść jelita badanego (najlepiej pośmiertnie), następnie wyekstrahować DNA, zsekwencjonować je, obrobić bioinformatycznie i ocenić strukturę i obfitość mikroorganizmów. Dlaczego więc wątpliwe w tym kontekście metody, które VitaImmun wycenia aż tak drogo, Patrycja Szachta akceptuje, jako dyrektorka działu naukowego firmy i prezes jej zarządu?

Nieujawniony konflikt interesów Patrycji Szachty?

Jeden z zaprzyjaźnionych naukowców zwrócił mi uwagę na jeszcze jedną, niezwykle ważną sprawę. Wygląda na to, że Patrycja Szachta w swoich publikacjach nie ujawniała konfliktu interesów. Jako osoba pracująca w komercyjnej jednostce – w firmie – przypisującej przeciwciałom IgG nieudowodnione znaczenie i sprzedającej usługi dotyczące testów IgG na rzekomą alergię utajoną oraz polecającej probiotyczne suplementy diety, powinna w swoich publikacjach o tym informować. Jest to standardowy wymóg etyczny, że ewentualny konflikt interesów należy ujawnić ze względu na zwykłą, ludzką i naukową uczciwość. Tymczasem w co najmniej jednej pracy z roku 2016 (tutaj), gdzie Patrycja Szachta jest współautorką, tego brakuje. Co więcej, w innej publikacji z roku 2016 (tej) widnieje nieprawdziwa informacja o braku konfliktu interesów! Tymczasem VitaImmun według KRS istnieje od 2015 roku, a Patrycja Szachta współpracowała (opublikowane w 2016 roku) jeszcze z Instytutem Mikroekologii (o którym za moment napiszę więcej).

Patrycja Szachta
Za: Nutrition Neuroscience z późn. zm.

Pogromcy Medycznych Mitów TVN Style, Patrycja Szachta i pseudomedycyna

Patrycja Szachta promuje w mediach półprawdy na tematy związane ze zdrowiem. Jako prezeska zarządu firmy VitaImmun oraz jej dyrektor naukowa, z promocji tej czerpie korzyści. W przynajmniej niektórych publikacjach, gdzie jest autorką, brakuje informacji o konflikcie interesów, a co najmniej w jednej znajduje się nieprawdziwe zeznanie o braku konfliktu interesów. Firma Patrycji Szachty sprzedaje testy IgG na alergię utajoną. Podobny profil działalności prowadzi Instytut Mikroekologii. Jako alergik byłem już u różnych alergologów. Jeden z nich zachęcał mnie do zrobienia badań IgG przy alergii w Instytucie Mikroekologii. Poczułem się przez niego oszukany i nigdy więcej tam nie wróciłem.

Przeczytaj także: Jak powstają leki?

Gdy dowiedziałem się, że TVN Style robi program o mitach medycznych, bardzo się ucieszyłem. Chwała stacji za to, że zabiera się za takie tematy. Jestem natomiast zmartwiony doborem ekspertów, gdyż Patrycja Szachta sama rozprzestrzenia niepotwierdzone informacje na tematy związane ze zdrowiem. Jak więc może być autorytetem w programie, którego celem jest ich obalanie? Opinie naukowców są jednoznaczne. Z pewnością Patrycja Szachta ma ogromną wiedzę z biologii i medycyny – w to nie wątpię. Jednak zebrane dane pokazują, że na temat probiotyków, przeciwciał IgG czy zespołu nieszczelnego jelita Patrycja Szachta mija się z prawdą, co najwyżej o nią zahaczając, a także przedstawia konflikt interesów. Mam nadzieję, że władne osoby decydujące o programie nie zignorują opisanych przeze mnie faktów, a Patrycja Szachta zaakceptuje je i nie będzie więcej im zaprzeczać.

Prowadzenie bloga naukowego wymaga ponoszenia kosztów. Merytoryczne przygotowanie do napisania artykułu to często godziny czytania podręczników i publikacji. Zdecydowałem się więc stworzyć profil na Patronite, gdzie w prosty sposób można ustawić comiesięczne wpłaty na rozwój bloga. Dzięki temu może on funkcjonować i będzie lepiej się rozwijać. Pięć lub dziesięć złotych miesięcznie nie jest dla jednej osoby dużą kwotą, ale przy wsparciu wielu staje się realnym, finansowym patronatem bloga, dzięki któremu mogę poświęcać więcej czasu na pisanie artykułów.

Łukasz Sakowski. Czytaj więcej
    Skomentuj na blogu
    Skomentuj na facebooku

25 komentarze :

  1. Kurczę, muszę powiedzieć, że to co przeczytałem o probiotykach bardzo mnie zaskoczyło. Do tej pory sądziłem, że zawsze są dobrym, albo przynajmniej neutralnym (jeśli ktoś ma prawidłową mikroflorę jelitową) dodatkiem do jedzenia. Będę musiał o tym więcej poczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, jak na jednym z wykładów z mikrobiologii Pani Doktor opowiadała nam o pacjencie z bardzo obniżoną odpornością (nie pamiętam dokładnie już o co chodziło - gdzieś mi dzwoń dzwoni, że to był ktoś z rozległymi oparzeniami, ale mogła to być też inna przyczyna), u którego razu pewnego rozwinęła się sepsa. Po identyfikacji szczepu okazało się, że sepsę spowodowały Lactobacillusy z probiotyku, któremu podawano pacjentowi "w dobrej wierze"... Tak więc nie - probiotyki to dalej są mikroorganizmy, które nie wiadomo jak się zachowają, gdy osoba je przyjmująca nieco "odbiega" od normy. Łykanie je garściami "na wszelki wypadek" dla mnie nie ma absolutnie żadnego sensu...

      Usuń
  2. Powinni Jerzego Ziębę do programu zaprosić.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ona pisze również mnóstwo artykułów do czasopisma "Food Forum", które za cenę 29 zł oferuje nam mnóstwo reklam suplementów diety i kilka artykułów - masło maślane, na okrągło w kolejnych numerach o tym samym, mikroflora jelitowa i "przypadki kliniczne" niby uzdrawiane przez dietetyków

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Ewo, sprostuję tylko, że nie już nie pisze dla foodforum i nie już nie odpowiada za ich treści :) a co do ilości reklam to prawda ;/

      Usuń
    2. To ciekawe. Możesz podać jakieś przykłady, zdjęcia, cytaty?

      Usuń
    3. To prawda, prenumeruję food forum i ona była i autorką i redaktor merytoryczną, ale już w ostatnim numerze nie było jej wśród redaktorów... Chyba się połapali, że nie warto :P

      Usuń
  4. Akurat Damian Parol nie jest żadnym autorytetem i jego zdanie o niczym nie świadczy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież podał konkretne argumenty, które są uzupełnione naukową literaturą.

      Usuń
    2. Rzeczywiście, Pan Parol nie jest autorytetem, ale w przeciwieństwie do Pani Patrycji swoją opinię opiera na AKTUALNYCH pracach naukowych osób, które już autorytetami są. Zapewne podejście, które promuje Szachta jest warte by się nad nim pochylić i poświęcić mu wiele lat pracy badawczej, ale dzisiejszy stan wiedzy pozwala jedynie stwierdzić, że oferowanie takich usług ludziom jest zwykłym wyrachowanym naciągactwem.

      Usuń
  5. Co się stało z projektem pogromcymitowmedycznych.pl działającym w latach 2012-2018? Archiwalny widok strony: https://goo.gl/h1b1jH
    Opis serwisu z 2013 roku: https://www.swiatnauki.pl/8,1105.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Paweł Perkowski18 marca 2019 18:53

    W medycynie klinicznej również probiotyki są zalecane szerzej niż ma to uzasadnienie naukowe - porównanie stanu wiedzy i "zwyczajów leczniczych" jest świetnie zrobione w:the lancet gastroenterology &hepatology vol 4 february 2019 "Probiotics:elixir or empty promise?"

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo dziękuje za ten artykuł. Straciłam chwilowo wiarę w ludzi, jak zobaczyłam Panią Patrycję w składzie programu. Jej aktywność jest szkodliwa

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiem czy termin nieszczelne jelito nie jest mylący, jest nadużywany i nie o to chodzi w całym zamieszaniu. Tzw. zwiększona przepuszczalność jelita faktycznie odpowiada za ekspresję niektórych chorób i badań jest multum, trzeba być niezłym ignorantem aby zanegować tą kwestię https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5288588/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieszczelne i o zwiększonej przepuszczalności to kompletnie co innego... Nie wiem jakim cudem to tak zrozumiałeś... Już pomijając kwestie medyczne ale na chłopski rozum: jedno słowo oznacza np. rurę która wylewa Ci wodę na podłogę a drugie rurę która jest szersza.

      Usuń
  9. Ciekawe czym ten hejt powyżej jest podyktowany

    OdpowiedzUsuń
  10. A utajona alergia IgA? Coś można więcej na ten temat?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wg informacji dostępnych w sieci (także pub-med) wynika, że testy IgA, ze względu na specyfikę tych przeciwciał, mogą co najwyżej służyć jako uzupełnienie badań, a nie podstawę do wysnuwania poważnych wniosków.

      Usuń
  11. Ogólnie program jest bardzo pretensjonalny.

    OdpowiedzUsuń
  12. Łukaszu, zastanawia mnie jedna sprawa. Wszystko zgoda, co do treści, że eksperci są zgodni, że nie ma potwierdzenia, etc. Napisałeś, że sam cierpisz na AZS. Chętnie bym zobaczyła, jak poddajesz się tym testom, które proponował Ci jeden z alergologów (ale byłeś oburzony, bo to nie jest EBM) - i czy nic się nie wydarzy. I teraz co by się stało, jakbyś zobaczył faktycznie różnicę. EBM nie potwierdza, a AZS się wyraźnie zmniejszyło tylko po zastosowaniu diety eliminacyjnej. Gdzie testy IgE nie potwierdzały danych produktów jako alergicznych. Taki przykład. Zero ataku, tylko wiem, że takie sytuacje zdarzały się dość często u osób z ATZ. Tzn. sytuacje, które wg medycyny są "idiopatyczne" (jak IBS) - jednak reagują na niektóre działania, na które nie ma silnych potwierdzeń w pub-medzie. Nie mówię, że akurat IgG może tu rozwiązać sprawę, ale taki przykład. Osobiście widziałam kilka "case study" stricte w tym kontekście. Może to placebo, przypadek, cokolwiek. Zgadzam się. Ciężko jednak wszystko tłumaczyć efektem placebo. Będę wdzięczna za odpowiedź, pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem warto przestudiować przypadki badań medycznych, które są dostępne na pub-medzie. Wynika z nich jasno, że testy IgG nie są wiarygodne, ponieważ nikt nie potrafi wytłumaczyć mechanizmów rządzących alergią opóźnioną (zwaną nietolerancją lub alergią IgG zależną) zatem trudno niektóre sytuacje wyjaśnić. Brak wiarygodności nie wynika z faktu, że testy nic nie dają.
      Aktualnie znam kilka osób, którym medycyna konwencjonalna nie była w stanie pomóc (włącznie z diagnozą: z medycznego punktu widzenia jest Pan/Pani okazem zdrowia). Ratunkiem okazały się testy IgG i zastosowanie się do wyników.
      Dokładnie takie same przypadki (gdy medycyna konwencjonalna zawodzi) są opisane na pub-medzie z dziedziny pediatrii, gastrologii, dermatologii, ginekologii czy migren. W opisanych przez lekarzy przypadku dieta oparta o wyniki IgG była elementem "zbawiennym".

      Usuń
  13. Zgadzam się,robiłam te testy w Vitaimmun i do niczego się nie przydały.Alergeny któree mi wyszły już dawno były odstawione a ze zdrowiem było coraz gorzej.Równie dobrze można mieć nietolerancję na laktozę lub fruktozę itd.A z tych testów tego się nie dowiemy.Po zapisanych probiotykach było gorzej niż żle,szkoda nawet pisać.Ostrzegam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, że w testach IgG wyszło to co już dawno było odstawione (zatem wnioskuję, że sprawiało "problem") ma być argumentem podważającym wiarygodność? Skoro ze zdrowiem było coraz gorzej znaczy się, że albo problemem nie jest alergia, albo jest to alergia na element, którego nie obejmują testy (np. alergia wziewna na pleśń).
      W przyszłości radzę się 2x zastanowić czy chce się Pani wypowiedzieć na temat testów IgG czy po prostu wyżalić, że coś dolega, ale nikt nie wie co...

      Usuń
  14. Ja lubię jednak wypróbowywać różne rzeczy w praktyce, zanim stwierdzę, czy działają czy nie. I tym sposobem już od lat biorę probiotyki. Już jako nastolatka miała dolegliwości żołądkowe w zasadzie po wszystkim, co zjadłam. Lekarze jak to lekarze stwierdzili, że taka moja uroda. A jednak zwykłe głupie probiotyki przyjmowane regularnie pomogły. Jak je odstawię, po jakimś czasie wszystko wraca. Dlatego mam to kompletnie gdzieś, czy jest to udowodnione naukowo czy nie, skoro pozwala mi normalnie funkcjonować.

    OdpowiedzUsuń