Czy eksperymenty na zwierzętach są konieczne? Merytoryczna ocena bez populizmu

Od czasu do czasu spotykam się z poglądem, że eksperymenty na zwierzętach są niepotrzebne, okrutne, bezsensowne i trzeba ich bezwzględnie zakazać na całym świecie. Czasami, zwłaszcza w zachodnich krajach, przebijają się one również do polityki. Jednak są często populistyczne i oderwane od rzeczywistości, a także niezgodne z prawdą. Bazują na emocjach współczucia do zwierząt, a pomijają cały szereg nieoderwanych od nich, pragmatycznych kwestii, potrzeb i konieczności.

Eksperymenty na zwierzętach
Mysz laboratoryjna; za: http://www.understandinganimalresearch.org.uk

Testy na zwierzętach i współczesna perspektywa

Już od dawna nosiłem się z zamiarem napisania artykułu na ten temat. Zawsze znajdowałem coś pilniejszego, ale tym razem zmotywowała mnie wypowiedź pewnej polityczki, chcącej całkowitego zakazu eksperymentów na zwierzętach na całym świecie. Jej szanse na dopięcie swego są w tej chwili zerowe, ale warto uświadamiać i edukować dlaczego takie są oraz czemu eksperymenty na zwierzętach są niestety w wielu przypadkach niezbędne.


Artykuł piszę ze swojej perspektywy i z wiedzą, jaką posiadam. Mam świadomość tego, do czego służyły i do czego służą eksperymenty na zwierzętach, z całym szeregiem skutków z nimi związanych, o których za moment napiszę. Przez jakiś czas brałem też udział w badaniach na zwierzętach. Widziałem różne zwierzętarnie (laboratoria zwierzęce) i wiem jak to wygląda w praktyce, przynajmniej w jednostkach o zachodnich standardach, które obowiązują i są, w mniejszym lub większym stopniu, wdrażane w całej Unii Europejskiej.

Laboratorium platany szponiastej w National Xenopus Resource Center w Woods Hole.
Za: Dave Mosher

Po co są eksperymenty na zwierzętach i czy są niezbędne?

Zacznę od tego, w jakim celu przeprowadza się badania na zwierzętach. Za najważniejsze uznaje się badania toksykologiczne, czyli sprawdzające w jakich dawkach określone substancje są niebezpieczne i śmiertelne. Z oczywistych przyczyn nie możemy badać tego na ludziach. W testach takich ustala się parametr LD50, czyli dawkę, w przeliczeniu liczby miligramów danego związku na kilogram masy ciała, która zabije połowę populacji. Jest to potem odpowiednio korygowane tak, by wynik ekstrapolować, czyli „przełożyć” obserwowane reakcje u zwierząt na spodziewane reakcje u człowieka. Dzięki temu wiadomo, jakie są bezpieczne dawki np. dodatków do żywności, które można spożywać codziennie, do końca życia, bez efektów toksyczności.


Kolejnym, bardzo ważnym powodem, dla którego prowadzi się badania na zwierzętach, jest szeroko pojęta medycyna i biologia medyczna oraz dietetyka i badania żywieniowe. Na zwierzętach muszą być testowane leki oraz nowe techniki np. operacyjne, a także długotrwały wpływ poszczególnych związków chemicznych z żywności na zdrowie. Zwolennicy całkowitego zakazu eksperymentów na zwierzętach argumentują, że można je zastąpić badaniami in vitro czy symulacjami komputerowymi, co jednak nie jest prawdą. Choć faktycznie część badań przeprowadza się w warunkach in vitro lub za pomocą innych modeli, to nie są one w stanie zastąpić warunków in vivo, czyli całego, żywego organizmu. Dlaczego? Ponieważ ważne jest całe ciało. Na przykład w przypadku badań leków konieczne jest sprawdzenie w jaki sposób są one metabolizowane przez mikrobiom przewodu pokarmowego, jaka jest ich wchłanialność i farmakokinetyka – rozprowadzanie po organizmie. Jak modyfikuje je wątroba, jak reagują poszczególne narządy. Tego typu eksperymenty nie są możliwe bez udziału zwierząt. Gdy potencjalny lek okaże się bezpieczny i wstępnie korzystny, dopiero wówczas badany jest na ludziach.

badania na zwierzętach
Szczury laboratoryjne. Autor: Pascal Goetgheluck, za: https://www.the-scientist.com 

Oprócz badań bezpośrednio aplikacyjnych, istnieje też szereg potrzeb związanych z eksperymentami na zwierzętach, które służą podstawowej nauce. Mogą to być na przykład badania z zakresu tzw. eco-evo, czyli ekologii i ewolucji (biologii ewolucyjnej), pozwalające testować hipotezy dotyczące np. działania doboru naturalnego, dryfu genetycznego, preferencji rozrodczych itd. Ważne są także badania neurobiologiczne, behawioralne i psychologiczne, dla których znalezienie alternatywy jest niemożliwe. Zwierzęta są również niezbędne do wielu fundamentalnych badań z zakresu genetyki i epigenetyki.

Przeczytaj także: Jak powstają leki?

Prostą i być może brutalną prawdą jest więc, że eksperymenty na zwierzętach są nam niezbędne. Wielu ich przeciwników w ogóle nie zdaje sobie sprawy z tego, że najprawdopodobniej zawdzięczają im życie. Testowane były bowiem na nich antybiotyki, szczepionki, leki przeciwgorączkowe i wiele innych, z których chyba każdy z nas korzystał i zawdzięcza im zdrowie lub życie – zwłaszcza w okresie ponarodzeniowym i dziecięcym. Wszystko to nie znaczy jednak, że nie ma badań prowadzonych na zwierzętach niepotrzebnie, bo i z tym się spotkałem – ze sprawdzaniem czegoś, co zostało już niejednokrotnie potwierdzone. Takie robienie badań dla robienia badań, bez wyższego, naukowego celu. W takich przypadkach eksperymenty na zwierzętach faktycznie powinny zostać ukrócone.

Czy zwierzęta laboratoryjne cierpią? W jakich warunkach są utrzymywane?

Odrębnym zagadnieniem jest dobrobyt zwierząt laboratoryjnych. Przeciwni eksperymentom na zwierzętach aktywiści na zdjęciach i filmach pokazują często ekstremalne sytuacje, w których szczury czy króliki są w jakiś sposób krzywdzone. Trzeba zdawać sobie jednak sprawę z tego, że tego typu materiały w przeważającej większości pochodzą z XX wieku, kiedy obostrzenia prawne i normy były inne lub żadne, albo były nagrywane w krajach „niezachodnich”, poza UE, USA czy Australią, gdzie standardy etyczne utrzymywania zwierząt mogą w niektórych sytuacjach budzić wątpliwości. Pamiętajmy też, że nie zawsze coś, co wygląda strasznie, faktycznie takie jest. Bezpośrednie pobudzanie poszczególnych części mózgu elektrodami, choć wygląda koszmarnie, w rzeczywistości dla badanego może być nawet przyjemne.


Codzienna, laboratoryjna rzeczywistość zwierząt służących do eksperymentów jest tak naprawdę dobra. Wymogi dotyczące sposobu ich utrzymywania, a także coraz powszechniejsza empatia wśród techników zajmujących się ich hodowlą, jak również wśród badających ich naukowców, sprawiają że często zwierzęta laboratoryjne mają lepsze warunki niż niejeden „domowy przyjaciel” czy zwierzęta trzymane w sklepach zoologicznych. Poza tym bolesne eksperymenty są nieczęste – zdecydowana większość to np. podawanie jakichś badanych substancji w pokarmie. W ich trakcie zwierzęta żyją sobie spokojnie w odpowiednio dużych klatkach, z dostępem do wody i jedzenia, urozmaiceniami do aktywności typowych dla danego gatunku itd. Natomiast jeśli są już przeprowadzane eksperymenty mogące być bolesnymi, to z reguły konieczne jest podawanie środków znieczulających, anestezja itp. Oczywiście ostatecznie sporo może też zależeć od zarządzającego. Z jednej zwierzętarni szybko odszedłem, gdyż szef był despotą traktującym przedmiotowo zarówno swoich pracowników, studentów, jak i zwierzęta.

Laboratorium danio pręgowanego w Dalhousie University Medical School. Autor: Cory Burris

Badania na zwierzętach kiedyś i dziś

Ruchy aktywistów walczących o całkowity zakaz badań na zwierzętach kojarzą nam się z nowoczesnością, ale prawda jest taka, że działają już od ponad stu lat. W popularnonaukowej książce „Sprawy sercowe” autor ciekawie opisał przypadek, gdy pomysł działaczy prozwierzęcych o zakazaniu badań na zwierzętach (m.in. z zakresu kardiochirurgii) trafił do amerykańskiego Kongresu na początku XX wieku. Po wystąpieniu lekarza i jego uratowanej dzięki badaniom kardiochirurgicznym młodej pacjentki amerykańscy deputowani odrzucili postulaty aktywistów chcących delegalizacji badań na zwierzętach. Twardo i jasno pokazuje to, że wcale nie ma złych naukowców i dobrych aktywistów. Jest po prostu racjonalna konieczność, obwarowana obecnie etycznymi restrykcjami, które z czysto moralnych powodów są potrzebne.


Prowadzenie bloga naukowego wymaga ponoszenia kosztów. Merytoryczne przygotowanie do napisania artykułu to często godziny czytania podręczników i publikacji. Zdecydowałem się więc stworzyć profil na Patronite, gdzie w prosty sposób można ustawić comiesięczne wpłaty na rozwój bloga. Dzięki temu może on funkcjonować i będzie lepiej się rozwijać. Pięć lub dziesięć złotych miesięcznie nie jest dla jednej osoby dużą kwotą, ale przy wsparciu wielu staje się realnym, finansowym patronatem bloga, dzięki któremu mogę poświęcać więcej czasu na pisanie artykułów.

Łukasz Sakowski. Czytaj więcej
    Skomentuj na blogu
    Skomentuj na facebooku

3 komentarze :

  1. Jeszcze są konieczne ale można i należy dążyć do ich redukcji

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze będą konieczne, chociaż, jak zaznacza autor, CZASEM konkretne badanie jest przeprowadzane niepotrzebnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajny artykuł. Większość osób które wypowiadają się publicznie na te tematy nie miała nawet styczności z pracą ze zwierzakami. Warto byłoby dodać, że wcale nie odstajemy tak bardzo, jeżeli chodzi o kontrolę takowych badań. Każdy kto w nich uczestniczy musi przejść szereg szkoleń, oraz uzyskać zgodę komisji bioetycznej o którą często jest niełatwo. Zawsze też jeżeli istnieje tylko taka możliwość, prowadzi się badania in vitro w celu minimalizacji ilości zwierząt potrzebnych do uzyskania wiarygodnego wyniku. Do całkowitej rezygnacji jeszcze daleko, i kto wie czy będzie ona kiedykolwiek możliwa.

    OdpowiedzUsuń