Nasze Morze Bałtyckie zamieszkują
zaledwie cztery gatunki ssaków. Są to trzy foki oraz jeden waleń. Precyzując,
mowa o foce szarej (szarytce), foce obrączkowanej (nerpie), foce pospolitej
oraz o morświnie. W ostatnim czasie zrobiło się o nich głośno we wszystkich
niemal mediach. Dlaczego? Członkowie Błękitnego Patrolu WWF, pracownicy
Fokarium w Helu czy też zwykli turyści odnajdują ich zwłoki częściej, niż
zwykle. Na niektórych odkrywano ślady wskazujące, że zabójcą był człowiek.
Foki
Foka szara. Autor: Georg Wietschorke

Zaczynając pisać ten artykuł
planowałem wymienić wszystkie dotychczas odnotowane przypadki śmierci fok i
morświnów od maja, których w tym okresie było nadzwyczaj wiele. Minęło jednak
trochę czasu, zwłok zdecydowanie przybyło i uznałem to za bezcelowe. Wystarczy
stwierdzić, że odkryto łącznie kilkadziesiąt już martwych fok i morświnów.
Niektóre z nich miały ślady takie jak siniaki, rozbita głowa, przecięty brzuch,
grzbiet czy płetwa ogonowa (w przypadku morświnów), przywiązane na do szyi
cegły.
W międzyczasie wybuchła też afera
dotycząca anonimowo wypowiadających się rybaków, którzy zapowiadali że będą
foki zabijać. Sytuacja ma charakter polityczno-społeczno-gospodarczy. Płetwonogie
ssaki wyjadają ryby z sieci rybackich, co przynosi rybakom szkody. Ci z kolei
nie są odpowiednio wspierani przez państwo.
Zamiast wprowadzania mądrych i
systemowych rozwiązań niektórzy politycy postanowili interweniować na własną
rękę, rozpętując fokom negatywną kampanię wizerunkową w mediach. Na jej czele
stanęła posłanka PiS, Dorota Arciszewska-Mielewczyk z Gdyni, która jeszcze
zanim zaczęto odnajdywać podejrzanie wyglądające zwłoki, ogłosiła że foki to
szkodniki. Z perspektywy rybaków można tak na to patrzeć, natomiast dalsza
część wypowiedzi pani poseł jest bezwzględną bzdurą. Arciszewska-Mielewczyk
przekonywała bowiem, że Bałtyk nie jest naturalnym środowiskiem dla fok. A to
akurat – z obiektywnego punktu widzenia – jest nieprawda. Dlatego wypowiedź ta
nominowana została do plebiscytu Biologiczna Bzdura Roku 2018.
Ostatnio w akcję włączyło się też
Ministerstwo Gospodarki Morskiej (więcej tutaj),
którego ruch (m.in. stwierdzenie, że foki negatywnie wpływają na bałtyckie
środowisko, choć żyją tu wielokrotnie dłużej, niż nawet najwcześniej określany
wiek państwa polskiego) można uznać za preludium dążeń do zezwolenia na
odstrzał fok będących obecnie pod ścisłą ochroną. Zanim jednak przejdę do
wyjaśniania, czemu głosy ze strony polityków są irracjonalne, chciałbym
opowiedzieć o samych fokach i morświnach.
morświn
Morświn (mojego autorstwa)
Ponieważ wciąż zdarza mi się
spotykać ludzi, którzy mylą morświny z rybami, podkreślę że wszystkie walenie –
morświny, delfiny i wieloryby – są ssakami, które wyewoluowały z drapieżnych
prakopytnych ssaków lądowych. Proces ten zaczął się na terenie dzisiejszego
Pakistanu, około 50 milionów lat temu w ujściu ówczesnego Morza Tetydy.
Pierwsze prawalenie prowadziły
wodno-lądowy tryb życia, przystosowując się coraz bardziej do funkcjonowania
pod wodą. Z czasem na ląd wychodziły już głównie w celach rozmnażania i
wydawania na świat potomstwa, aż w końcu całkowicie przełączyły się na wodny
tryb życia. Ich kończyny tylne i miednica uległy redukcji, podobnie jak
owłosienie i wąsy (aktualnie obecne zwykle jedynie w czasie życia płodowego).
Nos przewędrował ku górze (łatwiejsze pobieranie tlenu atmosferycznego). Kanały
półkoliste ucha zmniejszyły się aby zapobiec przelewaniu zawartej w nich cieczy
(przychłonki) podczas akrobacji, co wywoływałoby zawroty głowy. Pojawiła się
też zdolność nawigacji za pomocą echolokacji. Więcej i szerzej o ewolucji
waleni pisałem tutaj.
Z fokami nie ma takiego problemu.
Już na pierwszy rzut oka widać, że choć znaczną część życia spędzają w wodzie,
to przebywanie na lądzie nadal jest dla nich istotnym wydarzeniem. Tak, jak dla
prawaleni kilkadziesiąt milionów lat temu. Mimo to zyskały sporo adaptacji do
poruszania się w wodzie: przekształcenie rąk i nóg, opływowy kształt ciała,
większe powinowactwo mioglobiny do tlenu. Wszystko to w przeszłości przeszli
również przodkowie wielorybów.
Prawaleń, Rodhocetus. Autor: Eldar Zakirov, www.newdinosaurs.com/1193_rodhocetus_eldar_zakirov
Foka szara (szarytka) jest w
Morzu Bałtyckim najpospolitsza. Jej populacja szacowana jest na około 30
tysięcy osobników. Nie jest to szczytowa forma tego gatunku w naszym morzu,
gdyż w przeszłości było ich znacznie, znacznie więcej. Mimo to można optymistycznie
przyznać, ze liczebność fok szarych w Bałtyku się odbudowuje. Jeszcze na
początku XXI wieku oceniano, że jest ich zaledwie kilka tysięcy. Systemowa
ochrona polegająca na zakazie polowań, płoszenia itp. oraz reintrodukcja
przynoszą owoce.
Niestety fok pospolitych oraz
obrączkowanych (nerp) jest tutaj znacznie mniej. Choć tym pierwszym w skali
całej Ziemi nie grozi niebezpieczeństwo, to w Bałtyku jest ich niespełna tysiąc
i spotkać je można głównie w jego zachodnich częściach (mniej więcej do polskich
wysp Uznam i Wolin), czasem trochę dalej. Nerpy z kolei to foki półkuli
północnej. W Bałtyku występują głównie w Skandynawii, u nas pojawiając się
rzadko. Spadek ich populacji z około 200 tys. osobników do raptem kilku tysięcy
(obecnie) trwał zaledwie trochę ponad wiek. Najmniejsza spośród ssaków morskich
Bałtyku jest populacja morświnów. Ich liczba sięgać może około 400 osobników.
Samotny tryb życia, powolne pojawianie się nowych pokoleń i wydawanie na świat
tylko jednego osobnika po ciąży nie sprzyjają odbudowie populacji tego
gatunku w naszych wodach.
Jak doszło do tego, że liczba fok
bałtyckich z setek tysięcy osobników spadła do zaledwie kilku tysięcy w ciągu
XX wieku? Jak to zwykle bywa, przyczyn można wymienić co najmniej kilka. Przede
wszystkim jednak to myśliwi i rybacy wytrzebili ich populację. Ponieważ foki
faktycznie były w przeszłości uważane za szkodniki (co przy słabiej wydajnym
rybołówstwie, mniejszej liczbie ludzi, a większej liczbie fok można do pewnego
stopnia zrozumieć) to Morski Urząd Rybacki za każdą zabitą fokę płacił 5 zł (wówczas
oznaczało to dużo więcej, niż dzisiejsze 5 zł). Dodatkowo na faunę Bałtyku
negatywnie wpłynęły działania zbrojne podczas II Wojny Światowej, a później
brak dbania o ich środowisko, siedliska i samą populację.
Dopiero w XXI wieku foki
regularnie zaczęły wracać na polskie wybrzeża (głównie foki szare). Obecnie
można zaobserwować niewielkie kolonie w rezerwacie Mewia Łacha. Jest
to piaszczysta wysepka przy Ujściu Wisły, na której foki oddalone są od stałego
lądu i mają potrzebny im spokój. Dyskutuje się również o utworzeniu pierwszego
morskiego parku narodowego w Polsce, jednak proces legislacyjny, który by to
umożliwił jest w obecnych warunkach polityczno-prawnych praktycznie nie do
zrealizowania.
Biologiczna Bzdura Roku 2018 foki
Źródło wypowiedzi
Wróćmy teraz do Doroty
Arciszewskiej-Mielewczyk (PiS) z Gdyni i jej nominacji do Biologicznej Bzdury
Roku 2018. Pani poseł powiedziała: Foka to ewidentny szkodnik, a Bałtyk nie
jest jej naturalnym środowiskiem. Tak jak napisałem wyżej, zależnie od
przyjętej perspektywy można fokę uznać za szkodnika, choć jest to kwestia dyskusyjna. Na pewno jednak fałszem jest, że Bałtyk nie jest naturalnym
siedliskiem dla fok. Dlaczego? Zanim ostatnie zlodowacenie ustąpiło, w naszym
morzu popularna była foka grenlandzka. Po zlodowaceniu jej miejsce
zajęły foki szare. Było to 9-11 tysięcy lat temu. Badania archeologiczne
rzuciły światło na tamte wydarzenia – w Rzucewie w powiecie puckim znaleziono
znaczne ilości szczątków fok szarych. Wykazano też, że ludzie z neolitu
zamieszkujący te tereny chętnie na foki polowali.
O zdanie na temat nominacji posłanki
Arciszewskiej-Mielewczyk do Biologicznej Bzdury Roku 2018 zapytałem dr Iwonę
Pawliczkę – biolożkę morską i obecną kierowniczkę Stacji Morskiej im. Profesora
Krzysztofa Skóry (znanej powszechnie jako Fokarium na Helu). „Popieram tę
nominację. Bałtyk został zasiedlony przez foki szare ok. 9 000 lat temu” –
informuje. Bez wątpienia nieprawdą (czy też fake news) jest więc to, że dla fok
nasze morze nie jest naturalnym środowiskiem.
Walka o wizerunek ssaków
bałtyckich trwa. Jedni starają się obrzydzić je społeczeństwu, inni natomiast
przybliżyć problemy i wiedzę na ich temat. Wśród pozytywnych akcji warto kilka
wymienić. Poza działalnością Fokarium (i funkcjonującego od paru lat Domu Morświna) WWF postawiło w
miejscowościach nadmorskich tablice informacyjne oraz zorganizowało akcję „Morświn”. W Gdyni przy alei Jana Pawła II stoi pomnik morświna. Poczta Polska
natomiast wydała parę lat temu serię znaczków z wizerunkami ssaków Bałtyku.
Foki
www.kzp.pl

O fokach na pewno jeszcze wkrótce usłyszymy. W związku z tym, że są to gatunki w Bałtyku zagrożone i ściśle w naszym kraju chronione, sprawę zabójstw poszczególnych osobników śledzą różne państwowe organy. O przestępstwach informowana była policja i prokuratura. Ciągnący się dramat wzbudził także duże zainteresowanie mediów.

Jeśli spotkamy na plaży morświna (żywego lub martwego) albo fokę (martwą, ranną czy osłabioną), należy powiadomić Stację Morską w Helu. Całodobowe telefony alarmowe są następujące: 601-88-99-40 lub 58-675-08-36. Szybki telefon w niektórych sytuacjach może oznaczać uratowanie osobnika tego zagrożonego gatunku. 
Prowadzenie bloga naukowego wymaga ponoszenia kosztów. Merytoryczne przygotowanie do napisania artykułu to często godziny czytania podręczników i publikacji. Zdecydowałem się więc stworzyć profil na Patronite, gdzie w prosty sposób możecie ustawić comiesięczne wpłaty na rozwój bloga. Dzięki temu może on funkcjonować i będzie lepiej się rozwijać. Pięć lub dziesięć złotych miesięcznie nie jest dla jednej osoby dużą kwotą, ale przy wsparciu wielu z Was staje się realnym, finansowym patronatem bloga.

 

 

bioksiążka

 

Najnowsze wpisy

`

Liczba komentarzy: 3 na temat “Co foki robią w Bałtyku?

  1. Człowiek,to najbardziej drapieżna ,chciwa i pazerna istota na świecie,która zapomniała,że świat zwierząt i roślin doskonale da sobie radę bez człowieka,lecz ludzie bez flory i fauny nie przetrwają.Jaki ten świat jest pokręcony,jedni ludzie starają się chronić zwierzęta przed innymi ludźmi i nie zawsze to się udaje.Przypomniały mi się trzy relacje z różnych miejsc i wszystkie dają dużo do myślenia.Miejscowość we Włoszech,gdzie pierwszy raz od stu lat pojawiła się para bocianów.Spokoju ptaków musieli strzec karabinierzy i wyznaczono tam nieprzekraczalną dla ludzi strefę ochronną.Kenia-grupa uzbrojonych po zęby żołnierzy strzeże ostatniego samca nosorożca białego północnego.Polska plaża-specjalny patrol pilnuje,aby nikt nie zakłócał odpoczynku wygrzewającej się foce.To wszystko świadczy jedynie o tym,że wiedza o przyrodzie kuleje,a interesy ludzi są bardzo często stawiane ponad ochronę przyrody,bo wielu zapomina,że tracąc jedno ogniwo z łańcucha osłabiamy cały łańcuch.Na koniec chciałabym tylko zacytować pełne smutku słowa,jednego z naukowców badających wyspę Rapa Nui"Ktokolwiek ściął ostatnie drzewo na tej wyspie,wiedział,że jest ostatnie,a jednak je ściął"

  2. Fajny artykuł, przyznam jednak że brakuje mi w nim źródeł. Zwłaszcza informacji że foki zamieszkiwały Bałtyk już wiele tysięcy lat temu. I że w niedawno żyło ich tu ponad 200 tys. osobników.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *