Glifosat i jego wpływ na ludzi, zwierzęta, rośliny i środowisko

Temat GMO poruszałem na blogu wielokrotnie i z pewnością nie raz jeszcze do niego wrócę. Tymczasem dziś chciałem przedstawić szerzej naukowy punkt widzenia na temat glifosatu, o którym do tej pory wspominałem jedynie przy okazji CETY. Jest to wątek gorący społecznie – ludzie boją się, że popularny produkt chwastobójczy Roundup zawierający glifosat może być szkodliwy dla ich zdrowia lub dla środowiska. Niektóre kraje Unii Europejskiej, a także europarlamentarna partia Zielonych, chcą całkowitego zakazu stosowania glifosatu na terenie UE. Pytanie, czym w ogóle jest ten herbicyd, jak działa, dlaczego jest wiązany z GMO i czy istnieją faktycznie naukowe, merytoryczne wskazania za tym, by wycofać go z europejskiego rynku?

glifosat

Zobaczmy najpierw, skąd wziął się publiczny strach przed GMO. Jego przyczyn możemy doszukiwać się w kilku powiązanych ze sobą źródłach. Jednym z nich jest religia. Środowiska związane z ruchem sprzeciwiającym się stosowaniu organizmów genetycznie zmodyfikowanych niejednokrotnie swoje poglądy czerpią z parareligijnych oporów przed „sztucznością”. Ingerencja człowieka w DNA organizmów ma być sprzeciwem wobec Boga, sił nadprzyrodzonych, Matki Natury. Na nic zdają się tu argumenty, że modyfikacje genetyczne przeprowadzane były także wcześniej, za pomocą promieniowania jonizującego, a różniły się od metod inżynierii genetycznej tym, że były mniej precyzyjne, mniej wydajne. Taki intuicyjny sprzeciw przed „nadmiarem władzy” w rękach człowieka towarzyszył społeczeństwom od wieków, przy każdym kolejnym odkryciu technologiczno-naukowym. Niech przykładem (prosto z Polski) będą ludzie, którzy na początku XX wieku wierzyli w spisek kanalizacyjny wymierzony w słowiańskie rolnictwo.

Kolejną kwestią, oczywistą i obecnie bardzo ważną, są pieniądze. Biotechnologia rolnicza, która dostarcza zmodyfikowane genetycznie rośliny, może być konkurencyjna dla tradycyjnego rolnictwa i tym bardziej dla mało wydajnych upraw organicznych (zwanych w Polsce ekologicznymi, moim zdaniem błędnie, co wyjaśniałem tutaj). Powiązania towarzystw związanych z organiczną żywnością i ruchem anty-GMO są nadto wyraźne. Ich konkurencją na rynku są też konwencjonalne uprawy i one także mają zagwarantowaną fałszywą antyreklamę od organicznego-„eko”-lobby (np. demonizowanie pestycydów). W ślad za rozpropagowaną niechęcią ludzi do GMO idą populistyczni politycy, nie patrzący na fakty, a kierujący się w danej sprawie jedynie poparciem społecznym. W Polsce partie przeciwne GMO to przede wszystkim PiS, ruch Kukiz’15 i PSL. Niedawno nowy prezydent Francji, Emanuel Macron, zapowiadał wycofanie z francuskiego rynku wiązanego z GMO glifosatu. Silnie przeciwne biotechnologii rolniczej są też – w mniejszym lub większym stopniu – partie Zielonych, które choć w Polsce mają nikłe poparcie, to w krajach takich jak Niemcy, Holandia czy Litwa oraz na poziomie unijnym są liczącą się siłą polityczną.

Niechęć do tytułowego glifosatu jest silnie zależna od strachu przed GMO. Żeby wyjaśnić dlaczego jest to irracjonalna postawa, należy zrozumieć czym są organizmy genetycznie zmodyfikowane i jak powstają. To czego potrzebujemy, by stworzyć GMO, to interesujący nas fragment DNA (obcego lub tego samego taksonu), który można włączyć do genomu hodowanych komórek danego organizmu, a następnie podać je przedstawicielowi tegoż gatunku. U zwierząt robi się to na etapie wczesnego zarodka, do którego wprowadza się komórki wyhodowane wcześniej in vitro, ze zmodyfikowanymi odcinkami DNA. Następnie krzyżuje się osobniki o cechach wskazujących na zmianę genetyczną (np. inne umaszczenie, wzrost itp.), by uzyskać „czystą” linię. Na poziomie samego mechanizmu jest to działanie podobne do doboru naturalnego, tylko znacznie szybsze, z wykorzystaniem biotechnologii i poprzez kilkuetapową selekcję sztuczną. Można to też (w kontekście działalności człowieka) porównać do nawadniania pól sprzed wieków, co było w przeważającej mierze uzależnione od klimatu i pogody i dzisiaj, gdy mamy na to większy i bardziej precyzyjny wpływ.

Ważne jest też przypomnienie, że to co dzieje się w laboratorium przy użyciu biotechnologii, natura czyni również samodzielnie. Bakterie i inne drobne organizmy regularnie wymieniają się swoim DNA. Wirusy atakujące ludzi wbudowują się w nasze genomy, pozostając tam nie raz już na zawsze, utrwalając się ewolucyjnie. Jest to dokładnie taka sama „technika”, jaką wykorzystują biolodzy molekularni, tylko znowu – nieukierunkowana, szkodliwa, nieprecyzyjna, niecelowa.

O zaletach wykorzystywania organizmów zmodyfikowanych genetycznie pisałem szerzej m.in. tutaj, stąd bez większego rozpisywania się jedynie o nich przypomnę. Opowiem też trochę o potencjalnych wadach. Przede wszystkim pamiętać trzeba, że współczesne leki z insuliną są produkowane przez bakterie zmodyfikowane genetycznie, z wbudowanym ludzkim genem kodującym insulinę (dodatkowo zrekombinowanym tak, by lek działał dłużej i miał jak najmniej potencjalnych skutków ubocznych). Kolejna rzecz, to podpuszczka, również uzyskiwana od bakterii GMO, zamiast z żołądków cieląt (istnieje jeszcze opcja pozyskiwania podpuszczki z grzybów, o czym pisałem tutaj).

GMO wykorzystuje się też w badaniach naukowych – zmodyfikowane genetycznie zwierzęta pozwalają sprawdzać funkcje poszczególnych genów albo stanowią model doświadczalny dla jakiejś choroby. Zmienione genetycznie rośliny potrafią być bardziej odporne na susze lub produkować dodatkowe ilości witamin, co sprzyja walce z głodem i niedoborami składników pokarmowych w biednych rejonach Ziemi. Dzięki temu, że kukurydza czy bawełna zmodyfikowana genetycznie sama produkuje związki chroniące przed szkodnikami (odmiany bt), w jej uprawie nie trzeba wykonywać niektórych oprysków (które poprawnie wykonane nie są szkodliwe). Gwarantuje to mniejsze obciążenie środowiska, bo np. proces degradacji środków ochrony roślin przez mikroorganizmy żyjące w glebie będzie szybszy. Zwiększona wydajność plonów GMO obniża zapotrzebowanie na teren pod uprawy do wyżywienia danej liczby ludności i zwierząt, co przekłada się na mniejszą wycinkę lasów i dewastację naturalnych siedlisk.

Wady stosowania organizmów GMO są na ten moment bardziej potencjalne i ewentualne, niż rzeczywiste. Problemem mogą być przede wszystkim nadużycia, takie jak wytwarzanie zwierząt domowych o jakichś specjalnych, estetycznych cechach w ramach „zachcianki” konsumentów albo produkcja narkotyków. Mimo iż nie można nie zgodzić się z takimi zarzutami, warto je skonfrontować z zaletami i zastosować porównanie. Jednym z moich ulubionych przykładów jest Internet – on również może służyć do złych celów (kradzieże kont, cyberprzemoc itp.), ale ma jednocześnie ogrom zalet i zdecydowanie lepiej nad nim zapanować, niż zakazywać go czy likwidować.

Przed przejściem do kwestii samego glifosatu usystematyzujmy sobie wiedzę na temat środków ochrony roślin i pestycydów. Pestycydy to wszystkie substancje lub preparaty służące do zwalczania niepożądanych organizmów. A pestycydy stosowane podczas uprawy roślin nazywamy środkami ochrony roślin. Zatem pojęcie pestycydy jest pojęciem szerszym niż środki ochrony roślin. Sposób ich powstawania jest analogiczny do leków. I tak samo jak różne leki na rynku mogą mieć te same substancje aktywne, tak samo różne środki ochrony roślin mogą mieć tę samą substancję aktywną.

Spójrzmy teraz konkretnie na glifosat. Związek ten jest substancją aktywną w środkach chwastobójczych (herbicydach) i został opracowany przez firmę Monsanto. Zajmował się nim zespół doktora Johna Franza. Pierwszy patent na glifosat uzyskano w 1974 roku, na rynek trafił on pod nazwą handlową Roundup® (choć warto wspomnieć, że w latach 50. XX wieku glifosat odkrył niezależnie Szwajcar Henry Martin, którego badania nie zostały jednak opublikowane). Ponieważ minęła już ochrona patentowa (w USA w 2000 roku), w tej chwili preparaty z glifosatem wytwarzane są przez wielu producentów, a Monsanto jest tylko jednym z nich.

Chemicznie glifosat jest fosfonianem, pochodnym aminokwasu biogennego – glicyny – skąd wywodzi się też jego nazwa: glyphosate (glycine + phosphonate). Chwastobójcze działanie tego związku polega na zakłóceniu wytwarzania aminokwasów aromatycznych w roślinie, tj. fenyloalaniny, tryptofanu i tyrozyny (a dalej białek niezbędnych do wzrostu). Dzieje się tak, ponieważ blokowana jest syntaza EPSP (syntaza 5-enolopirogroniano-szikimowo-3-fosforanowa, jej gen obecny jest tylko u roślin i mikroorganizmów – nie występuje u ssaków, w tym ludzi), która katalizuje (przyspiesza) reakcję fosforanu-3-szikimowego i fosfoenolopirogranianu z powstaniem EPSP (5-enolopirogroniano-szikimowo-3-fosforan). Ten ostatni zostaje defosforylowany do kwasu choryzmowego, kluczowego dla syntezy wymienionych aminokwasów. Jego brak spowodowany działaniem glifosatu hamuje rozwój rośliny.

glifosat
Boghog, Wikimedia, z późn. zm.

Kolejnym ważnym elementem układanki w temacie glifosatu i strachu przed nim są rośliny genetycznie zmodyfikowane, odporne na glifosat. Ponieważ bakterie ewoluują znacznie szybciej od organizmów jądrowych i tym bardziej wielokomórkowych, to właśnie wśród tej grupy znaleziono w składowisku odpadów Monsanto bakterie ze zmutowaną wersją syntazy EPSP, która nie jest hamowana przez glifosat. Zmieniony gen został pobrany od Agrobacterium CP4 i zgodnie z tym, co opisywałem wyżej, przeniesiony do soi. W efekcie powstała roślina, której uprawy mogą być przez rolnika opryskane glifosatem, co zwalcza chwasty, przy jednoczesnym braku uszczerbku na plonach. Przewaga takich roślin jest oczywista: większy plon (zysk rolnika), niższe ceny i większa dostępność pożywienia (mniejszy głód wśród ludzi, co ważne jest szczególnie w biedniejszych krajach), mniejsze zapotrzebowanie na teren uprawny i tym samym mniej niszczonych pod pola siedlisk (ochrona środowiska). Z czasem wyprodukowano kolejne rośliny GMO odporne na glifosat, m.in. kukurydzę, lucernę, bawełnę czy rzepak.

Oprócz roślin zmodyfikowanych genetycznie, odporne na glifosat gatunki powstały także w sposób naturalny, na drodze ewolucji. Ponieważ stosowanie herbicydu zabija chwasty z bardziej pierwotną wersją genu syntazy EPSP, to oczywistym jest, że mutacja w tym fragmencie DNA, która uodporni powstałe później białko na glifosat (lub duplikacja, która zwielokrotni kopię genu ulegającego ekspresji sprawiając, że stosowane dawki glifosatu będą zbyt małe by skutecznie działać), da ogromną przewagę i łatwo utrwali się na terenach, gdzie wykorzystywany jest ten pestycyd. 

Sprawą szalenie dla społeczeństwa ważną jest wpływ glifosatu na zdrowie ludzi, zwierząt oraz na stan środowiska. Ze względu na powszechne kontrowersje towarzyszące glifosatowi, różne agencje amerykańskie, unijne i międzynarodowe opracowały raporty dotyczące jego wpływu na organizmy żywe. Ponieważ temat ten jest polem ideologicznej walki ruchów pronaukowych z parareligijnymi oraz poszczególnych działów branży rolniczo-spożywczej, wiele badań jest niewolnych od konfliktu interesów. Mimo to można obecnie wysnuć stosunkowo jasne wnioski.

Co jakiś czas do mediów przebijają się informacje o rzekomym działaniu rakotwórczym glifosatu. Czy są uzasadnione, czy to tylko mające przyciągnąć jak najwięcej kliknięć puste nagłówki? Zdecydowana większość eksperymentów i obserwacji epidemiologicznych nie potwierdza doniesień o tym, że glifosat jest toksyczny (według niektórych skal glifosatu nie można uznać za jakkolwiek toksyczny związek). Choć trzeba przyznać, że istnieją pojedyncze badania wskazujące dodatnią korelację między kontaktem z glifosatem, a niektórymi rodzajami nowotworów, to nie mogą one wykazać bezpośredniej zależności, a dodatkowo oceniają głównie ryzyko zawodowe przy wieloletnim kontakcie z bardzo dużymi dawkami.

Jednocześnie wiele badań i raportów, w tym prowadzonych przez agencje WHO i agencje USA (m.in. Amerykańska Agencja Ochrony Środowiska) oraz UE (np. Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności) wskazuje na brak dowodów co do negatywnego wpływu glifosatu na zdrowie. Także większość eksperymentów na zwierzętach nie pokazuje takiej zależności, mimo wykorzystywania bardzo dużych dawek na kilogram masy ciała. Pojedyncze testy z udowodnioną toksycznością glifosatu opierały się na ogół jedynie o obserwacje na zwierzętach w niewielkich grupach i/lub gigantycznych dawkach albo na kulturach in vitro, czyli komórkach w pożywce, na które bezpośrednio oddziaływał glifosat. Aby uzmysłowić jak mylne jest wyciąganie na tej podstawie wniosków podam przykład – przeprowadzono także badania in vitro na komórkach prostaty, w których glifosat działał antynowotworowo. O tym, czemu takie testy są na ogół jedynie wskazówką, a nie silnym dowodem, pisałem tutaj. Choć warto zachować ostrożność, to trzeba też mówić jasno, że nie ma silnych i jasnych dowodów przemawiających za tym, że glifosat jest szkodliwy.

Trzeba też pamiętać, że nie ma dobrej alternatywy dla glifosatu – na rynku nie ma obecnie równie dobrego środka chwastobójczego. Według rolników zakaz stosowania glifosatu miałby negatywny wpływ na gospodarkę, środowisko naturalne, agrotechnikę i rynek rolny. Zwiększone wykorzystanie  maszyn  rolniczych  wynikające  z  wprowadzenia  takiego  zakazu  oznaczałoby  podwyższone zużycie oleju napędowego i większą emisję dwutlenku węgla oraz zwiększyłoby nakład pracy potrzebny na odchwaszczanie. Przyczyniłoby się to również  do erozji gleby i zaburzenia równowagi w ekosystemie fauny znajdującej się w glebie.

glifosat wykorzystanie
Opracowanie: http://kzpbc.com.pl/files/files/Raport.pdf

Jak ma się sprawa oddziaływania glifosatu na środowisko? Po pierwsze, tak jak napisałem wyżej, powstają na drodze ewolucji gatunki bakterii i roślin opornych na glifosat, naturalnie. W glebie herbicyd ulega stosunkowo szybkiemu rozkładowi przez mikroorganizmy. Jego okres półtrwania w takim środowisku wynosi od 2 do 197 dni, natomiast za przeciętny uznaje się 47 dni. Różnice wynikają m.in. ze zmiennego klimatu i pogody. Badania pokazują też, że glifosat nie wpływa na oddychanie gleby ani jej biomasę. Sam w sobie nie oddziałuje też negatywnie na środowisko wodne w dawkach do 4-8 kg na hektar, natomiast towarzyszące produktom z glifosatem surfaktanty (w tym przypadku detergenty uszkadzające błony komórkowe roślin, by herbicyd łatwiej wnikał do komórek) mogą mieć negatywny wpływ na płazy, choć naukowcy podnoszą argument, że bardziej znaczący jest fakt, iż płazy często rozmnażają się w niewielkich sadzawkach, w których stężenia glifosatu i związków powierzchniowo czynnych w zawierających go preparatach mogą być wyższe, a pestycydy same w sobie raczej nie należą do głównych przyczyn wymierania płazów.

Warte wspomnienia są też kwestie prawne dotyczące stosowania glifosatu. W USA jest legalnie wykorzystywany komercyjnie od lat 70. XX wieku, a obecnie jest jednym z najbardziej rozpowszechnionych herbicydów na całym świecie. Bardziej skomplikowana jest sytuacja w Unii Europejskiej, tak ze względu na większą niezależność poszczególnych państw, w porównaniu do stanów USA, jak i zdecydowanie silniejsze wpływy politycznych Zielonych. Niektóre kraje członkowskie, np. Holandia, zakazały wykorzystywania glifosatu w ogródkach przydomowych. Z kolei na poziomie całej UE zezwolenie na wprowadzenie na rynek produktów z glifosatem jest odnawiane co 10 lat, choć  ostatnim czasie ze względu na opór Francji, Holandii i Szwecji zaistniały problemy z porozumieniem w tej sprawie. Ostatecznie udało się je przedłużyć z wymaganą większością głosów (16 państw, które reprezentują co najmniej 65% obywateli UE), ale jedynie na kolejne 5 lat.

Gdyby spojrzeć na temat gliosatu z szerokiej perspektywy i wyciągnąć wnioski, można zauważyć kilka istotnych rzeczy. Po pierwsze, nie ma dowodów na to, żeby związek ten był szkodliwy dla ludzi, zwłaszcza w dawkach, z jakimi mogą mieć styczność. Również dla innych ssaków glifosat nie jest toksyczny, nawet w bardzo dużej ilości. Z pewnością nie ma obecnie na rynku równie dobrego (bardzo skutecznego i jednocześnie nieszkodliwego) środka chwastobójczego. Wykorzystanie glifosatu w ogólnym ujęciu jest korzystne z punktu widzenia ochrony środowiska, choć w pewnych sytuacjach może mieć niewielkie, szkodliwe oddziaływanie na ekosystemy wodne. Strach przed tym środkiem ochrony roślin jest nieuzasadniony, a przynajmniej zdecydowanie przesadzony.

Ponieważ prowadzenie bloga wymaga ponoszenia kosztów, zdecydowałem się stworzyć profil na Patronite, gdzie możecie ustawić w prosty sposób comiesięczne wpłaty na rozwój bloga. Dzięki temu może on funkcjonować i będzie lepiej się rozwijać. 5 czy 10 złotych nie jest dla jednej osoby dużą kwotą, ale przy wsparciu wielu z Was staje się realnym, finansowym patronatem bloga. 

Wesprzyj rozwój To tylko teorii na Patronite

Źródła
Acquavella, John, et al. "Glyphosate epidemiology expert panel review: a weight of evidence systematic review of the relationship between glyphosate exposure and non-Hodgkin’s lymphoma or multiple myeloma." Critical reviews in toxicology (2016): 28-43.
Bob Fairclough i wsp. Potencjalne skutki wycofania glifosatu z Polski. Ocena wpływu ekonomicznego. (klik)
Cerdeira, Antonio L., and Stephen O. Duke. "Effects of glyphosate-resistant crop cultivation on soil and water quality." GM crops (2010): 16-24.
Douglas J. Futuyma. Ewolucja. Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego. Warszawa 2005.
Duke, Stephen O., and Stephen B. Powles. "Glyphosate: a once‐in‐a‐century herbicide." Pest management science (2008): 319-325.
Funke, Todd, et al. "Molecular basis for the herbicide resistance of Roundup Ready crops." Proceedings of the National Academy of Sciences (2006): 13010-13015.
Gerald M. Dill i wsp., GLYPHOSATE: DISCOVERY, DEVELOPMENT, APPLICATIONS, AND PROPERTIES. (klik)
Green, Jerry M., and Micheal DK Owen. "Herbicide-resistant crops: utilities and limitations for herbicide-resistant weed management." Journal of agricultural and food chemistry (2010): 5819-5829.
H. Fletcher, I. Hickey, P. Winter. Krótkie wykłady. Genetyka. Wydawnictwo Naukowe PWN. Warszawa 2013.
Heap, Ian. "Herbicide resistant weeds." Integrated pest management. Springer Netherlands, 2014. 281-301.
http://www.cancerresearchuk.org/about-cancer/causes-of-cancer/diet-and-cancer/food-controversies#food_controversies4 (klik)
https://hort.purdue.edu/rhodcv/hort640c/AROMAT/ar00007.htm (klik)
https://pubchem.ncbi.nlm.nih.gov/compound/8742 (klik)
https://sustainablepulse.com/2014/04/04/dutch-parliament-bans-glyphosate-herbicides-non-commercial-use/ (klik)
https://www.ers.usda.gov/data-products/adoption-of-genetically-engineered-crops-in-the-us/recent-trends-in-ge-adoption.aspx (klik)
https://www.euractiv.pl/section/rolnictwowpr/news/glifosat-dopuszczony-rynek-ue-kolejne-5/ (klik)
https://www.fs.fed.us/foresthealth/pesticide/pdfs/Surfactants.pdf (klik)
https://www.technologyreview.com/s/540136/the-next-great-gmo-debate (klik)
https://www.theguardian.com/business/2016/jun/29/controversial-chemical-roundup-weedkiller-escapes-immediate-ban (klik)
Jak Kopcewicz, Stanisław Lewak. Fizjologia roślin. Wydawnictwo Naukowe PWN. Warszawa 2012.
Krzymowski. Fizjologia Zwierząt. Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne. Warszawa 2005.
Li Q, Lambrechts MJ, Zhang Q, et al. Glyphosate and AMPA inhibit cancer cell growth through inhibiting intracellular glycine synthesis. Drug Des Devel Ther. 2013;7:635–43.
Maeda, Hiroshi, and Natalia Dudareva. "The shikimate pathway and aromatic amino acid biosynthesis in plants." Annual review of plant biology (2012): 73-105.
Mann, Reinier M., et al. "Amphibians and agricultural chemicals: review of the risks in a complex environment." Environmental pollution (2009): 2903-2927.
Murray, Granner, Rodwell. Ilustrowana biochemia Harpera. Wydawnictwo Lekarskie PZWL. Warszawa 2008.
Nguyen, Duy B., et al. "Impact of glyphosate on soil microbial biomass and respiration: A meta-analysis." Soil Biology and Biochemistry (2016): 50-57.
Pollegioni, Loredano, Ernst Schonbrunn, and Daniel Siehl. "Molecular basis of glyphosate resistance–different approaches through protein engineering." The FEBS journal (2011): 2753-2766.
Raport WHO, JOINT FAO/WHO MEETING ON PESTICIDE RESIDUES 2016. (klik)
Schinasi, Leah, and Maria E. Leon. "Non-Hodgkin lymphoma and occupational exposure to agricultural pesticide chemical groups and active ingredients: a systematic review and meta-analysis." International journal of environmental research and public health (2014): 4449-4527.
Solomon, Keith, and Dean Thompson. "Ecological risk assessment for aquatic organisms from over-water uses of glyphosate." Journal of Toxicology and Environmental Health, Part B (2003): 289-324.
Steinrücken, H. C., and N. Amrhein. "The herbicide glyphosate is a potent inhibitor of 5-enolpyruvylshikimic acid-3-phosphate synthase." Biochemical and biophysical research communications (1980): 1207-1212
T.A. Brown. Genomy. Wydawnictwo Naukowe PWN. Warszawa 2009.
Wagner, Norman, et al. "Questions concerning the potential impact of glyphosate‐based herbicides on amphibians." Environmental toxicology and chemistry (2013): 1688-1700

Artykuł napisałem w ramach współpracy z Polskim Stowarzyszeniem Ochrony Roślin (PSOR).
Udostępnij na Google Plus

O autorze

Jestem zainteresowany biologią ewolucyjną, genetyką, w mniejszym stopniu biologią medyczną, zoologią, embriologią i żywieniem. Skończyłem studia licencjackie i magisterskie z biologii na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu. Obecnie jestem na studiach doktoranckich z tej samej dziedziny na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Czytaj więcej
    Blogger Comment
    Facebook Comment

25 komentarze :

  1. Bardzo się ucieszyłam, odkrywając Pana blog i analizy parte o aktualne dane naukowe. Podaje Pan też źródła. To bardzo potrzebny głos w zawirowaniach informacyjnych iw internecie,i w realu.
    Jestem jeszcze mało zadomowiona na Pana stronie, dlatego moje uwagi ograniczę do skomentowania artykułu o glifosacie i GMO.
    Trochę się pogubiłam w tym wielowątkowym wywodzie.Jeśli dobrze zrozumiałam,to - upraszczając, wg posiadanej na dzień dzisiejszy wiedzy, zarówno GMO jak i glifosat nie są szkodliwe dla zdrowia człowieka, zwierząt i dla środowiska.
    Nie neguję takich wniosków lecz uwiera mnie pamięć o historii DDT. Był czas, kiedy to środowiska naukowe przekonywały o nieszkodliwości tych preparatów, a świat piał na temat ich skuteczności. Jak się to skończyło wiadomo.
    Trudno się więc dziwić, że ludzie się boją GMO i glifosatów, bo jescze nie bardzo wiadomo jak taka sterowana ingerencja w organizmy zaoowocuje w przyszłości. Sadzę, że dziś nikt nie jest w stanie ocenić ryzyka.
    Jeszcze pewien szczegół. Z Pana narracji wywnioskowałam, że artykuł jest popularny,adresowany do szerszego odbiorcy, a tu tyle literatury obcojęzycznej. Nie znam języków(pewnie nie ja jedna) czyli z podanej literatury dla mnie są dostępne tylko dwie pozycje i to starawe. Czyżby w Polsce dziś nikt się tym problemem nie zajmował?
    Życzę powodzenia w popularyzacji nauki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od czasów DDT nauka poszła mocno do przodu, więc takie porównania są nie do końca uzasadnione. A i samo wycofanie DDT też miało swoje wady.

      Usuń
    2. Jeżeli jest Panie zainteresowana tematem GMO, to polecam książkę "W królestwie monszatana. GMO, gluten i szczepionki" Marcina Rotkiewicza.

      Usuń
    3. Jeśli chodzi o DDT to polecam rozdział z książki Naomi Oreskes i Erika M. Conwaya "Merchants of Doubt". Rozdział jest dobrze uźródłowiony, a w szczególności obalone są antynaukowe mity związane z wycofaniem DDT. W szczególności jest poruszony temat użycia DDT do zwalczania malarii oraz - bardzo istotny wątek - dlaczego DDT przestało być skutecznym środkiem zwalczania malarii.
      Tutaj opis na wikipedii https://pl.wikipedia.org/wiki/Merchants_of_Doubt
      oraz strona książki http://www.merchantsofdoubt.org/

      Natomiast nie wiem, co masz na myśli pisząc, że "wycofanie DDT miało swoje wady"? Jakie wady i o co konkretnie Ci chodzi. Mam nadzieję, że nie chcesz powtarzać mitów (jak np. mit o Sri Lance i DDT). Proponuję byś zanim coś na ten temat napiszesz, zapoznał się ze źródłami a w szczególności rozdziałem z książki Oreskes.

      Usuń
    4. I jeszcze jedno źródło (tym razem blog) na temat DDT. BLog jak blog - bardziej istotne jest to, że autor podaje źródła. Niestety wpisy można odczytać w web archive
      https://web.archive.org/web/20110819001625/http://scienceblogs.com/deltoid/2005/10/crime-of-the-century.php

      I krótki cytat na temat DDT

      "Junkscience has a death clock that puts the death toll even higher at 90 million deaths [chodzi o hipotetyczne miliony, które zmarły w wyniku wycofania DDT]

      However, it is conceivable that relying on a science fiction writer and an astroturf web site might not be wise. so I checked to see what the peer-reviewed scientific literature. "Agricultural production and malaria resurgence in Central America and India" published in Nature by Chapin and Wasserstrom tells us what really happened. The graph on the left shows that malaria did skyrocket in India in the 70s. But not because they cut back on DDT spraying because of pressure from environmentalists. The graph shows that they didn't cut back on DDT, but dramatically increased its use. So how come malaria increased? Well, the increase in DDT use was in agriculture. This caused the insects to become resistant, so they had to use more DDT to get the same effect. This caused more resistance, so even more DDT was used and so on. The end result was that in the areas where DDT was used in agriculture, the mosquitoes became completely resistant and DDT no longer stopped them from spreading malaria, with the disastrous results shown in the graph.

      Was this catastrophe predictable? Well, yes. In fact, Rachel Carson warned about it in Silent Spring. If India had followed the example of the United States and banned the agricultural use of DDT and reserved it for public health many millions of cases of malaria would have been prevented. [...]"

      Usuń
    5. [Piszę jeszcze raz, bo poprzedni komentarz chyba mi wcięło]

      Jest jeszcze ciekawy wpis na blogu na temat DDT. Niestety wpis jest dostępny tylko przez web archive. Jest to blog (podobnie jak "To tylko teoria") jednak są tam podane źródła https://web.archive.org/web/20110819001625/http://scienceblogs.com/deltoid/2005/10/crime-of-the-century.php


      Krótki cytat na temat DDT

      "Junkscience has a death clock that puts the death toll even higher at 90 million deaths.

      However, it is conceivable that relying on a science fiction writer and an astroturf web site might not be wise. so I checked to see what the peer-reviewed scientific literature. "Agricultural production and malaria resurgence in Central America and India" published in Nature by Chapin and Wasserstrom tells us what really happened. The graph on the left shows that malaria did skyrocket in India in the 70s. But not because they cut back on DDT spraying because of pressure from environmentalists. The graph shows that they didn't cut back on DDT, but dramatically increased its use. So how come malaria increased? Well, the increase in DDT use was in agriculture. This caused the insects to become resistant, so they had to use more DDT to get the same effect. This caused more resistance, so even more DDT was used and so on. The end result was that in the areas where DDT was used in agriculture, the mosquitoes became completely resistant and DDT no longer stopped them from spreading malaria, with the disastrous results shown in the graph.

      Was this catastrophe predictable? Well, yes. In fact, Rachel Carson warned about it in Silent Spring. If India had followed the example of the United States and banned the agricultural use of DDT and reserved it for public health many millions of cases of malaria would have been prevented. [...]"

      Usuń
  2. Czytałem o pewnej obserwacji, która rzekomo ma związek z glifosatem.
    Otóż polscy rolnicy rutynowo opryskują zboże przed zbiorem aby przyschło, do czego zmusza ich nasz klimat, natomiast rolnicy w krajach o łagodniejszym klimacie, np we Włoszech tego nie muszą robić.
    I podobnoć z tego powodu włoska mąka jest zdecydowanie zdrowsza, nie tylko smakuje lepiej, o czym się przekonałem, ale powoduje mniej problemow zoladkowych.
    Znajoma ktora myslala ze ma nietolerancje glutenu i musiala unikac pieczywa aby nie powodowac problemow trawiennych , po wyjechaniu na Erasmusa do Wloch zajada sie wloskimi wypiekami i nie ma zadnych problemow. Wiem ze jeden przypadek to nie dowod, od taka obserwacja.
    Rzekomo pozostalosci glifosatu mimo ze nie truja organizmu to jednak oddzialywuja na nasza flore bakteryjna prowadzac do rozwoju nietolerancji na pewne skladniki pozywienia.
    I rzekomo stad wsrod ludzi tak duza nietolerancja glutenu, gdzie wlasnie nie chodzi o ten gluten ale wlasnie oddzialywanie glifosatu na flore bakteryjna. A ze najpopularniejszym zbozem jest pszenica, to moze byc ten objaw mylony z nietolerancja na glutene. Czy spotkal sie Pan podczas przegladu literatury z jakimis badaniami na ten temat?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opryskuje się tylko rzepak że względu na nierównomierne wysychanie strąków, innych zbóż nie opryskuje się, żaden ze znajomych rolników tego nie robił.

      Usuń
    2. Problemy z tak zwaną nietolerancją glutenu rzeczywiście zwykle nie są spowodowane samym glutenem, a spożywaniem produktów powodujących nadmierną fermentację. Być może różnica nie jest w mące, a w tym, że w krajach południowych je się zupełnie inny rodzaj pieczywa. Zwykle jest to białe pieczywo, właśnie takie, jakie poleca się w diecie ograniczającej fermentację.
      Tu jest artykuł omawiający badania eksperymentalne: https://www.crazynauka.pl/dieta-bezglutenowa-jak-sami-siebie-oszukujemy/

      Usuń
    3. Owszem, stosuje się, choć rzadziej, także desykację zbóż:
      http://www.farmer.pl/produkcja-roslinna/desykacja-zboz,58650.html
      Jak często w praktyce, to polecam poszukać na forach rolniczych, gdzie jedni rolnicy pytają innych kiedy, co i jakim stężeniem.

      Usuń
  3. Korekta obywatelska:
    1) https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/nieraz-i-nie-raz;7030.html

    2) Zawsze uczono mnie, ze odpornosc (ew.podatnosc) w roslinach to na stresowe czynniki biotyczne, a abiotyczne - to tolerancja (ew. wrazliwosc).

    OdpowiedzUsuń
  4. http://www.imp.lodz.pl/upload/oficyna/artykuly/pdf/full/MP_5-2013_M_Kwiatkowska.pdf
    Ta praca poglądowa nie jest za bardzo entuzjastyczna w stosunku do Glifosatu i jego preparatów. IMP w Łodzi to wiodąca placówka w zakresie medycyny pracy.Co na to powiesz ? Sam piszesz, że artykuł napisałeś we współpracy z Polskim Stowarzyszeniem Ochrony Roślin. Może Instytut Medycyny Pracy jest bardziej uwrażliwiony na zdrowie użytkowników?
    Pozdrawiam Łukasz Wroński

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy wy w ogóle czytacie, to co wklejacie? Przecież w tym badaniu wielokrotnie wyraźnie zaznaczono, że glifosat jest stosunkowo bezpiecznym środkiem, a zagrożenia są albo naciągane i czysto teoretyczne, albo wprost wynikają z pomyłek czy nawet celowego wypicia monstrualnych dawek. Najbardziej rozbraja ten akapit:
      "Każdego roku na świecie odnotowuje się około 3 mln zatruć pestycydami, z czego 220 tys. śmiertelnych (27). W Polsce w 2000 r. (28) odnotowano 107 przypadków zatruć pestycydami. Liczba ta była mniejsza od odnotowanej w roku 1998 (118 przypadków) (28) i 1999 (121 przypadków) (28). Przeważały zatrucia w wyniku doustnego przyjęcia trucizny (80 przypadków). Zgony w 2000 r. wystąpiły tylko u osób, które spożyły preparat w celach samobójczych (7 osób) (28). Liczba zatruć uległa zwiększeniu w 2001 r., w którym zanotowano 220 przypadków (29). Pokazuje to, że konieczna jest ocena ryzyka u osób wykonujących zabiegi z wykorzystaniem środków ochrony roślin."
      Tylko przecież to nie jest w ogóle o glifosacie, ale daje "ciekawą" perspektywę na alternatywę wobec niego.

      Usuń
    2. Owszem, czytamy.Argument, że jestem debilem, który nie potrafi czytać absolutnie odrzucam. To nie jest raport z konkretnego badania, tylko praca poglądowa, czyli przegląd różnych badań na świecie. Wniosek jaki autorzy wysnuli nie brzmi jakoś specjalnie optymistycznie:,,Wzrost użycia związków herbicydowych niesie ze sobą
      konieczność prowadzenia szerszych badań na temat ich
      działania i  wpływu na różne układy biologiczne. Glifosat
      jest stosunkowo bezpiecznym związkiem, jednak
      preparaty, w których skład wchodzi, często mają wyższą
      toksyczność. Stosowanie ich na szeroką skalę może więc
      powodować niepożądane skutki zdrowotne". Dalekie jest to stwierdzenie od całkowitego bezpieczeństwa. Nie ma tam stwierdzenia, że toksyczność glifosatu jet porównywalna do soli kuchennej czy do kofeiny. Może to wzbudzać uzasadniony niepokój rolnika, farmera o zdrowie swoje lub jego rodziny, albo niepokój innych mieszkańców wsi, którzy mają ujęcia wodne w pobliżu pola gdzie stosowane są różne preparaty glifosatu, które jak wyraźnie mówi ta praca są bardziej toksyczne od samej substancji czynnej.

      Usuń
    3. Słynna sentencja Paracelsusa - "Omnia sunt venena, nihil est sine veneno. Sola dosis facit venenum." (Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną, bo tylko dawka czyni truciznę.) - jest często przytaczana przez toksykologów, takich jak naukowcy z Instytutu Nofera w Łodzi zajmujących się oceną ryzyka szkodliwego działania substancji chemicznych. Takie analizy są dosyć skomplikowane. Czy glifosfat powyżej pewnej dawki nam szkodzi? Oczywiście, że tak. Jednak praktyczne pytanie brzmi czy jego stosowanie w praktyce jest lepsze czy gorsze od stosowania jednej z kilkuset konkurencyjnych substancji chemicznych. To natomiast wynika z tego jak wysoką dawkę trzeba stosować, jak długo się rozkłada w glebie, jakie są produkty rozkładu itd, itp. Binarne podejście - szkodliwy lub nieszkodliwy - nic nam tutaj nie da. Ani rolnicy, ani konsumenci żywności nie są gotowi na podjęcie decyzji o niestosowaniu herbicydów w ogóle.

      Usuń
  6. Religia na pierwszym miejscu przeciwników GMO i glifosatu????!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Prostackie wywody. Obejrzyj, gościu, film o opryskach w Argentynie. Świetny sposób na obronę jakiegoś syfu to robienie z przeciwników wariatów, najlepiej z grupy para-religijnej.

    OdpowiedzUsuń
  8. Przeczytałam cały i nie da się ukryć, że pachnie to wszystko rozsądkiem. Ale po za tym niestety pachnie również klapkami na oczach i ślepym podążaniem tylko jednym torem myślenia - biotechnologicznym. Tekst byłby znacznie wiarygodniejszy gdyby nie argumenty ograniczania głodu na świecie przy pomocy upraw zmodyfikowanych roślin. Głód na świecie istnieje bo taka jest wola polityczna i układ ekonomiczny. Stać nas (bogaty zachód) na nakarmienie WSZYSTKICH ludzi na planecie, stać nas też pewnie na to żeby im zafundować podstawowe leczenie. Miałoby to pewnie katastrofalne skutki dla planety i jej ekosystemu, ale jakie byłoby humanitarne? Nie będę się upierać, że glifosat i GMO są szkodliwe dla człowieka, bo zwyczajnie tego nie wiem i nie czytałam badań które by tego dowodziły.Chciałabym jednak mieć gwarancję, że produkty które powstały przy ich udziale będą jasno oznaczone (może by wtedy ludzie docenili to GMO). Brakuje mi też bardzo jakiegoś rozwinięcia kwestii dopuszczalnych dawek, bo nie tylko rolnicy są narażeni na duże dawki (jeśli w ogóle zakładamy, że stosują herbicydy i pestycydy zgodnie z zaleceniami). Tak samo narażeni są jego sąsiedzi, którzy właśnie wyprowadzili się z miasta na sielską, zdrową wieś. Podobnie narażeni będą mieszkańcy pobliskiej wsi, którzy ciągną wodę z własnych studni, często z pierwszych warstw wód gruntowych (zanieczyszczonych wszystkim co się na pola wylewa). Przy całym szacunku dla wyrażonych w artykule argumentów przeraża mnie naiwność autora w stosunku do celów wprowadzania różnej maści polepszaczy, ułatwiaczy itd. Herbicydów, pestycydów, przemysłowej hodowli zwierząt nie wprowadzono po to żeby ludzie byli zdrowsi tylko żeby więcej zarobili ludzie zatrudnieni w tym biznesie. A że często zaangażowane są w to wielkie koncerny ponadnarodowe, których jedynym celem jest powiększanie swojej sprzedaży i zwiększanie zysku, to trzeba brać poprawkę na to co będą skłonne zrobić żeby te swoje cele osiągnąć (podpowiem: wszystko są skłonne zrobić bo łatwiej/taniej się latami procesować i ew. zapłacić parę milionów odszkodowania niż zaprzestać produkcji tylko dlatego że nie ma pewności czy produkt na dłuższą metę nie jest szkodliwy). Żebyśmy mieli jasność - uważam, że zysk jest fantastycznym motorem rozwoju ludzkości i zgadzam się z twierdzeniem że wszelkich nowinek ludzie się zawsze bali. Być może kłopot polega głównie na tym, że nauka i technika są dziś bardzo wyspecjalizowane, niedostępne mentalnie dla przeciętnego obywatela. Obywatela, który w demokratycznym państwie oddając głos na konkretnych ludzi ponosi ODPOWIEDZIALNOŚĆ za to jakie decyzje oni potem podejmą odnośnie GMO i innych tematów ubranych w apokaliptyczne szatki. No to się rozpisałam ;) Pozdrawiam M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam Twój optymizm jeśli chodzi o produkcję żywności. FAO widzi to jednak inaczej. Ich raporty alarmują, że w czasie najbliższych 30 lat światowa produkcja żywności musi wzrosnąć o 70% ! Populacja ludzka nadal rośnie. Najludniejsze kraje świata wzbogaciły się i ich mieszkańcy odżywiają się coraz lepiej. Niestety zaczynamy dostrzegać ograniczenia wynikające z wyczerpywania się zasobów planety. Takich jak na przykład czysta woda. Przemysłowe metody hodowli pozwalają wyprodukować więcej żywności na mniejszej przestrzeni, zużywając mniej energii i wody. Od kilku lat ilość ryb pochodzących z hodowli jest większa niż ryb poławianych ze stanu dzikiego. Nie dlatego, że koncerny się uparły tylko, że rybacy zniszczyli populacje dziko żyjących ryb w stopniu uniemożliwiającym już ich odbudowę. Tu nie do końca lub nie jedynie chodzi o żądzę zysku tylko o dostosowywanie się do zmieniającej się sytuacji. To nie znaczy, że jesteśmy skazani na obecnie stosowane herbicydy i pestycydy, ale żeby się ich pozbyć musimy rolnikom zaproponować coś lepszego i skuteczniejszego, albo lepszego (bezpieczniejszego) i tańszego. I tutaj zaczynają się problemy. Wprowadzenie na rynek czegoś lepszego i bezpieczniejszego wymaga racjonalnych decyzji. Tymczasem publiczna dyskusja o bezpieczeństwie żywności jest bardzo emocjonalna i pełna argumentów opierających się na fałszywych informacjach.

      Usuń
    2. Mój optymizm nie dotyczy kwestii produkcji żywności tylko jej dystrybucji i redystrybucji. Weź pod uwagę jak dużo się tej żywności marnuje (w ilu krajach obowiązują zakazy oddawania niepotrzebnej żywności), weź pod uwagę ile plonów "marnujemy" na wykarmienie zwierząt hodowlanych zamiast ludzi. Porównaj koszt wykarmienia np. ryżem i warzywami kilku milionów ludzi i np. budżet militarny tylko samych Stanów Zjednoczonych. Większość głodujących ludzi żyje obok zasobnych "sąsiadów", którzy mają co jeść. Wyjątkami są kryzysowe sytuacje takie jak aktualna wojna domowa w Jemenie, ale i tam gdyby nie embargo Arabii Saudyjskiej to pewnie nie było by takiej tragedii jak jest. Stąd moje zdanie że stać nas, tylko słabośmy sobie to karmienie zorganizowali. Dotknąłeś najważniejszego problemu - wzrostu liczby ludności. Co jest sensowniejsze rozmnażać się w nieskończoność i tworzyć co raz bardziej wymyślne sposoby na przetrwanie rozwalające ekosystem planety czy racjonalnie stwierdzić, że najwyższa pora zacząć walczyć z przeludnieniem, edukować ludzi i umożliwiać im kontrolę rozrodczości...? Kiedy gatunek ludzki się wreszcie nauczy, że więcej nie zawsze znaczy lepiej?
      M.

      Usuń
  9. Nie mam zielonego pojęcia o GMO, pestycydach, herbicydach itp. Ja tylko uprzejmie zwrócić chciałem uwagę na praktykę w stosowaniu i sprzedawaniu ludzkości różnych leków, środków itp wynalazków mających na celu polepszenie jakości życia, ochrony zdrowia etc. A wszystko to zawieszone w sosie długoletnich badań wybitnych niewątpliwie naukowców. Chyba pojawiające się często i coraz częściej komunikaty o szkodliwości różnych specyfików do wczoraj uważanych za w pełni bezpieczne, zwalniają mnie z konieczności przytaczania dowodów.

    OdpowiedzUsuń
  10. Puentując, w dużym skrócie. Autorze tego wywodu, skoro glifosat nie jest szkodliwy to rozumiem, że bez wahania zgodzisz się na eksperyment w imię nauki. Zrób sobie spray z tego preparatu i codziennie pryskaj sobie w twarz np. przez ok. 3 miesiące, w sumie możesz nawet popijać kilka ml. Zobaczymy co się stanie. Substancja nie jest szkodliwa więc nie ma się czym przejmować. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A pan w ramach rewanżu będzie popijał nasycony roztwór NaCl, może być po kilka ml dziennie?

      Usuń